Koronawirus na Białorusi: Łukaszenka nadal igra z ogniem

Alaksandr Łukaszenka, fot. Wikipedia

Alaksandr Łukaszenka, fot. Wikipedia

Na Białorusi wciąż bez zmian. Prezydent Alaksandr Łukaszenka twierdzi, że nikt nie zmarł z powodu koronawirusa, ignoruje rekomendacje WHO i nie zamierza odwołać zaplanowanej na 9 maja defilady z okazji zakończenia II wojny światowej.

 

Podczas gdy reszta kontynentu (z wyjątkiem Szwecji) pozostaje w koronawirusowym lockdownie, bądź powoli zaczyna z niego wychodzić, Białoruś wciąż nie widzi potrzeby wprowadzania żadnych ograniczeń.

Koronawirus: ONZ wzywa władze Białorusi do wprowadzenia dystansowania społecznego

Szefowa przedstawicielstwa ONZ na Białorusi wezwała władze w Mińsku, aby bezzwłocznie wprowadziły zasady dystansowania społecznego, które epidemiolodzy zalecają w walce z koronawirusem.

„Po co zatrzymywać życie?”

Łukaszenka uważa, że wprowadzane przez inne kraje europejskiej epidemiczne obostrzenia to niepotrzebne panikowanie. Dlatego też na Białorusi nie zamknięto szkół, nie ograniczono funkcjonowania zakładów pracy, nie odwołano większości imprez masowych i nie było żadnej przerwy w bieżących rozgrywkach ligi piłkarskiej. Nie zamknięto też granic.

„Podtrzymuję przekonanie, że nie powinniśmy zamykać niczego. Że powinniśmy pracować. Jak można zamknąć [kraj] i przestać pracować w trakcie zasiewów? Jeśli nie posiejesz, nie będziesz miał później co jeść” – tłumaczył Łukaszenka składając wielkanocne życzenia w jednej z mińskich cerkwi. Rolnictwo to jedna z najważniejszych branży białoruskiej gospodarki. Zdaniem Łukaszenki jego rozwiązanie jest dużo rozsądniejsze niż decyzje innych państw, które pozamykały się, a teraz ponownie otwierają swoje gospodarki, choć wciąż mają bardzo dużo zmarłych. „Po co było zatrzymywać życie?” – pyta retorycznie.

Łukaszenka mówi też, że „gdy robi się ciężko, najlepiej nie zmieniać sposobu życia”. I radzi Białorusinom być twardymi i ‚nie dać się’ wirusowi. Ci, którzy umierają, jego zdaniem, sami są sobie winni. Tak jak znany białoruski aktor z Witebska [jednego z ognisk epidemii na Białorusi] Wiktar Daszkiewicz, śmierć którego Łukaszenka skwitował:  „Po co, mając prawie 80 lat, chodził po ulicach i pracował? Jego żona  jest zdrowa, córka też. Bo mają dużą odporność. A on, biedny, nie dał rady”. Pomimo pozytywnego wyniku testu na COVID-19 w akcie zgonu jako przyczynę śmierci Daszkiewicza wpisano jednak zapalenie płuc. Takich przypadków jest więcej.

W rozmowie z EURACTIV.pl praktykę tę potwierdza również niezależna białoruska dziennikarka Hanna Liubakowa dodając, że statystyki śmiertelności na zapalenie płuc były podwyższone na Białorusi jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem pierwszego przypadku zachorowania na koronowirusa [27 lutego]. Stąd później Łukaszenka może twierdzić, że na Białorusi nie ma ani jednej osoby, która zmarłaby z powodu koronawirusa.

Koronawirus: Które kraje znoszą lockdown? – AKTUALIZACJA

Które rządy w Europie zamierzają luzować społeczne obostrzenia? A które już to robią?

‚Szczyt zachorowań dopiero przed nami”

Jak dotąd (stan na 4 maja) według oficjalnych danych na Białorusi potwierdzono ponad 18 tys. przypadków zarażenia koronawirusem. To więcej niż w czterokrotnie mniejszej Polsce. Zmarło 107 osób. Dziennie przybywa po kilkaset nowych przypadków i nie widać tendencji spadkowych. Wśród swoich sąsiadów (wyłączając Rosję) Białoruś jest obecnie krajem z najszybciej wzrastającą liczbą chorych, a – jak mówi Liubakowa – „jesteśmy wciąż jeszcze przed szczytem zachorowań”. Dodaje też, że na wzrost statystyk zakażeń w nadchodzących dniach mogą mieć również wpływ zarówno niedawne, słynne już ‚subotniki’ [tradycyjne weekendowe czyny społeczne] z udziałem Łukaszenki, w których uczestniczyło ponad 2 mln ‚ochotników’ sprzątających ulice i sadzących drzewa, jak i podwójne obchody wielkanocne (katolickie i prawosławne).

Warto jednak wspomnieć, że Białoruś zdecydowanie zwiększyła ostatnio testowanie swoich obywateli (22 tys. testów na 1 mln mieszkańców to więcej niż Francja czy Holandia i dwa razy więcej niż Polska).

Koronawirus: Polska jednym z trzech państw UE z niesłabnącą epidemią 

W których państwach UE pandemia również nie słabnie?

„Nie możemy odwołać parady”

W ubiegłym tygodniu do zastosowania się do oficjalnych wytycznych WHO – wprowadzenia dystansowania społecznego i odwołania wszystkich imprez masowych – wezwała władze Białorusi ambasador ONZ w tym kraju Joanna Kazana-Wiśniowiecka. Tymczasem okazało się, że – w odróżnieniu od Rosji – Białoruś nie zamierza rezygnować z zaplanowanej na 9 maja tradycyjnej defilady z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Nie pomogła petycja, którą na stronie mińskiego portalu podpisało ponad 7 tys. osób. „Nie możemy odwołać defilady. Po prostu nie możemy. Długo nad tym myślałem. To emocjonalna, bardzo ideologiczna sprawa” – stwierdził Łukaszenka podczas narady nad sytuacją kraju. „Co powiedzą ludzie? Możliwe, że nie od razu, ale następnego dnia powiedzą, że przestraszyliśmy się” – dodał białoruski prezydent. „Nie należy nikogo ciągnąć na defiladę, ale tysiące ludzi oczekują jej i chcą przyjść”. Czy wśród chętnych do przyjścia na paradę znajdą się również jej tradycyjni bohaterowie – weterani wojenni, czyli w świetle obecnej sytuacji główna grupa koronowirusowego ryzyka? Białoruski prezydent zaprosił także do przybycia na paradę liderów innych państw (w szczególności prezydentów krajów byłego ZSRR) oraz… rosyjskich deputowanych. „Zapraszamy, niech przyjeżdżają, zabezpieczymy wszystko”.

Liubakowa wspomina  o pożyczce, o którą to Białoruś poprosiła niedawno Unię Europejską. Jednym z warunków jej udzielenia było odwołanie imprez masowych. Czyżby chęć pokazania ‚twardości’ była dla Łukaszenki ważniejsza niż znaczący zastrzyk gotówki?

Rosja: Przez koronawirusa nie będzie Defilady Zwycięstwa 9 maja

Miało być wielkie święto z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, ale na razie uroczystości zaplanowane na 9 maja w Moskwie się nie odbędą.

„Jeśli mówią, że jest dobrze to jest źle”

Jak sytuację w kraju i politykę Łukaszenki odbierają zwykli Białorusini? W świetle badań mińskiej agencji badawczej SATIO nie podzielają beztroskiego optymizmu swego prezydenta. W marcu tylko 13 % ankietowanych –  głównie osób młodych – podzielało przekonanie Łukaszenki, że zagrożenie ze strony COVID-19 jest ‚przesadzone’. Dwie trzecie zadeklarowało, że częściej myje teraz ręce, a 48% że stara się unikać miejsc publicznych. W kwietniowym badaniu tej samej agencji zaś aż 65% respondentów opowiedziało się za poważnym ograniczeniem relacji społecznych.

Mimo braku formalnych nakazów czy zaleceń ze strony państwa część Białorusinów sama zaczęła wdrażać w życie rekomendowane przez WHO procedury ochrony i higieny, z noszeniem maseczek, gdy gdzieś wychodzą, włącznie. Jak stwierdza Liubakowa, „ludzie tutaj są przyzwyczajeni, że jeśli władze mówią, że jest dobrze, to jest źle”. Wspomina też, że niektórzy rodzice próbują również nie wysyłać dzieci do szkoły (choć w świetle zasad białoruskiego systemu edukacji nie jest to takie proste). W kraju pojawiły się także setki wolontariuszy. Pozostawieni sobie ludzie biorą zatem sprawy w swoje ręce. „Na początku była panika, a teraz mamy desperację pomieszaną z samoinicjatywą” – stwierdza muzyk z Mińska Maksym Iwiszyn, dodając, że wśród ludzi dominuje obecnie opinia, że prezydent przebywa ‚w swoim własnym świecie’, który jest bardzo odległy od rzeczywistości.

Podobną opinię formułuje również Liubakowa: „Łukaszenko zawsze potrafił dobrze wyczuć nastroje ludzi. Teraz jest daleko od nich. Zawsze bronił słabszych, stawał po ich stronie, a teraz obwinia ofiary (mówiąc, że zmarli, bo byli za grubi, za starzy itp). To zraziło dużo ludzi do niego”. Dodaje też, że niedawno w białoruskich mediach społecznościowych krążył flashmob, uczestnicy którego pisali nekrologi w stylu dotyczących ofiar koronawirusa komentarzy Łukaszenki.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY