Ognisko zakażeń koronawirusem na belgijskiej stacji badawczej na Antarktydzie

Ognisko koronawirusa znów na Antarktydzie (Photo by Cassie Matias on Unsplash)

Ognisko koronawirusa znów na Antarktydzie (Photo by Cassie Matias on Unsplash)

Co najmniej 16 z 25 pracowników polarnej stacji badawczej Princesse-Élisabeth na Antarktydzie jest zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Na razie wszyscy mają łagodne objawy i w większości odmówili ewakuacji.

 

Stacja polarna Princesse-Élisabeth znajduje się w rejonie Antarktydy Wschodniej na tzw. Ziemi Królowej Maud. Od 2009 r. belgijski ośrodek badawczy stoi na granitowym zboczu wystającej ponad lądolód skały (tzw. nunataku) o nazwie Utsteinen. Samą stację nazwano zaś na cześć następczyni belgijskiego tronu – księżniczki Elżbiety.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Koronawirus przybył wraz z nową grupą badaczy

W stacji Princesse-Élisabeth prowadzone są przede wszystkim badania w dziedzinie glacjologii, meteorologii, klimatologii, mikrobiologii i meteorytyki. Stacja może pomieścić do 30 osób. Jest przystosowana nawet do zamieszkania zimą, ale dotąd wykorzystywano ją tylko w sezonie letnim, co na południowej półkuli oznacza głównie okres od listopada do lutego.

Teraz na belgijskiej stacji zaistniało jednak ognisko zakażeń koronawirusem. Pierwszy przypadek zanotowano tam już 14 grudnia, a zainfekowana okazała się być jedna z nowych osób, które przybyły na Antarktydę siedem dni wcześniej.

W niedużej stacji, w której izolacja osób zakażonych jest trudna, koronawirus zaczął się rozprzestrzeniać. Obecnie zakażanie potwierdzono już u 16 z 25 członków załogi Princesse-Élisabeth. Do tej pory sprawy jednak nie nagłaśniano, ale o wszystkim dowiedział się belgijski dziennik „Le Soir”, który pierwszy wszystko ujawnił.

Rośnie ognisko zakażeń koronawirusem w mieście Xi'an na północy Chin

W Chinach (liczonych bez Hongkongu i Makau) zgłoszono dziś (28 grudnia) 182 rodzime przypadki infekcji koronawirusem SARS-CoV-2.

Badania na belgijskiej stacji są kontynuowane

Sytuacja na Princesse-Élisabeth jest jednak stabilna, bo większość z zakażonych osób ma objawy lekkie lub nie ma ich w ogóle. Osoby, u których stwierdzono infekcję przebywają w jednej części stacji, a reszta w drugiej.

Na wszystkich nałożono jednak do 12 stycznia obowiązek kwarantanny, co oznacza w praktyce, że nie mogą się spotykać z pracownikami i badaczami ze znajdujących się w pobliżu innych stacji badawczych, np. japońskiej.

Zakażonymi osobami zajmuje się dwóch lekarzy, którzy wchodzili w skład ekspedycji. To specjaliści w dziedzinie medycyny ratunkowej. Jak poinformował szef zespołu przebywającego na Princesse-Élisabeth Alain Hubert, wszyscy na stacji czują się na tyle dobrze, że nie widzą powodu aby się ewakuować lub choćby przerwać prowadzone badania.

Koronawirus: Rekordowe statystyki zakażeń w Europie. Najwięcej we Francji

Najwięcej nowych przypadków zgłaszanych jest obecnie obecnie w Stanach Zjednoczonych, Francji i Wielkiej Brytanii.

„Sytuacja nie jest dramatyczna”

Na razie wstrzymane są jednak wyjazdy poza stację, co utrudnia realizację projektu badania spadłych na Antarktydę meteorytów, bo potrzeba do niego zbierania z lądolodu próbek. Pracownicy stacji nie chcą jej nawet opuścić po 12 stycznia, gdy zostanie z nich zdjęta kwarantanna. Dotąd – 23 grudnia – wyjechały jedynie pierwsze trzy osoby, które okazały się być zakażone.

„Sytuacja nie jest dramatyczna. Wszyscy pracownicy stacji otrzymali propozycję opuszczenia stacji lotem zaplanowanym na 12 stycznia, ale zadeklarowali wolę pozostania na stacji i kontynuowania prac badawczych” – powiedział w rozmowie z BBC Joseph Cheek z Międzynarodowej Fundacji Polarnej, która współuczestniczy w badaniach na stacji Princesse-Élisabeth.

Choć w załodze stacji są lekarze, którzy mają na wyposażeniu testy na obecność koronawirusa w organizmie, to nie są one w stanie określić jakim wariantem zakazili się polarnicy.

Wiele jednak wskazuje na to, że jest to wariant Omikron, bo grupa badaczy, która przywiozła patogen na stację, miała międzylądowania w RPA, gdzie jest to dominujący wariant koronawirusa.

Zdaniem obecnych na Princesse-Élisabeth lekarzy wskazują na to także łagodny przebieg infekcji oraz krótki czas inkubacji wirusa. Ponadto patogen przełamał u zainfekowanych barierę w postaci szczepienia. Wszyscy na stacji byli po dwóch dawkach szczepionki, a jedna osoba zdążyła już nawet przyjąć trzecią dawkę.

Koronawirus był już na Antarktydzie

Ognisko zakażeń koronawirusem na belgijskiej stacji polarnej to nie jedyny taki przypadek w historii. W grudniu 2020 r. patogen pojawił się w chilijskiej stacji badawczo-wojskowej „Bernardo O’Higgins Riquelme” na Ziemi Grahama na Półwyspie Antarktycznym, ponad 3,2 tys. kilometrów na północny-zachód od stacji Princesse-Élisabeth.

Wówczas to koronawirusem zakaziło się 36 Chilijczyków – 26 żołnierzy i 10 pracowników cywilnej firmy świadczącej tam usługi techniczne. Jednak wszystkie zakażone osoby ewakuowano od razu do Chile.