Koronawirus: Władze Belgii wprowadzają sześciotygodniowy lockdown

Premier Belgii Alexander De Croo

„Nasz kraj znajduje się w stanie zagrożenia sanitarnego. Presja na szpitale jest ogromna, a pracownicy służby zdrowia każdego dnia podejmują nadludzkie wysiłki, aby ratować ludziom życie”, powiedział premier Alexander De Croo. Na zdjęciu szef rządu z wizytą w Szpitalu Uniwersyteckim w Antwerpii [Twitter, @alexanderdecroo]

Belgia stała się następnym po Irlandii i Francji krajem, którego władze podczas drugiej fali zakażeń SARS-CoV-2 podjęły decyzję o wprowadzeniu niemal całkowitego lockdownu. „To środek ostateczny”, oświadczył premier Alexander De Croo.

 

Szef belgijskiego rządu Alexander De Croo ogłosił „zaostrzoną” izolację w całym kraju. Rozpocznie się ona w poniedziałek (2 listopada) i potrwa co najmniej przez sześć tygodni. Celem jest odciążenie systemu opieki zdrowotnej, który należy do najlepiej rozwiniętych w Europie.

„Podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu zaostrzonego lockdownu”, przekazał premier w piątek. Jak dodał, jest to „środek ostatniej szansy” w walce z pandemią COVID-19.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Jakie są szczegóły restrykcji?

Podczas piątkowej konferencji De Croo poinformował, że od tej pory zakazane zostaną odwiedziny u rodziny i znajomych. Będzie można spotykać się z tylko jedną bliską osobą spoza własnego gospodarstwa domowego. Wyjątek stanowią osoby mieszkające same, które będą mogły spotykać się z dwiema osobami.

Limit uczestników spotkań na zewnątrz wynosi cztery osoby. Będą one musiały jednak nosić maseczki i zachowywać dystans społeczny. W pogrzebach będzie mogło brać udział do 15 osób. Zakazane zostaną jednak konsolacje.

Nowe ograniczenia obejmują też zamknięcie wszelkich sklepów, których działalność nie jest niezbędna dla codziennego życia mieszkańców (czyli bez spożywczych i aptek). Zamknięte zostaną też punkty usługowe, takie jak salony fryzjerskie i kosmetyczne. Już wcześniej zamknięto restauracje i bary.

Ponadto restrykcje nakładają na pracodawców i pracowników obowiązek przejścia na zdalny tryb pracy. Jeśli charakter danego zawodu nie pozwala na wykonywanie pracy z domu, to w miejscu pracy należy przez cały czas mieć na twarzy maseczkę, a samo miejsce powinno być regularnie wietrzone.

Premier podjął także decyzję o przedłużeniu ferii szkolnych do 15 listopada. Po tym czasie do nauki mają powrócić uczniowie szkół podstawowych oraz pierwszych klas szkół średnich. Uczniowie pozostałych klas szkół średnich będą uczyć się w systemie hybrydowym – połowa uczniów będzie przychodzić do szkoły, a druga połowa odbywać zajęcia zdalnie.

Na uczelniach wyższych nauczanie zdalne będzie obowiązywać przynajmniej do 5 grudnia. Potem do nauki stacjonarnej będą mogli powrócić studenci pierwszego roku.

Premier obiecuje wsparcie dla przedsiębiorców

Premier podczas konferencji prasowej zapewniał mieszkańców kraju, że podjęcie radykalnych kroków w celu ograniczenia rozwoju pandemii jest niezbędne. „Nasz kraj znajduje się w stanie zagrożenia sanitarnego. Presja na szpitale jest ogromna, a pracownicy służby zdrowia każdego dnia podejmują nadludzkie wysiłki, aby ratować ludziom życie”, oświadczył.

Szef rządu wyraził także zrozumienie dla tych, dla których ponowny lockdown oznacza olbrzymie koszty. „Wiemy, że epidemia wiąże się z wysokimi stratami. Wiele osób musi ponownie zaprzestać swojej działalności. Wiedzcie, że rząd zrobi wszystko, co w jego mocy, aby was wesprzeć”, obiecał De Croo. Zaapelował także o solidarność z tymi, którzy walczą z pandemią w kraju.

Minister zdrowia Frank Vandenbroucke przyznał natomiast, że nowe restrykcje spowodują poważne ograniczenie życia społecznego. „To trudne, ale na tym polega lockdown”, powiedział. Wyjaśnił jednak, że takie działania pozwolą nie wstrzymywać działalności fabryk, a w drugiej połowie listopada powoli rozpocząć proces otwarcia szkół.

Belgia: Lekarze z koronawirusem proszeni o kontynuowanie pracy

Władze belgijskiego miasta Liège w Walonii wezwały lekarzy, aby stawili się do pracy na oddziałach zakaźnych nawet, jeśli sami zakazili się koronawirusem SARS-CoV-2. Minister zdrowia Belgii przyznał, że władze „nie kontrolują już sytuacji”.

Koronawirus w Belgii

Belgia posiada obecnie największy odsetek zakażeń koronawirusem per capita na świecie. W 11,5-milionowym kraju w ostatnim tygodniu dziennie notowano średnio około 15 tys. nowych przypadków SARS-CoV-2.

Problemem jest brak zjednoczonego, skoordynowanego podejścia do walki z koronawirusem. Wprowadzając restrykcje dla całego kraju, rząd musi wyważyć z jednej strony interesy północy kraju, obawiającej się skutków gospodarczych lockdownu, a z drugiej strony ciężką sytuację we francuskojęzycznej Walonii, najbardziej dotkniętego epidemią regionu.

W ubiegłym tygodniu Alexander De Croo ogłosił nowe ograniczenia dotyczące uprawiania sportu i rekreacji, pozostawiając jednak otwarte sklepy i szkoły, co spotkało się z falą krytyki. Kilka godzin później władze pięciu prowincji Walonii zaostrzyły te środki, m.in. wydłużając godzinę policyjną od 22 do 6 rano.

Podobne działania zastosował 1,2-milionowy region stołeczny Brukseli, którego władze przedłużyły godzinę policyjną i nakazały zamykanie sklepów o godz. 20, zakazując jednocześnie działalności kulturalnej i sportowej.

Belgia znajduje się na 20. miejscu na świecie pod względem całkowitej liczby zakażeń koronawirusem. Od wybuchu pandemii stwierdzono tam już ponad 390 tys. przypadków SARS-CoV-2. Jak dotąd odnotowano ponad 11 tys. zgonów z powodu choroby COVID-19.