Kongres zakończył procedurę. Joe Biden prezydentem USA

Prezydent-elekt USA Joe Biden

Prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych Joe Biden, fot. Gage Skidmore [Flickr, CC BY-SA 2.0]

Amerykański Kongres zatwierdził dziś (7 stycznia) wygraną Demokraty Joego Bidena, który 20 stycznia stanie się 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych.

 

Do zatwierdzenia nowego prezydenta USA doszło po przerwaniu obrad, po tym jak tłum zwolenników Donalda Trumpa wdarł się do gmachu parlamentu.

Obrady Kongresu zostały wznowione o godz. 2 w nocy czasu polskiego. Wiceprezydent USA Mike Pence, otwierając je, zwrócił się do protestujących przed gmachem, iż „nie wygrali”. „Przemoc nigdy nie wygrywa, wygrywa wolność”, oświadczył.

Jak dodał, wydarzenia ze środy były „czarnym dniem w historii Waszyngtonu”. „Jednak przemoc została opanowana, a stolica (Stanów Zjednoczonych) jest bezpieczna”, zapewnił.

Po wznowieniu obrad połączonych izb Senatu i Izby Reprezentantów przedstawiciele Republikanów składali protesty kwestionujące wyniki wyborów, w stanach, w których wygrał Joe Biden.

Wnioski dotyczące Nevady, Georgii i Michigan zostały odrzucone przez Mike’a Pence’a, bowiem żaden z 53 senatorów Republikanów nie poparł protestów. Z kolei obiekcje dotyczące Arizony i Pensylwanii dopuszczono pod głosowanie, ale zarówno Senat, jak i Izba Reprezentantów odrzuciły je.

Ostatecznie Biden i wiceprezydent Kamala Harris zgromadzili 306 głosów elektorskich – zwycięstwo w wyborach gwarantowało zdobycie 270 głosów. Trump z kolei otrzymał 232 głosy.

Podczas zamieszek, które wybuchły na Kapitolu oraz szturmu zwolenników Donalda Trumpa na siedzibę parlamentu, zginęły cztery osoby, o czym poinformował szef waszyngtońskiej policji Robert Contee.

W czwartek nad ranem polskiego czasu burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser ogłosiła wprowadzenie stanu wyjątkowego w Waszyngtonie. Będzie on obowiązywał w amerykańskiej stolicy do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joego Bidena.

Bowser tłumaczyła na konferencji prasowej, że do Dystryktu Kolumbii przyjechało w środę wiele uzbrojonych osób „w celu szerzenia przemocy i zniszczenia”. Jej zdaniem ich mobilizacja nie zmniejszy się, a do starć może dochodzić także poza okolicami Kongresu.