„Srebrna Lisica”, która negocjuje z Rosją w imieniu USA. Kim jest Wendy Sherman?

Zastępczyni sekretarza stanu USA Wendy Sherman, źródło: U.S. Mission Geneva, fot. Eric Bridiers (CC BY-ND 2.0)

Zastępczyni sekretarza stanu USA Wendy Sherman, źródło: U.S. Mission Geneva, fot. Eric Bridiers (CC BY-ND 2.0)

W dzisiejszych (12 stycznia) rozmowach między NATO a Rosją Waszyngton będzie reprezentować zastępczyni sekretarza stanu Wendy Sherman. To ona stała na czele amerykańskiej delegacji w rokowaniach w Genewie. W Departamencie Stanu USA dyplomatka nazywana jest „Srebrną Lisicą”.

 

 

Wendy Sherman niespecjalnie rzuca się w oczy. Szczupła 72-latka o charakterystycznej, stylowej, krótkiej siwej fryzurze to jednak jedna z najważniejszych obecnie w Waszyngtonie dyplomatek i w kwestii polityki zagranicznej kluczowa postać administracji prezydenckiej Joe Bidena.

Zastępczyni sekretarza stanu USA (a więc odpowiednik wiceszefowej dyplomacji) odpowiada za toczące się negocjacje z Rosją na temat bezpieczeństwa w Europie. To Sherman stała na czele amerykańskiej delegacji na poniedziałkowe (10 stycznia) rokowania w Genewie i to ona dziś (12 stycznia) reprezentuje Waszyngton podczas pierwszej od ponad dwóch lat Rady NATO-Rosja.

Sherman ma sporo dyplomatycznego doświadczenia. Funkcję zastępczyni sekretarza stanu piastuje obecnie po raz drugi w karierze. Wcześniej stanowisko wiceszefowej Departamentu Stanu zajmowała w latach 2014-2015, gdy amerykańską dyplomacją kierował John Kerry, a prezydentem był Barack Obama.

Jeszcze wcześniej, od 2011 r., była zaś w amerykańskiej dyplomacji numerem cztery, gdy sprawowała funkcję podsekretarz stanu ds. politycznych. Ale pierwszy raz w administracji prezydenckiej pracowała już w latach 1993-1996, gdy w czasach prezydentury Billa Clintona była asystentką ówczesnego sekretarza stanu Warrena Christophera i odpowiadała za kwestie prawne i traktatowe. Była pierwszą kobietą zajmującą tak wysokie stanowisko w amerykańskiej dyplomacji.

Rozmowy USA-Rosja w Genewie bez przełomu. Waszyngton odrzucił zamknięcie Ukrainie "drzwi do NATO"

Temat liczebności amerykańskich wojsk w Europie miał się zaś w ogóle w rozmowach nie pojawić.

„Lisica” od spraw nuklearnych

Przez lata pracy dyplomatycznej Sherman wypracowała sobie opinię osoby do tzw. trudnych zadań. Zaczynała w latach 90. XX w. od zajmowania się kwestią amerykańskiego wsparcia finansowego dla krajów powstałych po rozpadzie ZSRR, a potem przygotowywaniem konferencji w Dayton w Ohio, gdzie podpisano porozumienie pokojowe ws. wojny domowej w Bośni.

Administracja Clintona „rzuciła” też Sherman na „odcinek północnokoreański”, ale umowy, która miałaby powstrzymać prowadzony przez Pjongjang program nuklearny nie udało się wówczas wypracować.

Kwestie nuklearne towarzyszyły Sherman także po tym jak powróciła do amerykańskiej dyplomacji w czasach Baracka Obamy i stanęła w 2011 r. na czele amerykańskiego zespołu negocjującego w siedmiostronnym formacie z Iranem. Wówczas porozumienie udało się osiągnąć, ale zerwał je kolejny prezydent – Donald Trump.

Część osób krytykowało wówczas powierzenie prowadzenia rozmów z Irańczykami kobiecie, wskazując na to, że mogą ją oni zlekceważyć. Ale Sherman dość szybko dała się poznać jako twarda negocjatorka, a irańscy dyplomaci – z powodu jej negocjacyjnej biegłości – nazwali ją „Lisicą”.

Szybko podchwycili to jej współpracownicy z Departamentu Stanu, którzy sfotografowali się w koszulkach z napisem „Srebrna Lisica”, nawiązując w ten sposób do siwej fryzury szefowej amerykańskiego zespołu negocjacyjnego. I tak Sherman zyskała funkcjonujące do dziś przezwisko.

Kolejna runda rozmów Zachodu z Rosją. Tym razem na forum NATO

Spotkanie w Brukseli zwołał sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Sherman: To nie ja negocjuję tylko USA

Byli amerykańscy dyplomaci, np. były ambasador USA w Turcji James Jeffrey w rozmowie z BBC, mówił o Sherman, że „to bardzo błyskotliwa i szybko podejmująca decyzje osoba, która potrafi przeforsować swoje zdanie”.

Inni, ale już występujący bez nazwisk, dawni pracownicy Departamentu Stanu wskazują jednak na jej chłodny styl bycia i niską tolerancję na błędy pracowników. „Byli wśród nas tacy, którzy nawet się jej trochę bali” – opowiadał BBC jeden z nich.

Sama Sherman tłumaczyła jednak, że gdy wchodzi na ważne międzynarodowe negocjacje, to nie myśli o tym, że reprezentuje tam siebie, ale całe amerykańskie państwo. „To nie ja siadam do stołu rozmów, ale siadają Stany Zjednoczone” – powiedziała w jednym z wywiadów.

Jak dodała, być może fakt, że jest kobietą, jej pomaga. „Gdy wchodzę do pokoju rozmów, to ludzi spodziewają się, że będę łagodna i ugodowa. Ale gdy zaraz okazuje się, że łatwo zdania nie zmieniam, moi rozmówcy są zaskoczeni i trochę im zajmuje, aby się na nowo podejść do negocjacji. To pomogło w rozmowach z Irańczykami” – opowiadała.

USA wycofają wojska z Europy Wschodniej? Biały Dom dementuje

Według amerykańskiej stacji informacyjnej NBC, administracja Bidena jest gotowa zaproponować Kremlowi plan obustronnego zmniejszenia obecności wojskowej na terenie Europy Wschodniej.

Wielki test dla Sherman

Sherman nie zawsze myślała jednak o pracy w dyplomacji. Zanim została urzędniczką Departamentu Stanu, zajmowała się zawodowo… pomocą społeczną. Właśnie tę problematykę studiowała na Uniwersytecie Maryland. Przez wiele lat zajmowała się w Baltimore pomocą dzieciom, które trafiały do rodzin zastępczych.

Sfrustrowana tym jak mało da się w tej kwestii zrobić w ramach amerykańskiej administracji publicznej przeszła do pracy w pomocowych organizacjach samorządowych i dopiero tam została dostrzeżona. Dzięki temu po latach została doradcą Billa Clintona ds. społecznych, a potem przeniosła się do dyplomacji.

Obecnie prowadzone negocjacje z Rosjanami to największe wyzwanie w jej karierze. „To była bardzo rzeczowa, choć trudna rozmowa. Wszystko trwało długo, ale nie miałem poczucia, abyśmy się ślizgali po wierzchu, tylko rozmawialiśmy głęboko. Nikt niczego nie lukrował” – mówił po poniedziałkowych rozmowach w Genewie wiceszef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Riabkow.

Mimo rosyjskich starań, a nawet gróźb, Moskwie nie udało się przekonać USA do ustępstw w kwestii bezpieczeństwa w Europie Środkowowschodniej.