KE pozwała firmę AstraZeneca za braki w dostawach szczepionek

fake-news-astra-zeneca-COVID19-pandemia-dezinformacja-Rosja-SputnikV-panika-unia-europejska-szczepienia

Europejska Agencja Leków uznała szczepionkę na koronawirusa AstraZeneca za w pełni bezpieczną, źródło: Flickr/Gencat (CC0 1.0)

Ponieważ brytyjsko szwedzki koncern farmaceutyczny poważnie spóźniał się z dostarczaniem zakontraktowanych szczepionek na koronawirusa, Komisja Europejska wszczęła wobec niego postępowanie sądowe. Bruksela twierdzi też, że AstraZeneca dotąd nie przedstawiła wiarygodnego planu nadrobienia zaległości.

 

Pozew został złożony w ubiegły piątek (23 kwietnia) przed sądem w Belgii, ale Komisja Europejska poinformowała o tym oficjalnie dopiero dziś (26 kwietnia). Potwierdził to na konferencji prasowej w Brukseli jej rzecznik ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Stefan De Keersmaecker.

Wyjaśnił, że KE postanowiła iść do sądu ponieważ AstraZeneca nie wywiązuje się z zobowiązań jakie są wymienione w zawartym w ubiegłym tygodniu kontrakcie. Do końca pierwszego kwartału bieżącego roku miało do państw członkowskich UE trafić 120 mln dawek, ale trafiło aż cztery razy mniej – tylko ok. 30 mln dawek.

Również drugi kwartał zaczął się od kolejnych opóźnień w dostawach, choć AstraZeneca obiecała poprawę i dostarczenie brakujących dawek z pierwszego kwartału. „Firma dotąd nie przedstawiła jeszcze wiarygodnego planu na temat tego jak wyjść z tej sytuacji, nadrobić opóźnienia i wywiązać się z całej umowy” – oświadczył De Keersmaecker.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

KE nie przyjmuje wyjaśnień AstraZeneca

Już wiadomo jednak, że do czerwca nie uda się uzupełnić braków w dostawach. To dla KE tym bardziej oburzające, że brytyjsko-szwedzki koncern wywiązuje się ze swoich zobowiązań co do dostaw preparatu do Wielkiej Brytanii, gdzie jest on masowo podawany.

AstraZeneca tłumaczy się, że kłopot wynika z problemów produkcyjnych w zakładach położonych na terenie UE, a przede wszystkim w Belgii. Natomiast rynek brytyjski zasilany jest przez produkcję z dwóch fabryk w Wielkiej Brytanii. I broni się, że zawarta z KE umowa zawiera klauzulę, że całość dostaw zostanie zrealizowana tylko jeśli „będą ku temu możliwości”.

Ale Brukseli tych tłumaczeń nie przyjmuje i wskazuje, że braki można nadrobić przekierowując część produkcji brytyjskiej na rynek unijny. Pojawiły się też podejrzenia, że Wielka Brytania lub inni odbiorcy na świecie (np. Australia) mogą po prostu za dawki szczepionek płacić więcej niż UE, a część produkcji z Belgii czy Włoch trafia po cichu do krajów pozaunijnych.

W tym celu KE przygotowała mechanizm pozwalający na blokowanie eksportu szczepionek z UE do krajów trzecich. Na jego mocy zablokowano już transporty szczepionek AstraZeneca z Włoch do Australii, o co wnioskowały same włoskie władze. Ale po kontrolach w fabrykach w Belgii na razie nie informowano o wykryciu jakichś nieprawidłowości.

Koronawirus: EMA podtrzymuje pozytywną rekomendację dla szczepionki firmy AstraZeneca

Unijna agencja na wniosek Komisji Europejskiej przeprowadziła dodatkowe analizy.

KE chce wyegzekwować już zamówione dawki

W sumie do UE miało trafić do czerwca 300 mln dawek szczepionki AstraZeneca. KE najpierw zakontraktowała 200 mln, a potem skorzystała z wynegocjowanej wcześniej opcji na dokupienie kolejnych 100 mln.

Ale w obliczu istniejących opóźnień nie skorzystała z możliwości zakontraktowania jeszcze 100 mln kolejnych dawek, a także zapowiedziała, że nie będzie już negocjować dostaw na kolejne miesiące. Termin na realizację kolejnych opcji zakupu i tak już według informacji podanych przez KE minął.

Pozew przeciw AstraZeneca KE wytoczyła, gdy otrzymała w tej sprawie poparcie wszystkich 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Bruksela zamierza jednak wyegzekwować wszystkie dotychczas zamówione dawki.

„Chcemy zagwarantować szybkie dostawy wystarczającej liczby dawek szczepionki, które należą się europejskim obywatelom na bazie zawartego kontraktu” – powiedział rzecznik KE. Chodzi bowiem o zapewnieni dostępu do drugiej dawki szczepionki dla wszystkich osób, które przyjęły już jej pierwszą dawkę. Odstęp między nimi powinien wynieść 4-12 tygodni.

Czym się różnią szczepionki na COVID-19? Pfizer, Moderna, AstraZeneca, Johnson&Johnson

Komisja Europejska zatwierdziła dotąd do użytku na terenie całej Unii Europejskiej cztery szczepionki dające odporność na wywołującego chorobę COVID-19 koronawirusa SARS-CoV-2.

Szczepionka Pfizer-BioNTech zastąpi preparat AstraZeneca?

KE nie ubiega się o kolejne kontrakty na szczepionki koncernu AstraZeneca zapewne nie tylko z powodu opóźnień w dostawach, ale także dlatego, że preparaty wektorowe wolniej dają się dostosowywać do pojawiających się w różnych częściach świata nowych mutacji koronawirusa.

Tymczasem szczepionki stworzone metodą mRNA – Pfizer-BioNTech czy Moderna – można modyfikować łatwiej. Stąd przypuszczenie, że jeśli będą potrzebne dodatkowe dawki przypominające po roku czy dwóch, to łatwiej będzie to zrealizować dzięki szczepionkom mRNA.

KE potwierdziła już, że negocjuje z konsorcjum Pfizer-BioNTech umowę na zakup nawet 1,8 mld dawek szczepionki na koronawirusa na lata 2022-2023. Naukowcy nie są jednak jeszcze zgodni co do tego czy kolejne przypominające dawki szczepionki będą potrzebne. Odpowiedź na to pytanie będzie możliwa dzięki długotrwałej obserwacji systemów immunologicznych osób zaszczepionych jako pierwsze na świecie.