Kanada: Jeden region bez pandemii. Jak tego dokonano?

Duża część Nunavut jest praktycznie niezamieszkała. Łatwo tam o społeczną izolację (Photo by Isaac Demeester on Unsplash)

Duża część Nunavut jest praktycznie niezamieszkała. Łatwo tam o społeczną izolację (Photo by Isaac Demeester on Unsplash)

W kanadyjskim regionie Nunavut udało się nie dopuścić do wybuchu epidemii COVID-19, a rozprzestrzenianie się wywołującego tę chorobę koronawirusa SARS-CoV-2 zostało powstrzymane. Udało się to jednak dzięki surowym i długotrwałym obostrzeniom.

 

Nunavut w języku inuktitut, używanym głównie przez kanadyjskich Inuitów, znaczy „nasz kraj”. Region ten leży na same północy Kanady. Część jego terytorium to lodowce szelfowe sięgające niemal bieguna północnego.

Powierzchnia Nunavut po ponad 2 mln kilometrów kwadratowych, czyli prawie 6,5 raza więcej niż powierzchnia Polski. Ale jednocześnie w Nunavut mieszka tylko niespełna 32 tys. osób, a więc gęstość zaludnienia to zaledwie 0,02 osoby na kilometr kwadratowy. Około 85 proc. z nich to rdzenni mieszkańcy – Inuici.

W Nunavut nie ma też wielkich miast, a stolica regionu – miasto Iqalut – ma zaledwie 7,7 tys. mieszkańców. Od 1999 r. region ten ma status terytorium autonomicznego. Obok angielskiego i francuskiego urzędowymi są jeszcze dwa języki innuickie – inuktitut oraz inuinnaqtun.

Ale Nunavut ma jeszcze coś, co odróżnia ten region od reszty Kanady – praktycznie nie było tu koronawirusa. Udało się to dzięki szybkiemu wprowadzeniu i długiemu utrzymaniu bardzo surowych przeciwepidemicznych obostrzeń.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Nunavut izoluje się od reszty Kanady

Już w marcu wprowadzono bowiem na obszarze Nunavut zakaz wjazdu dla osób nie będących mieszkańcami tego regionu. Wyjątki robiono tylko dla tych, którzy mieli tam do wykonania ważną pracę. Natomiast każdy mieszkaniec Nunavut – wszystko jedno, czy wracający z zagranicy, czy i z innej części Kanady – musiał przejść obowiązkową dwutygodniową kwarantannę.

Odbywano ją jednak nie w domach (gdzie trudno byłoby jej przestrzeganie kontrolować), ale w kilku rozsianych po Nunavut hotelach zamienionych na specjalne izolatoria. Ośrodków pilnowali ochroniarze, a wszystkimi tam przebywającymi zajmowały się pielęgniarki. W sumie przeszło przez nie ponad 7 tys. osób.

Innych obostrzeń – jak zakazu zgromadzeń czy podróżowania między miejscowościami – było mieszkańców Nunavut łatwo przestrzegać. Z powodu dużych rozmiarów regionu i słabej sieci drogowej, a także faktu, że Nunavut obejmuje też wiele wysp, i tak mało się tam podróżuje, a spotkania organizuje tylko w małych gronach rodzinnych czy przyjacielskich. W wiele miejsc dostać się można jedynie małym samolotem.

W 25 istniejących w Nunavut miastach i miasteczkach, w których prawie wszyscy się znają, większość członków społeczności czuło się też odpowiedzialnych za bezpieczeństwo innych. Dlatego w Nunavut przestrzegano wszystkich obostrzeń dotyczących zdalnej pracy czy zdalnej edukacji, a także zrezygnowano z wszelkich wydarzeń towarzyskich i kulturalnych.

Brytyjscy naukowcy zakażą koronawirusem ochotników, aby sprawdzić skuteczność szczepionki

W ten sposób naukowcy chcą sprawdzić czy osoby, którym wcześniej podano szczepionkę wytworzyły odporność na nowy patogen.

Inuici bardziej narażeni na choroby układu oddechowego

To wszystko sprawiło, że infekcje koronawirusem SARS-CoV-2 wykrywano niemal wyłącznie u osób przybywających z zewnątrz. Doszło tylko do jednego większego lokalnego ogniska, gdy zachorowało kilku przybyłych z południa do pracy przy wydobyciu w Nunavut złota górników. Udało się ich jednak skutecznie odizolować i szybko wygasić ognisko zakażeń.

Mieszkańcy Nunavut narzucili sobie (a także ściśle przestrzegali) wiele obostrzeń, ponieważ nie mieli innego wyboru. Inuici są bardziej niż przedstawiciele innych grup etnicznych narażeni na zakażenia chorobami dróg oddechowych, także tych znanych już ludzkości od lat.

Odizolowanie od większości świata, a także mała liczba przyjezdnych w nunavuckiej historii sprawiła, że Inuici rzadko stykali się z wieloma chorobami zakaźnymi i nie wykształcili silnej odporności na nie. Z drugiej strony, uniknęli losu wielu rdzennych północnoamerykańskich społeczności zdziesiątkowanych przez ostatnich kilka wieków przez przywleczone przez białych kolonizatorów choroby zakaźne.

Co więcej, Nunavut nie ma mocno rozwiniętej służby zdrowia. W Iqalut jest tylko jeden szpital, który byłby w stanie na oddziale zakaźnym przyjąć maksymalnie 20 pacjentów. Dlatego chorych trzeba by transportować do miast na południu Kanady, co byłoby dla nich bardzo ryzykowne.

Nawet przeprowadzanie testów na obecność koronawirusa w organizmie jest w Nunavut dużym wyzwaniem. Próbki trzeba transportować samolotem do Iqalut, a oczekiwanie na wynik trwa nawet ponad tydzień.

Ponadto gęstość zaludnienia w Nunavut jest niewielka tylko jako matematyczna średnia. Wszyscy Inuici mieszkają w małych miejscowościach, ale bardzo blisko siebie. A to sprawia, że wirus mógłby się wśród nich rozprzestrzenić bardzo gwałtownie.

Koronawirus: Irlandia i Walia ponownie wprowadzają lockdown

W Irlandii przez sześć tygodni zamknięte będą wszystkie lokale gastronomiczne oraz większość punktów usługowych. Otwarte jednak pozostaną szkoły. Walia zamknie puby i restauracje na ponad dwa tygodnie. Ograniczy też działanie szkół, a otwarte pozostaną tylko niezbędne sklepy.

 

Irlandzki lockdown rozpocznie się …

Nunavut powoli wraca do normalności, w reszcie kraju zakażeń coraz więcej

Obecnie po ponad pół roku część obostrzeń jest już znoszona. Nadal wszyscy przyjezdni trafiają na obowiązkowe kwarantanny, ale po samym Nunavut można już podróżować niemal bez ograniczeń. Ale cytowany przez BBC dyrektor urzędu ds. zdrowia publicznego w Nunavut dr Michael Petersen obawia się, że „koronawirus i tak w końcu jakoś dotrze na samą północ Kanady”.

Dzienna liczba zakażeń koronawirusem rośnie bowiem coraz szybciej w innych kanadyjskich regionach, a przede wszystkim w najgęściej zaludnionych regionach Ontario oraz Quebec. Nunavut co prawda graniczy lądowo z Manitobą oraz podobnie jak terytorium innuickie słabo zaludnionymi Terytoriami Północno-Zachodnimi, ale Ontario i Quebec graniczą z Nunavut przez Zatokę Hudsona.

Władze kanadyjskie przywracają więc część obostrzeń, w największych miastach (np. w Toronto czy Montrealu) zamykane są siłownie i kluby fitness oraz lokale gastronomiczne. W liczącej 37,5 mln mieszkańców Kanadzie odnotowano od początku pandemii prawie 205 tys. zakażeń koronawirusem oraz 9,8 tys. zgonów z tego powodu.

W obecnej fali epidemii w Kanadzie zaczynają jednak padać nowe dziennie rekordy liczby zakażeń. Najwięcej – ponad 4 tys. – było jak dotąd 13 października.