Biden wycofał poparcie USA dla irańsko-saudyjskiej wojny zastępczej. Sytuacja humanitarna w Jemenie jest katastrofalna

W czasie wojny domowej w Jemenie często dochodzi do bombardowań i ostrzałów artyleryjskich, źródło: Wikipedia, fot. Ibrahem Qasim (CC BY-SA 4.0)

W czasie wojny domowej w Jemenie często dochodzi do bombardowań i ostrzałów artyleryjskich, źródło: Wikipedia, fot. Ibrahem Qasim (CC BY-SA 4.0)

Nowe władze USA zerwały z kolejną decyzją poprzedniej administracji prezydenckiej i wykreśliły działający w Jemenie szyicki ruch Huti z listy organizacji terrorystycznych. To kolejny element wycofywania się Waszyngtonu z zaangażowania w jemeńską wojnę domową.

 

Wojna domowa w Jemenie trwa już od siedmiu lat i zamieniła ten najbiedniejszy kraj Bliskiego Wschodu w kompletną ruinę. Każda z jej stron ma swojego lokalnego protektora. Wojska sunnickiego prezydenta Abd Rabbuha Mansura Hadiego Arabię Saudyjską, a szyiccy rebelianci z ruchu Huti – Iran.

Toczący się konflikt bywa określany mianem wojny zastępczej lub wojny przez pośredników (proxy war) i jest elementem szerszej rywalizacji saudysjko-irańskiej w regionie. Stąd choćby dostawy uzbrojenia z Iranu dla oddziałów Huti, ostrzały celów na terytorium Arabii Saudyjskiej czy saudyjskie naloty na cele w Jemenie.

Arabia Saudyjska to od lat także jeden z najważniejszych regionalnych sojuszników USA, zaś Iran – najważniejszy rywal. W czasach administracji Donalda Trumpa Waszyngton wspierał Rijad w działaniach w Jemenie, m.in. poprzez dostawy uzbrojenia. Wpisał również ruch Huti na listę organizacji terrorystycznych.

Rezolucja PE nt. sytuacji w Jemenie: Francuzi i Hiszpanie nie popierają unijnego embarga na broń

Trwająca od 2015 r. wojna w Jemenie jest uznawana za największy kryzys humanitarny na świecie.

Miliony jemeńskich dzieci zagrożonych głodem

Przedłużający się konflikt – który kosztował już życie niemal 20 tys. ludzi, w tym wielu cywilów – wywołał wielką katastrofę humanitarną. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. uchodźców (UNHCR) szacuje, że domy opuściło co najmniej 3 mln ludzi, z których niemal 200 tys. uciekło za granicę, głównie do Omanu, Arabii Saudyjskiej, Dżibuti i Somalii.

Ale jeszcze poważniejszym problemem jest przerwanie łańcuchów dostaw nawet najpotrzebniejszych towarów, takich jak żywność czy leki. Dlatego w Jemenie trwa klęska głodu, która w szczególności dotyka najmłodsze dzieci.

Cztery zajmujące się kwestiami humanitarnymi agencje ONZ wystosowały w ubiegłym tygodniu apel do społeczności międzynarodowej o pomoc. Według ich szacunków aż 2,3 mln jemeńskich dzieci może w tym roku doświadczyć skrajnego niedożywienia (co odbije się na ich rozwoju oraz stanie zdrowia w dorosłym życiu), a nawet 400 tys. umrzeć z głodu.

Jakby tego było mało, Jemen dotykają epidemie. Chodzi nie tylko o COVID-19, ale także choroby, z jakimi świat zachodni dawno już sobie poradził, jak choćby cholera, która najbardziej odczuwalna była w latach 2016-2017, z powodu zniszczenia w wielu miejscach infrastruktury wodno-sanitarnej.

Zamach w Jemenie. Dwa ataki, co najmniej 26 ofiar śmiertelnych

Celem był najprawdopodobniej nowy rząd jedności narodowej Jemenu.

Biden cofa decyzję Trumpa odnośnie ruchu Huti

Wykreślenie przez USA ruchu Huti z listy organizacji terrorystycznych ma związek właśnie z kwestiami humanitarnymi. Umieszczenie szyickich bojówek z Jemenu w takim spisie było jedną z ostatnich decyzji poprzedniej administracji prezydenckiej, którą za zgodą Trumpa podjął w styczniu ówczesny sekretarz stanu Mike Pompeo.

Już wtedy różne organizacje humanitarne (m.in. Czerwony Krzyż) oraz zajmujące się niesieniem międzynarodowej pomocy agencje ONZ apelowały, aby Waszyngton tego nie robił, ponieważ nie będzie można wówczas dostarczać na kontrolowane przez Huti tereny pomocy humanitarnej.

„Wysłuchaliśmy ostrzeżeń od Narodów Zjednoczonych, grup humanitarnych i członków Kongresu z obydwu partii, mówiących o tym, że ta wpisanie Huti na listę organizacji terrorystycznych może mieć niszczycielskie skutki na dostęp Jemeńczyków do podstawowych dóbr, takich jak żywność i paliwo” – oświadczył nowy sekretarz stanu USA Antony Blinken.

Zapowiedział jednak dalsze monitorowanie jemeńskiego ruchu, a także podkreślił, że Waszyngton „jest świadomy jego szkodliwych działań i agresji, w tym siłowego przejęcia kontroli nad dużymi obszarami w Jemenie, atakowania partnerów USA w Zatoce Perskiej, porywania i torturowania obywateli USA i wielu ich sojuszników, przekierowywania pomocy humanitarnej i brutalnego represjonowania Jemeńczyków.”

Jemen: ONZ wstrzymuje część działań humanitarnych. Sytuacja jest "katastrofalna"

W Jemenie 75 proc. kluczowych operacji ONZ zostało ograniczonych lub zredukowanych z uwagi na brak wystarczających środków

USA nie chcą już wspierać Arabii Saudyjskiej w wojnie w Jemenie

Jednak odwrót od zaangażowania się nowej amerykańskiej administracji w wojnę w Jemenie jest wyraźny. Prezydent Joe Biden stwierdził nawet w niedawnym przemówieniu w Departamencie Stanu, że „ta wojna musi się skończyć”.

„By pokazać, że nam na tym zależy, kończymy z amerykańskim wsparciem dla operacji ofensywnych tamże. W tym z kluczowymi transakcjami na sprzedaż broni” – powiedział.

USA mianują też swojego specjalnego wysłannika ds. Jemenu, którym zostanie doświadczony dyplomata Timothy Lenderking. Jego zadaniem ma być „zakończenie wojny, która doprowadziła do humanitarnej i strategicznej katastrofy.”

Ale Biden zapowiedział, że koniec zaangażowania USA w wojnę w Jemenie nie kończy sojuszu amerykańsko-saudyjskiego. „Arabia Saudyjska stoi w obliczu ataków rakietowych, nalotów dronów i innych zagrożeń płynących ze strony wpieranych przez Iran sił z różnych państw. Będziemy nadal wspierać i pomagać Arabii Saudyjskiej w obronie suwerenności i integralności terytorialnej oraz w zapewnieniu bezpieczeństwa jej obywatelom” – obiecał Biden.

Jak na razie Rijad podszedł spokojnie do zmiany w amerykańskiej polityce wobec południowej części Półwyspu Arabskiego. „Słowa prezydenta potwierdziły zobowiązania USA do współpracy z przyjaciółmi i sojusznikami w celu rozwiązywania konfliktów. Nasze królestwo cieszy się na współpracę z nową amerykańską administracją, wspólnie z którą będzie mogło zakończyć konflikty i stawiać czoła wyzwaniom” – powiedział minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adil al-Dżubajr.