Jedno z ostatnich miejsc gdzie nie było dotąd koronawirusa. SARS-CoV-2 dotarł na Wyspy Marshalla

Na pacyficznych Wyspach Marshalla stwierdzono pierwsze zakażenia koronawirusem. Tym samym kraj ten znikł z listy państw wolnych od tego patogenu (Photo by Kurt Cotoaga on Unsplash)

Na pacyficznych Wyspach Marshalla stwierdzono pierwsze zakażenia koronawirusem. Tym samym kraj ten znikł z listy państw wolnych od tego patogenu (Photo by Kurt Cotoaga on Unsplash)

Ubywa miejsc na świecie, gdzie nie stwierdzono dotąd ani jednego zakażenia nowym typem koronawirusa. Ostatnie wolne od tego patogenu miejsca to małe wyspiarskie państewka na Pacyfiku. Z tej listy właśnie skreślono Wyspy Marshalla.

 

Pierwsze dwa przypadki zakażenia koronawirusem stwierdzono na Wyspach Marshalla we wtorek (27 października). Okazało się, że na COVID-19 zachorowało dwoje członków personelu mieszczącej się na położonym w łańcuchu Ralik największym atolu tych wysp Kwajalein amerykańskiej bazy wojskowej.

Stacjonują tam zarówno siły morskie, jak i siły powietrzne USA. Mieści się tam również część poligonu testowego dla amerykańskich rakiet balistycznych i antybalistycznych. Patogen trafił na Wyspy Marshalla właśnie z USA (a konkretnie z Hawajów) razem z kolejną zmianą amerykańskich żołnierzy.

Wyspy są bowiem państwem niepodległym, ale od lat 80. XX wieku stowarzyszonym z USA. Składa się na nie ponad 1200 wysepek, w tym 29 atoli. Jeden z nich – atol Bikini – stał się słynny dzięki amerykańskim testom atomowym oraz dwuczęściowym damskim kostiumom kąpielowym.

Obydwoje chory członkowie personelu bazy – 35-letnia kobieta i 46-letni mężczyzna – zostali odizolowani od reszty żołnierzy. Testom poddano też pozostały przybyły z Hawajów personel. Władze Wysp Marshalla zapewniają, że nie ma możliwości, aby patogen wydostał się z bazy, więc rdzennym mieszkańcom nic grozi.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Władze Wysp Marshalla zamknęły granice, ale nie chcą lockdownu

Wyspy Marshalla, choć leżą z daleka od głównych szlaków handlowych czy transportowych, postanowiły w marcu całkowicie zamknąć swoje granice przed cudzoziemcami. Latem nieco te zasady poluzowano i zezwolono na tzw. niezbędne przyjazdy. Przede wszystkim chodziło o pracowników amerykańskiej bazy wojskowej.

Każdą taką osobę obowiązują jednak bardzo ścisłe wytyczne. Po przybyciu trzeba odbyć trzytygodniową kwarantannę, a w razie wystąpienia jakichkolwiek objawów chorobowych, poddać się testowi na obecność koronawirusa w organizmie.

Władze Wysp Marshalla ogłosiły, że nie zamierzają wprowadzać w związku z wykryciem pierwszych dwóch zakażeń koronawirusem żadnych dodatkowych obostrzeń. Nie planują lockdownu, ani ograniczania działania biznesu, urzędów czy szkół.

Rząd poprosił też mieszkańców o zachowanie spokoju i pamiętanie o zasadach higieny, a także utrzymywania dystansu społecznego tam, gdzie jest to możliwe. Zasugerowały też, że warto zrobić na wszelki wypadek zapasy żywności i leków na 2-4 tygodnie. Chodzi jednak nie tylko sytuację na samych wyspach, ale także o możliwość zakłócania dostaw z zagranicy.

Koronawirus: Dzięki restrykcjom we Włoszech, San Marino stało się centrum kongresowo-konferencyjnym

We Włoszech z powodu pandemii COVID-19 obowiązuje zakaz organizowania kongresów, konferencji czy debat. Branża eventowa znalazła jednak sposób, aby ten zakaz ominąć. Wiele tego typu wydarzeń przenoszonych jest do San Marino, gdzie takie ograniczenia nie obowiązują.

 

Rozporządzenie włoskiego rządu zakazało organizacji …

Pandemia szkodzi wyspiarskiej gospodarce

Pandemia koronawirusa bardzo negatywnie wpływa na gospodarkę Wysp Marshalla, zamieszkanych w sumie przez ok. 58 tys. ludzi. Główne źródła dochodu mieszkańców to rolnictwo (w tym uprawa palm kokosowych, chlebowców i melonów) oraz rybołówstwo.

Główne produkty eksportowe to przetwory rybne oraz kopra, czyli wysuszony miąższ orzechów kokosowych. Główny odbiorca tego eksportu to USA. Większość towarów trzeba jednak na Wyspy Marshalla sprowadzać z zagranicy.

Roczne PKB wysp wynosi ok. 200 mln dolarów. Dużą jego część stanowi turystyka. W turystyce pracuje co dziesiąty mieszkaniec kraju, a z roku na rok rola tej branży rośnie. Ale w pandemii turystów nie ma w ogóle. Również sprowadzanie towarów stało się trudniejsze i droższe.

Kraj uzależniony jest też od współpracy gospodarczej z USA. Amerykański rząd pozostaje największym pracodawcą na Wyspach Marshalla, a w zamian za udostępnienie baz wojskowych kraj otrzymuje od Waszyngtonu 65 mln dolarów rocznie. Dlatego pacyficzne wyspy nie mogły długo blokować przyjazdu nowego amerykańskiego personelu wojskowego.

Koronawirus: Niemcy ograniczą życie społeczne. Zamkną też szkoły?

W środę w Niemczech zapadła decyzja o częściowym lockdownie.

Gdzie jeszcze nie ma koronawirusa?

Po tym jak Wyspy Marshalla zniknęły z coraz krótszej listy państw, w których nie stwierdzono dotąd ani jednego przypadku infekcji koronawirusem SARA-CoV-2, znajduje się na niej tylko osiem państw.

Wszystkie z nich to małe, peryferyjne wyspiarskie kraje z rejonu pacyficznego – Kiribati, Mikronezja, Nauru, Palau, Samoa, Tonga, Tuvalu i Vanuatu. Oficjalnie koronawirusa ma też w dwóch azjatyckich dyktaturach – Turkmenistanie oraz Korei Północnej, ale eksperci nie wierzą, że to prawda.

W Turkmenistanie co prawda oficjalnie koronawirus nie występuje, ale w państwowych mediach często mówi się o konieczności zachowania dobrego zdrowia i poleca lokalne zioła jako remedium na „wszystkie wirusy”.

Polska: Rząd nie zaostrza na razie lockdownu. Premier apeluje o przestrzeganie zasad

Premier Mateusz Morawiecki stwierdził na konferencji prasowej, że rząd „nie chce całkowicie zamykać gospodarki tak długo, jak to będzie możliwe”.

Korea Północna ukrywa epidemię?

Z kolei w Korei Północnej kilka dni temu władze ostrzegały mieszkańców przed „żółtym pyłem z Chin”, który może przenosić groźny patogen. 22 października ulice stolicy – Pjongjangu – z tego powodu opustoszały.

Żółty pył z chińskich i mongolskich pustyń wdzierający się z wiatrem wgłąb Półwyspu Koreańskiego to o tej porze roku normalne zjawisko. Zdaniem zachodnich naukowców nie może ono przenosić chorobotwórczych drobnoustrojów.

Być może więc władze Korei Północnej chcą w ten sposób wymusić kolejne obostrzenia – np. pozostanie ludzi w domach – bez przyznawania, że patogen już w kraju od dawna jest. Kilkakrotnie w Korei Północnej odwoływano już zajęcia czy ograniczano działalność szkół, ale zawsze podkreślano, że działania te przyniosły sukces i nikt się nie zakaził.

Ale zbiegli z Korei Północnej do Południowej lekarze zapewniają, że w ich kraju wiele osób ma objawy COVID-19 i dochodzi też z tego powodu do zgonów. Korea Północna utrzymuje też całkowicie zamkniętą granicę nie tylko ze zwaśnioną Koreą Południową, ale również – od wiosny – z formalnie zaprzyjaźnionymi Chinami.