Japonia: Wyroki dla dwóch Amerykanów, którzy pomogli w ucieczce byłego prezesa Nissana

Były prezes Nissana Carlos Ghosn, źródło: Flickr/World Economic Forum, fot. Sebastian Derungs (CC BY-NC-SA 2.0)

Były prezes Nissana Carlos Ghosn, źródło: Flickr/World Economic Forum, fot. Sebastian Derungs (CC BY-NC-SA 2.0)

Sąd w Tokio skazał dwóch Amerykanów, którzy w 2019 r. pomogli w brawurowej ucieczce przed japońskim wymiarem sprawiedliwości byłemu prezesowi Nissana. Carlos Ghosn, który oskarżony został o defraudację firmowych funduszy, opuścił Japonię prywatnym odrzutowcem ukryty w… skrzyni.

 

Były prezes Nissana (stał też w czasie swojej kadencji na czele całej grupy tworzonej przez Nissana, Mitsubishi i Renault) został zatrzymany w listopadzie 2018 r. na tokijskim lotnisku Haneda, gdy usiłował opuścić Japonię.

Trwało już wówczas śledztwo w sprawie sprzeniewierzenia przez niego firmowych funduszy. Carlos Ghosn miał działać na szkodę kierowanej przez siebie spółki, a jednocześnie zarabiać nielegalnie na boku.

Kim jest Carlos Ghosn

Urodzony w Brazylii, wychowany we Francji, a dużą część życia pracujący zawodowo w USA menedżer jest z pochodzenia Libańczykiem. Nic dziwnego, że o biznesie myślał w kategoriach globalnych. Osią jego działań na szkodę Nissana miała być sieć dealerska samochodów tej marki w Omanie.

Ghosn w marcu 2019 r. został zwolnionych z japońskiego aresztu (spędził w nim 108 dni) po wpłaceniu 1 mld jenów (ok. 9 mln dolarów kaucji). Ale już w kwietniu dostał kolejne zarzuty i znów go aresztowano. Ponownie więc wniósł kaucję (tym razem 0,5 mld jenów) i kolejny raz jeszcze w tym samym miesiącu wyszedł na wolność. Warunkiem było pozostanie na terenie Japonii do zakończenia śledztwa i procesu.

Ale Ghosn prawdopodobnie już wtedy obmyślał swoją ucieczkę z Japonii. W grudniu 2019 r. okazało się, że biznesmen – choć nigdy oficjalnie nie przekroczył granicy – znajduje się w… Libanie.

Dotarł tam przez Turcję prywatnym odrzutowcem. Jak później ustalono, nikt go nie zauważył, bo Ghosn został schowany w… bagażu. Liban został wybrany nieprzypadkowo. Nie tylko z powodu libańskich korzeni biznesmena, ale także dlatego, że kraj ten nie ma z Japonią umowy o ekstradycji.

10 państw wykorzystuje szpiegowski program Pegasus do inwigilacji dziennikarzy, aktywistów i polityków opozycji. Wśród nich są Węgry

Dziennikarskie śledztwo w sprawie wykorzystania programu przeprowadziło w sumie 17 mediów, w tym „The Guardian”, „Le Monde”, „Süddeutsche Zeitung” i „Wall Street Journal”.

Ucieczka w szpiegowskim stylu

W ucieczce pomagało mu dwóch obywateli USA – 60-letni były żołnierz amerykańskich jednostek specjalnych (tzw. zielonych beretów) Michael Taylor oraz jego 28-letni syn Peter. Obaj zostali aresztowani w maju 2020 r. w Harvard w stanie Massachusetts w USA.

W lutym 2021 r. amerykański sąd zgodził się na ich wydanie Japonii i w marcu zostali przewiezieni do Tokio, aby stanąć przed tamtejszym sądem. Dziś otrzymali wyroki bezwzględnego więzienia – starszy z Taylorów dwóch lat odsiadki, a młodszy – roku i ośmiu miesięcy.

Plan wywiezienia Ghosna z Japonii wyglądał jak z hollywoodzkiego filmu. Taylorowie – którzy wcześniej kilka razy odwiedzali Tokio, aby naradzać się z biznesmenem – przylecieli ostatnim razem udając… muzyków. Dlatego przywieźli ze sobą wielkie pudła na instrumenty muzyczne.

Starszy z Taylorów oraz trzeci domniemany i wciąż poszukiwany wspólnik George-Antoine Zayek zameldowali się w hotelu. W innym hotelu zameldował się zaś młodszy z Taylorów. Dołączył do niego Ghosn, który jednak – aby nie wzbudzać podejrzeń – nie miał ze sobą bagaży.

Cała czwórka po jednym dniu przeniosła się do Osaki, gdzie zameldowali się już w jednym hotelu. Potem Taylorowie i Zayek się wymeldowali, a Ghosn… zniknął. Młodszy z Taylorów poleciał do Chin, a starszy z towarzyszem wylecieli prywatnym odrzutowcem. Razem ze swoimi wielkimi pudłami na instrumenty. Śledczy postawili tezę, że Ghosn był w jednym z nich, ale kontrola lotniskowa go nie wykryła.

Duńczycy pomagali Amerykanom podsłuchiwać europejskich polityków

Duński wywiad pomógł Amerykanom podsłuchiwać Angelę Merkel.

Ghosn nie ma zamiaru opuszczać Libanu

Obrona wnioskowała dla Taylorów o wyroki w zawieszeniu. Otrzymali jednak karę bezwzględnego więzienia. W osobnym procesie skazani zostali zaś aresztowani w Turcji piloci prywatnego odrzutowca oraz pracownik jednego z tureckich biur podróży, który miał ich wynajać.

Za całą akcję Taylorowie mieli od Ghosna zainkasować 860 tys. dolarów. Dodatkowo na pokrycie kosztów – np. wynajęcie samolotu z załogą – dostali jeszcze 500 tys. dolarów. Płacili, dla zatarcia śladów, w kryptowalutach.

Sam Ghosn zaś, który ani myśli znów pojawić się w Japonii albo w jakimś kraju, który ma z Japonią umowę o ekstradycji, przekonuje, że uciekł bo uważał, że jego japoński proces nie będzie uczciwy. Taki los czekałby go zapewne, gdyby np. poleciał do USA lub Francji. Francuscy śledczy przesłuchali go w Bejrucie.

Były prezes Nissana twierdzi też, że zarzuty wobec niego zostały spreparowane, a cała sprawa jest intrygą, która miała zablokować dalszą integrację Nissana i Renault, której wielkim zwolennikiem był Ghosn.