Japonia ostrzega przed rosnącą siłą Chin. Co może zagrozić pokojowi w Azji Wschodniej?

Japonia, USA, Chiny, Stany Zjednoczone, Yoshihide Suga, Joe Biden, Donald Trump, Xi Jinping

Xi Jinping, przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej / UN Photo, Jean-Marc Ferré / (CC BY-NC-ND 2.0) [UN Geneva]

Japonia w corocznej Białej Księdze dotyczącej obronności ostrzega, że rosnące napięcia militarne wokół Tajwanu, a także ekonomiczna i technologiczna rywalizacja między Chinami a Stanami Zjednoczonymi mogą zagrozić pokojowi i stabilności w regionie.

 

 

Był to pierwszy raz, kiedy raport, zatwierdzony we wtorek (13 lipca) przez rząd premiera Yoshihide Sugi, poruszał kwestię stabilności wokół Tajwanu.

Do tej pory władze w Tokio unikały wymieniania w białych księgach Tajwanu, ponieważ to temat drażliwy dla Chin. Jednak w tym roku poświęcono mu osobny rozdział.

Xi Jinping: "Sukces Chin zależy od partii". Komuniści świętują sto lat

Co oznacza dla Chin rocznica i jakie towarzyszą jej nastroje?

Stabilność Tajwanu kluczowa dla Japonii

„Chiny zintensyfikowały działania wojskowe wokół Tajwanu, w tym przez obecność chińskich samolotów w południowo-zachodniej przestrzeni powietrznej”, napisano. „W międzyczasie Stany Zjednoczone wykazały wyraźną postawę wspierania Tajwanu w aspektach wojskowych, takich jak tranzyt statków amerykańskich przez Cieśninę Tajwańską i sprzedaż broni”, czytamy w dokumencie.

Wskazano również, że stabilizacja wokół Tajwanu jest ważna dla bezpieczeństwa Japonii i stabilności społeczności międzynarodowej. „Baczna obserwacja sytuacji ze świadomością kryzysu jest konieczna bardziej niż kiedykolwiek”, napisano w japońskiej Białej Księdze.

Dla władz w Tokio niedawny wzrost aktywności militarnej Pekinu wokół Tajwanu jest niepokojący – wyspa leży w pobliżu Okinawy na zachodnim krańcu wysp japońskich. W sprawozdaniu zwrócono uwagę na nasilenie aktywności militarnej nie tylko wokół wyspy, ale również na okolicznych morzach. Skrytykowano Pekin za „jednostronne próby wymuszenia zmiany statusu quo” w rejonie kontrolowanych przez Tokio wysp na Morzu Wschodniochińskim, do których Chiny roszczą sobie pretensje.

Na początku lipca chiński prezydent Xi Jinping zobowiązał się dokończyć „zjednoczenie” z Tajwanem, podczas gdy chińska armia w czerwcu określiła USA jako „twórcę największego ryzyka” w regionie. W odpowiedzi japoński wicepremier Taro Asa zapowiedział, że Japonia powinna połączyć siły z USA, aby bronić Tajwanu przed jakąkolwiek inwazją. Ponadto, we wstępie do Białej Księgi, minister obrony Nabuo Kishi zaznaczył, że Japonia będzie współpracować z USA, Australią, Wielką Brytanią, Francją i Niemcami i innymi państwami wyznającymi podobne wartości na rzecz wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku.

Komentarze Aso natychmiast wywołały ostrą krytykę ze strony Pekinu, a rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych powiedział, że „zaszkodziły politycznym podstawom stosunków chińsko-japońskich”.

W Białej Księdze określono ponadto Morze Południowochińskie jako kolejny obszar, który ma kluczowe znaczenie w rywalizacji na linii USA-Chiny. „Na Morzu Południowochińskim Chiny rozszerzają swoją działalność wojskową poprzez wystrzeliwanie rakiet balistycznych i ćwiczenia wojskowe z udziałem lotniskowców”, czytamy w dokumencie.

W dokumencie pojawił się też nowy rozdział poświęcony relacjom amerykańsko-chińskim, w którym stwierdzono, że toczą one „strategiczny wyścig”, a ich rywalizacja w szeregu dziedzin będzie coraz bardziej widoczna.

Dokument po raz pierwszy zawiera rozdział poświęcony zagrożeniom stwarzanym przez zmiany klimatyczne, które zwiększą konkurencję o ziemię i zasoby oraz mogą wywołać masowy przepływ uchodźców klimatycznych.

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos: Xi Jinping ostrzega USA i UE przed „zimną wojną”

Prezydent Chin Xi Jinping ostrzegł przed „nową zimną wojną” i wezwał do globalnej jedności w obliczu pandemii COVID-19. Europejscy przywódcy nawołują do międzynarodowej współpracy i zwalczania zmian klimatycznych.  Od poniedziałku trwa Światowe Forum Ekonomiczne w szwajcarskim Davos. 

 

 

Rozpoczęte w poniedziałek (25 …

Chiny rozpychają się w regionie

Władze Chińskiej Republiki Ludowej uznają zamieszkiwany przez blisko 25 mln osób demokratycznie rządzony Tajwan za część swojego terytorium, chcąc przejąć nad nim kontrolę, nie wykluczając przy tym użycia siły zbrojnej. Widoczne jest również zaostrzenie retoryki wobec Tajwanu ze strony przywódców KPCh, którzy w 2020 r. przestali używać przymiotnika „pokojowe”, kiedy mówią o zjednoczeniu wyspy z kontynentem.

Jak pisze Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich, jest to nie tylko przejawem zdobycia przez Chiny pewnej przewagi militarnej, ale rezultatem dezintegracji relacji Chin z USA. „Wywiera się presję ekonomiczną i polityczną na państwa pozostające w stosunkach dyplomatycznych z Tajpej, aby przeniosły uznanie na Pekin. ChRL ogłosiła również, że nie uznaje tzw. mediany, czyli umownej granicy między przestrzenią powietrzną Chin i Tajwanu w Cieśninie Tajwańskiej”, pisze ekspert.

„Dotychczas Japonia nie krytykowała tak dosłownie jakichkolwiek posunięć ChRL w tym regionie. Natomiast – i to też w tym dokumencie (Białej Księdze – red.) jest powiedziane wprost – stabilność Cieśniny Tajwańskiej, co rozumiane jest jako utrzymanie tego, że Tajwan jest odrębnym bytem politycznym, jest elementem traktowanym przez Japonię jako ich interes narodowy”, dodaje w rozmowie z EURACTIV.pl Oskar Pietrewicz, analityk w programie Azja i Pacyfik ds. bezpieczeństwa w Azji Wschodniej z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).

USA przedstawiły nowe zasady traktowania delegacji z Tajwanu. Blinken krytykuje Chiny i grozi Rosji

Administracja Joego Bidena przywraca część restrykcji w relacjach z Tajwanem, zniesionych w styczniu przez ówczesnego sekretarza stanu Mike’a Pompeo.

Aneksja Krymu zachęci Pekin do działania?

Z kolei dr Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych przyznaje, że Xi Jinping stawia sobie za cel integrację Tajwanu z Chińską Republiką Ludową jeszcze za swoich rządów.

Według naszej rozmówczyni oznacza to, że w przyszłości „coś” się na pewno zdarzy na linii Tajwan-Chiny, tylko nie wiadomo kiedy ani w jakiej formie. „Nie można wykluczyć otwartego konfliktu w postaci chińskiej inwazji na wyspę, choć konsekwencje takiej akcji byłyby dla Chin bolesne ze względu na amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa. Zamiast więc bombardować Taipej, Chiny mogą zacząć od zaanektowania mniejszych wysp Kinmun i Mazu”, podkreśla Bonikowska.

Dodaje, że Amerykanie nie chcą wojny i nie ma całkowitej pewności co wtedy zrobią. Mogą np. wybrać wprowadzenie sankcji zamiast zbrojnej odpowiedzi. Drugim scenariuszem są działania hybrydowe Chin wobec Tajwanu.

W tym kontekście państwa zachodnie uważnie analizują przykład aneksji Krymu przez Rosję. „Należy ze smutkiem stwierdzić, że ta wymuszona zmiana granic nie spotkała się z odwetem Zachodu, który przełknął także ingerencje rosyjskie w Gruzji i Mołdawii, wspieranie wojny na wschodzie Ukrainy, zestrzelenie holenderskiego samolotu cywilnego czy ostatnio bezprawne zatrzymanie pasażera w czasie europejskiego rejsu. To może zachęcać Chiny do akcji siłowej”, zaznacza ekspertka.

Ministerstwo obrony ChRL kolejny rok z rzędu zwiększyło swój budżet obronny. Łączna kwota wydatków na zbrojenia przewidzianych w rządowych planach na rok 2021 ma wynieść około 1,35 bln juanów (ok. 209 mld dolarów), wynika z projektu sprawozdania budżetowego wydanego na otwarcie dorocznej sesji Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych.

Analogiczne wydatki na rok 2020 wyniosły 1,27 bln juanów (ok. 179 mld dolarów). Jak informuje portal defence24.pl, od 2016 r. chiński resort obrony stale notuje co roku jednocyfrowy wzrost swojego budżetu.

Łukaszenka z nagłą wizytą u Putina. Białoruś i Rosja porozumiały się ws. ceny gazu i kredytów

Spotkanie w Sankt Petersburgu nie widniało ani w oficjalnym kalendarzu Aleksandra Łukaszenki, ani Władimira Putina.

 

Bezpieczeństwo Japonii zagrożone?

Oskar Pietrewicz podkreśla, że Japonia traktuje Chiny jako najważniejsze wyzwanie i zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa narodowego.

„To jest powiedziane wprost w tym dokumencie (Białej Księdze – red.) i wpisuje się w komunikaty władz w ostatnich miesiącach. Jest to uzasadnione z punktu widzenia japońskich interesów wynikających głównie z tego, co jest szczególnie ważne dla każdego państwa, czyli integralności terytorialnej”, przekonuje nasz rozmówca.

Dodaje, że obawy Japonii wynikają z tego, że w lutym br. Chiny wprowadziły nowe prawo dające większe możliwości działania jednostkom chińskiej straży przybrzeżnej na terytoriach spornych, które zarówno Chińczycy i Japończycy uważają za swoje. Chodzi tu głównie o Wyspy Senkaku, które są administrowane przez Japonię. „Chińczycy w ostatnich miesiącach, ale i całym 2020 r., regularnie naruszają japońskie wody terytorialne”, dodaje ekspert.

„Do tego dochodzi fakt, że rozwój militarny Chin jest bardzo dynamiczny – jest to rozwój nietransparentny, a Chińczycy podają oficjalnie inne dane niż faktyczne, jeśli chodzi o nakłady na zbrojenia. Japończycy mają pełne powody do obaw, uwzględniając również retorykę polityczną Chińskiej Republiki Ludowej. Za rządów Xi Jinpinga mamy mocną retorykę nacjonalistyczną, która, m.in., odnosi się do tego, że Chińczycy będą robić wszystko, żeby mieć pełną kontrolę nad tym, co uważają za swoje terytorium, czyli sporne obszary na Morzu Południowochińskim, Wschodniochińskim i kwestię Tajwanu, gdzie Pekin regularnie narusza przestrzeń powietrzną”, podkreśla Pietrewicz.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że te działania władze Japonii również postrzegają jako zagrożenie dla stabilności w całym regionie, ale też dla siebie. Tokio uważa, że jeśli doszłoby do konfliktu wokół Tajwanu, byłoby to zagrożeniem dla bezpieczeństwa Japonii.

Było to widoczne już podczas spotkania premiera Yoshihide Sugi z prezydentem Joe Bidenem w kwietniu tego roku w Waszyngtonie. Wówczas „przywódcy obu państw pierwszy raz od 1969 r. wspomnieli we wspólnym komunikacie o tym, że stabilność w Cieśninie Tajwańskiej jest istotna dla obu państw”, zaznacza analityk PISM.

Afganistan: Rząd upadnie pół roku po wycofaniu się wojsk USA?

Ujawniona przez amerykańskie media analiza wywiadowcza ma wróżyć prozachodniemu rządowi w Kabulu upadek najpóźniej wiosną przyszłego roku.

Jaka jest rola USA w regionie?

Japonia traktuje sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jako podstawę zapewnienia swojego bezpieczeństwa narodowego. Jest on filarem bezpieczeństwa nie tylko dla Japonii, ale też dla Republiki Korei.

„Obecna sytuacja w Azji Wschodniej jest architekturą bezpieczeństwa, którą Amerykanie stworzyli w latach 50. Wówczas zawarte zostały dwustronne sojusze USA z Republiką Korei, z Japonią, Filipinami, Tajlandią. Stany Zjednoczone w wymiarze bezpieczeństwa są uważane za gwaranta stabilności w regionie, zwłaszcza w kontekście politycznym i bezpieczeństwa”, dodaje Oskar Pietrewicz.

Państwa regionu mają ograniczone możliwości w porównaniu z Chinami, traktują więc sojusz z USA jako tarczę przeciwko ewentualnym zagrożeniom ze strony Chin. „Rola USA, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa w Azji Wschodniej, jest szalenie istotna. Za rządów Bidena państwa regionu chcą wzmocnić relacje ze Stanami Zjednoczonymi, bo ucierpiały one za czasów administracji Donalda Trumpa, który groził wręcz Republice Korei i Japonii, że wycofa wojska z tych państw”, dodaje ekspert PISM.

A przecież należy pamiętać, że w Japonii jest najwięcej amerykańskich żołnierzy na całym świecie. „Można powiedzieć, że nie ma tak silnych sojuszy dwustronnych jak z Japonią i Koreą Południową, więc rola Stanów Zjednoczonych w regionie Azji Wschodniej jest kluczowa”, konkluduje Pietrewicz.

Podobnie rolę USA w regionie widzi Małgorzata Bonikowska. „USA starają się przegrupować siły i skoncentrować na najważniejszych ich zdaniem wyzwaniach. Wycofywanie się z Afganistanu po 20 latach jest jednym z kroków w tę stronę. Indo-Pacyfik staję się bez wątpienia głównym obszarem potencjalnych napięć i terenem rywalizacji amerykańsko-chińskiej o wpływy. Obecność wojsk amerykańskich i współpraca zachodnich sojuszników w tym regionie staje się absolutnie kluczowa dla międzynarodowego bezpieczeństwa w miarę jak rośnie poczucie zagrożenia ze strony Chin”, podkreśla nasza rozmówczyni.

Szefowa CSM zaznacza, że jednocześnie państwa regionu takie jak Japonia, Indonezja czy Australia zwracają coraz większą uwagę na własne zdolności bojowe i zwiększają wydatki na zbrojenia.

Jej zdaniem wynika to nie tyle z pytania co zrobią Chiny, lecz z wątpliwości jak zachowają się Amerykanie. „XI Jinping to wie, dlatego może się zdecydować na działanie wobec Tajwanu teraz, póki poparcie dla Partii Komunistycznej jest w Chinach bardzo stabilne, siły sojuszników USA relatywnie słabe a administracja Joe Bidena dopiero się buduje”, dodaje dr Bonikowska.