Irlandia Północna: Zamieszki lojalistów trwają, regionalny rząd zgodnie potępia przemoc

Zamieszki w Irlandii Północnej przybierają bardzo ostry charakter, źródło: Twitter/Dr. Jennifer Cassidy (@OxfordDiplomat)

Zamieszki w Irlandii Północnej przybierają bardzo ostry charakter, źródło: Twitter/Dr. Jennifer Cassidy (@OxfordDiplomat)

W Irlandii Północnej od ponad tygodnia trwają zamieszki wzniecane przez chuliganów sympatyzujących ze środowiskami tzw. lojalistów, czyli zwolenników utrzymania unii ze Zjednoczonym Królestwem. Regionalny północnoirlandzki rząd oraz premierzy Wielkiej Brytanii i Irlandii potępili przemoc.

 

Do zamieszek dochodzi m.in. w Belfaście, Londonderry czy Ballymenie. Zadymiarze nie tylko rzucają w policję kamieniami, ale także butelkami z benzyną. W sumie rannych zostało już 48 policjantów.

Wczoraj (8 kwietnia) do zamieszek doszło m.in. w okolicy jednego z tzw. murów pokoju w Belfaście. Oddzielają one od siebie dzielnice zamieszkałe przez lojalistów i republikanów. Chuligani podpalili także autobus, ale będącemu w środku kierowcy nic się nie stało. Policja jednak po raz pierwszy od początku zamieszek użyła armatek wodnych.

Irlandia Północna: Zamieszki z brexitem i pandemią w tle

Napięta sytuacja w tych dzielnicach północnoirlandzkich miast, które zamieszkują opowiadający się za pozostaniem Irlandii Północnej w składzie Zjednoczonego Królestwa tzw. lojaliści. Od kilku dni trwają tam zamieszki i starcia z policją.

 

Ośmą noc z rzędu w osiedlach zamieszkanych przez północnoirlandzkich lojalistów …

Brexitowe napięcie eksplodowało w pandemii

Podstawową przyczyną zamieszek jest napięcie związane ze skutkami brexitu. Do umowy brexitowej dołączono bowiem tzw. protokół irlandzki, który uregulował status granicy między Irlandią Północną a Irlandią, czyli jedynej lądowej granicy między Wielką Brytanią a Unią Europejską.

Jednak pozostawienie większości udogodnień, co pozwoliło uniknąć tzw. twardej granicy między dwoma irlandzkimi państwami, sprawiło jednocześnie, że pojawiły się utrudnienia między Irlandią Północną a resztą Zjednoczonego Królestwa, m.in. na Morzu Irlandzkim.

Irlandia Północna koordynuje bowiem wiele przepisów czy norm z Irlandią, która jest państwem członkowskim UE. Lojaliści uważają, że to bardzo niebezpieczna sytuacja, która symbolicznie odłącza Irlandię Północną od Wielkiej Brytanii i może stanowić wstęp do zjednoczenia Zielonej Wyspy.

Ale bezpośrednią przyczyną zamieszek jest decyzja północnoirlandzkich policji i prokuratury, aby nie stawiać nikomu zarzutów w sprawie ubiegłorocznej uroczystości pogrzebowej dawnego bojownika Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA) Bobby’ego Storeya, na którą przybyło mimo przeciwepidemicznych ponad 2 tys. osób, w tym wielu polityków republikańskiej partii Sinn Fein. Lojaliści uznali to za nierówne traktowanie dwóch głównych grup politycznych.

Wielka Brytania: Premier chce budowy mostu między Szkocją a Irlandią Północną

Premier Wielkiej Brytanii ogłosił plany wielkich inwestycji, jakie mają zostać zrealizowane po brexicie. Oprócz 30-kilometrowego mostu między Szkocją a Irlandią Północną to także kolej dużych prędkości, jaka miałaby połączyć Londyn z północną Anglią.

 

Plany zbudowania mostu przez Morze Irlandzkie istniały już …

Premierzy Wielkiej Brytanii i Irlandii apelują o spokój

W sprawie trwających już od kilku dni zamieszek na specjalnym posiedzeniu zebrał się północnoirlandzki rząd regionalny. Po posiedzeniu zarówno politycy Sinn Fein, jak i lojalistycznej Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP) wydali wspólne oświadczenie, w którym zaapelowali o spokój i potępili akty przemocy. „Choć w wielu kwestiach nasze polityczne stanowiska są bardzo odległe, jednoczy nasz poparcie dla prawa i porządku” – głosi ów komunikat.

Politycy DUP odcinają się od zamieszek, a policja przekonuje, że stoją za nimi grupy przestępcze, które szczują na funkcjonariuszy chuliganów, a wśród nich także osoby nieletnie. „Nie możemy pozwolić, by nowe pokolenie młodych ludzi zostało wykorzystane przez tych, którzy wolą cień od światła. Polityczne problemy wymagają politycznych rozwiązań, a nie przemocy na ulicach” – mówił w regionalnym parlamencie północnoirlandzka pierwsza minister (lokalny odpowiednik premiera) Arlene Foster, która kieruje DUP.

Zamieszki potępili również premierzy Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz Irlandii Micheál Martin, którzy przedyskutowali sytuację w rozmowie telefonicznej. Obaj szefowie rządów wezwali też do uspokojenia sytuacji. „Przemoc jest nie do zaakceptowania, a jedynym wyjściem jest dialog w oparciu o instytucje powołane na pomocy Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 r.” – głosi późniejszy komunikat premier Irlandii.

Problemem jest bowiem także to, że wczoraj w nocy do zamieszek po raz pierwszy włączyli się także chuligani sympatyzujący ze środowiskami republikańskimi. W zachodnim Belfaście rzucali oni w policjantów kamieniami, petardami i butelkami z benzyną.

W związku z rozwojem sytuacji do Belfastu udał się wczoraj brytyjski minister ds. Irlandii Północnej Brandon Lewis, który ma się spotkać z przedstawicielami wszystkich głównych sił politycznych oraz religijnymi przywódcami północnoirlandzkich katolików i protestantów.