Irak: Antyamerykańska manifestacja w Bagdadzie w rocznicę śmierci irańskiego generała

Antyamerykański protest w Bagdadzie, źródło:Twitter/ZAID (@ZAIDIIQ)

Antyamerykański protest w Bagdadzie, źródło:Twitter/ZAID (@ZAIDIIQ)

Równo rok po śmierci jednego z najważniejszych irańskich dowódców wojskowych, w Bagdadzie na ulice wyszły tysiące irackich szyitów. Żądano wycofanie wszystkich wojsk USA z Iraku oraz zamknięcia amerykańskiej ambasady w irackiej stolicy.

 

Generał Kassim Sulejmani zginął w Bagdadzie 3 stycznia ubiegłego roku. Chwilę wcześniej przyleciał do stolicy Iraku i ruszył w konwoju z lotniska. Krótko potem pojazd, którym Irańczyk podróżował w towarzystwie dowódcy irackich bojówek szyickich generałem Abu Mahdim al-Muhandisem został trafiony z powietrza przez amerykański pocisk wystrzelony z drona. W sumie w zbombardowanym konwoju zginęło 9 osób.

W Iraku trwało wówczas poważne napięcie. Szyiccy bojówkarze ostrzeliwali amerykańskie bazy wojskowe na północy Iraku, a Waszyngton o inspirowanie tych ataków oskarżał Iran. Generał Sulejmani, jako dowódca wchodzących w skład Gwardii Strażników Rewolucji elitarnych brygad Al-Kuds odpowiadał m.in. za zagraniczne operacje irańskich jednostek specjalnych.

Po śmierci generała Sulejmaniego napięcie wzrosła jednak jeszcze bardziej. Doszło do kolejnych ostrzałów amerykańskich baz w Iraku i gróźb odwetu ze strony USA. 8 stycznia doszło też od omyłkowego zestrzelenia w Teheranie ukraińskiego samolotu pasażerskiego, który irańska obrona przeciwlotnicza mogła wziąć za samolot amerykański. Śledztwo w tej sprawie jednak jeszcze się nie zakończyło.

Iran wypłaci odszkodowania rodzinom ofiar zestrzelonego ukraińskiego samolotu?

Maszyna została w styczniu trafiona rakietą irańskiej obrony przeciwlotniczej krótko po starcie z lotniska w Teheranie.

Duże protesty w Bagdadzie, ale bez przemocy

Dziś (3 stycznia) w Bagdadzie na plac Tahrir (plac Wolności) w centrum miasta wyszły tysiące ludzi. Byli to głównie zwolennicy szyickich ugrupowań, który domagali się całkowitego wycofania się wojsk USA z Iraku. Administracja Donalda Trumpa zapowiedziała w styczniu redukcję amerykańskiego kontyngentu o 500 żołnierzy, ale wciąż będzie ich w Iraku około 2,5 tys.

Na ulicach Bagdadu uczczono pamięć 9 ofiar bombardowania sprzed roku, ale przede wszystkim wygłaszano antyamerykańskie hasła. Spalono amerykańską flagę i żądano zamknięcia ambasady USA w Iraku. Nie odnotowano jednak żadnych aktów przemocy.

Tymczasem podczas ubiegłorocznych protestów po zabiciu generała Sulejmaniego tłum wtargnął na teren amerykańskiej placówki dyplomatycznej w Bagdadzie, ale do szturmu na same budynki nie doszło. Broniły ich oddziały amerykańskich komandosów. Doszło też do niszczenia różnych miejsc kojarzonych z USA.

Napięcie w relacjach amerykańsko-irańskich znów jest jednak obecnie wysokie. Przedstawiciele waszyngtońskiej administracji sugerowali, że jeśli dojdzie do jakichś uderzeń na wojska USA w Iraku w okolicy rocznicy śmierci Sulejmaniego, to dojdzie do odwetu na Iranie.

Z kolei szef irańskiej administracji Mohammad Dżawad Zarif twierdził, że ewentualne ataki na Amerykanów w Iraku będą prowokacją Izraela. Przekonywał też, że wywiad Iranu ma informacje o tym, że Izraelczycy przygotowują takie prowokacje, aby wciągnąć Waszyngton w konflikt zbrojny z Teheranem.

Ostatecznie jednak do żadnych ataków dotąd nie doszło.