Holandia: Zamieszki na protestach przeciwników zaostrzenia lockdownu

Skutki zamieszek wokół dworca w Eindhoven, źródło: Twitter/Video In Verzet (@videoinverzet)

Skutki zamieszek wokół dworca w Eindhoven, źródło: Twitter/Video In Verzet (@videoinverzet)

Ponad 240 osób zostało zatrzymanych po protestach przeciw zaostrzeniu związanych z pandemią COVID-19 obostrzeń. Część z manifestacji zamieniła się bowiem w zamieszki, starcia z policją i demolowanie przestrzeni publicznej.

 

Wszystkie wczorajsze (24 stycznia) manifestacje odbyły się równo o godzinie 21:00. To wtedy zaczęła obowiązywać ogłoszona w środę (21 stycznia), a zatwierdzona przez parlament dzień później godzina policyjna.

Z powodu pandemii COVID-19 mieszkańcy Holandii po raz pierwszy od czasów II wojny światowej nie mogą bez najpilniejszych życiowych powodów opuszczać swoich domów między 21:00 a 4:30. Tak będzie przynajmniej do 10 lutego.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Zamieszki po protestach

W co najmniej 10 holenderskich miastach na ulicach zebrały się setki niezgadzających się w zaostrzeniem lockdownu osób. Oprócz godziny policyjnej (jej złamanie grozi grzywną w wysokości 95 euro) obowiązuje także zakaz prowadzenia handlu z wyjątkiem sprzedaży najpotrzebniejszych artykułów (żywność czy leki). Zamknięte są również szkoły i lokale gastronomiczne.

Ale to wprowadzenie poważnych ograniczeń w swobodzie poruszania się w godzinach nocnych najbardziej zirytowało część Holendrów. Dlatego doszło do protestów. Część z nich przekształciła się jednak w zamieszki. Do najpoważniejszych doszło w Amsterdamie i Eindhoven, ale niespokojnie było też w Hadze, Bredzie, Tilburgu, Arnhem czy nawet w mniejszych miastach, takich jak Enschede, Appeldoorn, Venlo czy Roermond.

Ale to w Amsterdamie i Eindhoven do rozpędzenia tłumu policja musiała użyć armatek wodnych i gazu łzawiącego. Media pokazały też odziały policyjne z psami oraz policję konną usiłującą zepchnąć manifestantów z głównych ulic.

Dochodziło bowiem do aktów bardzo poważnego wandalizmu – demolowania i rabowania sklepów, podpalania przystanków autobusowych i zaparkowanych samochodów czy rzucania w funkcjonariuszy butelkami i kamieniami. Policję musiała więc wesprzeć także żandarmeria wojskowa.

Koronawirus: Holandia wprowadza godzinę policyjną – po raz pierwszy od II wojny światowej

Od soboty w życie wejdzie także zakaz przylotów z Wielkiej Brytanii, RPA i państw Ameryki Południowej.

Splądrowany dworzec, spalony punkt testów na koronawirusa

Do najpoważniejszych incydentów doszło w Eindhoven, gdzie uczestnicy zamieszek wtargnęli na główny dworzec kolejowy, po czym doszło do plądrowania sklepów i kawiarni oraz regularnej bitwy zadymiarzy z policją. W wyniku tych wydarzeń zakłócony został ruch pociągów. „To było jak wojna domowa” – mówił burmistrz miasta John Jorritsma.

Z kolei w miejscowości Urk na północy kraju doszło do podpalenia punktu, gdzie przeprowadzane są testy na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 w organizmie. „To już było coś, co przekroczyło wszelkie możliwe granice” – komentował holenderski minister zdrowia Hugo de Jonge.

W wyniku zamieszek zatrzymano w całej Holandii co najmniej 240 osób (najwięcej – 55 – w Eindhoven), ale prawdopodobnie więcej. Pełny raport policyjny po niedzielnych wydarzeniach ma być zaprezentowany jeszcze dziś (25 stycznia). Policja już jednak poinformowała, że spodziewa się kolejnych protestów przeciw godzinie policyjnej i lockdownowi.

Norwegia: Lockdown w Oslo i okolicach. Wcześniej w jednej z gmin wykryto ognisko nowej mutacji

„Wprowadzamy najsurowsze dostępne środki, podobnie jak zrobiliśmy to 12 marca ubiegłego roku”, zapowiedział norweski minister zdrowia Bent Høie.

Premier Holandii potępia zamieszki

Premier Holandii Mark Rutte zdecydowanie potępił i protesty, i zamieszki. „To nie były dopuszczalne w demokracji manifestacje, a przemoc i kryminalne zachowania. Tak będziemy traktować te wydarzenia” – powiedział szef holenderskiego rządu.

Po raz kolejny przypomniał, że lockdown w całym kraju zaostrzono w związku z pojawieniem się nowej brytyjskiej odmiany koronawirusa, która według badaczy jest w stanie zakażać ludzi szybciej i łatwiej niż dotąd rozpowszechnione w Europie warianty tego patogenu. W Holandii już stwierdzono pierwsze infekcje „brytyjską wersją SARS-CoV-2”.

Ponieważ w ostatnim czasie nowe, potencjalnie bardziej zakaźne mutacje koronawirusa odnotowano także w Republice Południowej Afryki i Brazylii, w ubiegłym tygodniu wstrzymano przyloty do Holandii samolotów z Wielkiej Brytanii, RPA i Brazylii.

Skrajna prawica popiera protesty

Protestujących przeciw lockdownowi i obostrzeniom wsparł lider skrajnie prawicowej i nacjonalistyczno-populistycznej Partii Wolności (PVV) Geert Wilders, który dotąd słynął głównie z głoszenia antyislamskich i antyimigracyjnych haseł.

Teraz polityk nazwał zaostrzanie przez rząd przeciwepidemicznych restrykcji działaniami „nieproporcjonalnymi i bezmyślnymi”.

„Popieram wszelką wolność. Uważam wprowadzanie godziny policyjnej za niepotrzebne, bo mamy inne sposoby działania” – powiedział mediom, ale nie sprecyzował jak jego zdaniem powinna wyglądać walka z pandemią COVID-19.