Holandia: Zamieszki na proteście przeciwników covidowych obostrzeń w Rotterdamie. Policja użyła broni

Płonące radiowozy na ulicach Rotterdamu, źródło: Twitter/Huseey (@RedHuseey)

Płonące radiowozy na ulicach Rotterdamu, źródło: Twitter/Huseey (@RedHuseey)

Do bardzo poważnych zamieszek doszło po proteście przeciwników nowych przeciwepidemicznych restrykcji w Rotterdamie. Część manifestantów niszczyła infrastrukturę miejską i podpalała samochody. Policja strzelała w powietrze. W czasie starć rannych zostało jednak siedem osób.

 

Protesty przeciw koronarestrykcjom trwają w Holandii od kilku tygodni. Dochodzi do nich głównie w Hadze, gdzie znajdują się siedziby instytucji rządowych. Demonstracje jednak wzmagają się wraz z zaostrzaniem restrykcji.

Od 13 listopada w Holandii obowiązuje już częściowy lockdown, który polega na skróceniu czasu pracy części sklepów, a także lokali gastronomicznych i niektórych punktów usługowych. Zakazane są także większe zgromadzenia prywatne a liczba gości jaką można naraz przyjąć w domu została zredukowana do czterech (nie licząc dzieci poniżej 12. roku życia).

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Policjanci strzelali w Rotterdamie

Wczorajsza (19 listopada) manifestacja w Rotterdamie nie była jednak oficjalnie zgłoszona, a władze miasta nie wydały na nią stosownego zezwolenia, jakie muszą uzyskać organizatorzy wszystkich tego typu wydarzeń.

Tłum w portowych holenderskim mieście zebrał się na wieść o tym, że rząd planuje wprowadzić obowiązek okazywania covidowej przepustki przy wstępie do miejsc publicznych (np. lokali gastronomicznych), a także drugi rok z rzędu zakazać pokazów fajerwerków oraz dużych imprez pod gołym niebem w noc sylwestrową.

Spontaniczna manifestacja szybko jednak wymknęła się spod kontroli, a część zebranego tłumu (głównie młodzi mężczyźni) zaczęła demolować miejską infrastrukturę oraz podpalać ławki i przystanki autobusowe. Płonęły także samochody, w tym kilka radiowozów.

Przybyłe na miejsce oddziały policji atakowane zaś były kamieniami, butelkami oraz fajerwerkami. Funkcjonariusze używali wobec krewkich demonstrantów armatek wodnych, a także – co oficjalnie potwierdziła policja – użyto broni palnej, choć strzały miały być oddawane nie w demonstrantów, a w powietrze lub obok, aby ich przestraszyć.

Koronawirus: Holandia wprowadza częściowy lockdown

Kraj notuje bowiem rekordowe liczby nowych zakażeń koronawirusem.

Burmistrz Rotterdamu: To była orgia przemocy

Nie jest jasne czy policja użyła broni gładkolufowej (na tzw. gumowe kule) czy broni ostrej. Poinformowano jednak o tym, że w wyniku użycia broni dwie osoby zostały ranne. Policja przekonuje, że funkcjonariusze, którzy strzelali, zrobili to w obronie własnej i w obawie o własne życie, bo tłum atakował ich wściekle.

W sumie podczas wieczornych zamieszek w Rotterdamie poszkodowanych zostało siedem osób, a w tej liczbie są zarówno manifestanci, jak i funkcjonariusze policji oraz jeden relacjonujący zajścia dziennikarz. Zdementowano jednak krążące wczoraj plotki o tym, że ktoś miał podczas incydentu zginąć.

„Wandale stawiali barykady, podpalali pojazdy, atakowali funkcjonariuszy. Nie jestem zdziwiony, że policja użyła broni. Została zmuszona do samoobrony. To była orgia przemocy” – mówił burmistrz Rotterdamu Ahmed Aboutaleb na dzisiejszej (20 listopada) konferencji prasowej.

W sumie zatrzymanych zostało podczas zamieszek 20 osób. W mieście wprowadzono wczoraj także stan wyjątkowy i godzinę policyjną oraz zamknięto miejscowy dworzec kolejowy.

Austria wprowadza całkowity lockdown i obowiązkowe szczepienia

Rząd postanowił też nałożyć na całą populację obowiązek szczepień na COVID-19.

Policja w Holandii rzadko używa broni

Sprawa użycia przez policję broni jest dziś w Holandii szeroko komentowana, bo nie zdarza się to w tym kraju często. Ostatni raz policjanci strzelali podczas zamieszek w grudniu 2009 r. w portowym mieście Hoek van Holland nieopodal Rotterdamu.

Wówczas to 45-osobowy oddział policyjny, wezwany w związku z nielegalną i bardzo hałaśliwą imprezą nad brzegiem morza, został zaatakowany przez kilkusetosobową grupę agresywnych młodych mężczyzn (część z nich była futbolowymi pseudokibicami), którzy wcześniej niemal zlinczowali nieumundurowanego policjanta, który przybył na miejsce w pierwszym patrolu. Policjanci otworzyli ogień do agresorów. Od postrzału zginął 19-latek, a pięć innych osób zostało rannych.

Jeszcze wcześniejszy incydent miał zaś miejsce w 1999 r., gdy w zamieszki uliczne przerodziło się świętowanie przez kibiców Feyenoordu Rotterdam piłkarskiego mistrzostwa Holandii. Wtedy ranne zostały od policyjnych kul cztery osoby.

W związku z wczorajszymi wydarzeniami w Rotterdamie, organizatorzy zaplanowanej na dziś cotygodniowej sobotniej manifestacji przeciw obostrzeniom, jaka miała się odbyć w Hadze, odwołali ją.

Haskie manifestacje są oficjalnie zgłaszanymi zgromadzeniami, a ich organizatorzy mają na nie wszystkie potrzebne zezwolenia. Dwa tygodnie temu podczas manifestacji w Hadze doszło jednak do starć części demonstrantów z policją, ale nie były one tak brutalne jak w Rotterdamie.

Koronawirus: Grecja ogranicza niezaszczepionym dostęp do większości miejsc publicznych

W Grecji przybywa obecnie nowych zakażeń koronawirusem najszybciej od początku pandemii.

IV fala pandemii w Holandii

Holandia mierzy się obecnie z bardzo poważną IV falą zakażeń koronawirusem. Nowych infekcji przybywa najszybciej od początku pandemii, a wczoraj padł dotychczasowy rekordy ich dobowej liczby – 23,5 tys.

Siedmiodniowa średnia dobowej liczby zakażeń na 100 tys. mieszkańców przekroczyła już w Holandii 100, co plasuje ten kraj na drugim miejscu w Unii Europejskiej. Gorsza sytuacja jest już tylko w Austrii, w której wskaźnik ten przekroczył 130, a służba zdrowia zaczyna się zawalać pod naporem chorych, co skłoniło władze w Wiedniu do wprowadzenia od najbliższego poniedziałku (22 listopada) ścisłego lockdownu dla wszystkich.