Holandia: Tajemnicze eksplozje w „polskich sklepach”

Polskie supermarkety są bardzo popularne w Holandii, źródło: pikist

Polskie supermarkety są bardzo popularne w Holandii, źródło: pikist

Trzy eksplozje w tzw. polskich sklepach w Holandii w ciągu niecałych dwóch dni. Choć każda z nich miała miejsce gdy sklepy były zamknięte i w wyniku żadnej z nich nikt nie ucierpiał, to jednak straty materialne są duże. Policja podejrzewa związek między tym wybuchami.

 

Dwa wybuchy w „polskich sklepach” miały miejsce wczoraj. Najpierw o godzinie 3:00 w nocy doszło do eksplozji w Aalsmeer na przedmieściach Amsterdamu, a godzinę później w Heeswijk-Dinter w prowincji Brabancja Północna. Dziś nad ranem – około 5:15 – doszło natomiast do wybuchu w miejscowości Beverwijk pod Amsterdamem.

W żadnym z tych ataków nikt nie ucierpiał. W chwili wybuchu we wszystkich sklepach nie było nikogo. Jak jednak informują holenderskie media, w eksplozji w Aalsmeer zginął… kot, którego obecność płoszyła dotąd potencjalne szkodniki.

Zniszczenia są poważne. Jeden ze sklepów spłonął całkowicie, inny ma zniszczony całkowicie front. Wiele wskazuje na to, że ładunki podłożono przy frontowych drzwiach, ale skonstruowano jest tak, aby wywołały pożar. Uszkodzone są też sąsiednie budynki, ale żadnemu z nich nie grozi zawalenie.

„Polskie sklepy” prowadzili Kurdowie

Wszystkie zaatakowane sklepy nosiły swojsko brzmiącą dla Polaków nazwę „Biedronka”, ale – choć często wykorzystywały podobne logo – nie było powiązane z działającą w Polsce siecią dyskontów o tej samej nazwie, ani z jej właścicielem – portugalską spółką Jerónimo Martins.

Nazywanie sklepów oferujących m.in. polskie towary „Biedronkami” jest w Holandii popularne. Takie supermarkety funkcjonują jeszcze w takich holenderskich miastach jak Ede, Weert, Dordrecht, Schiedam, Oss, Uden czy nawet w Amsterdamie i Hadze. Nie są one jednak jedną siecią i często mają różnych właścicieli, choć część z nich funkcjonuje w ramach franczyzy.

Co więcej, tylko pierwsze „Biedronki” zakładali i prowadzili polscy imigranci. Teraz ich właścicielami są przedstawiciele różnych narodowości, choć wciąż popularnie nazywa się je w Holandii „polskimi sklepami”.

Trzy zaatakowane teraz sklepy należały nie do Polaków, a do irackich Kurdów. „Mam nadzieję, że policja poważnie zajmie się tą sprawą oraz ustali, kto za tym stoi i dlaczego. I że złapie tych ludzi” – żalił się holenderskim mediom właściciel sklepu w Heeswijk-Dinther Shwana Rabati.

Z kolei właścicielem sklepu w Aalsmeer jest zawodnik miejscowej drużyny piłkarskiej Moshkhal Mahmoud, który również ma kurdyjskie pochodzenie. Do niego należy także zaatakowany dziś sklep w Beverwijk.

Holandia: Pierwsze zakażenie wirusem gorączki Zachodniego Nilu. Jak groźny jest patogen?

Zakażenie stwierdzono u cierniówki, małego ptaka wędrownego.

Przyczyny wybuchów bada policja

Policja prowadzi dochodzenie ws. eksplozji. Na razie nie informuje oficjalnie jakiego użyto materiału wybuchowego oraz czy wszystkie trzy incydenty są ze sobą powiązane. Ale burmistrz Aalsmeer Gido Oute Kotte przekazał, że taka wersja jest bardzo poważnie brana pod uwagę. Powiedział też, ze „do wszystkich wybuchów doszło w małych miejscowościach, a sklepy stały w cichych spokojnych okolicach”.

„Naprawdę nie wiem kto mógł stać za tym atakiem. Może to zazdrość? >>Polskie sklepy<< cieszą się w Holandii dużym powodzeniem. Mimo pandemii właściwie z miesiąca na miesiąc notowaliśmy coraz większe obroty. Może ktoś się poczuł zazdrosny? Ale zupełnie nie wiem kto. Nie mam żadnych wrogów. Nikt mi też nie wygrażał” – mówił dziennikowi „De Telegraf” Moshkhal Mahmoud.

Mimo, że właścicielami trzech zaatakowanych sklepów byli iraccy Kurdowie, polski MSZ postanowił w tej sprawie zainterweniować. Wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk napisał na Twitterze, że „nasze służby są w stałym kontakcie z holenderskimi władzami”.

Napisał też, że MSZ skontaktował się z ambasadą Holandii w Polsce „z wyrazami zaniepokojenia”. Wiceminister poinformował, że polska dyplomacja oczekuje pilnego i szczegółowego śledztwa oraz zapewnienia bezpieczeństwa polskim obywatelom.