Holandia: Codzienne rekordy zakażeń koronawirusem. Premier: „Statystyki przerażają”

Holandia, Niderlandy, Mark Rutte, COVID-19, SARS-CoV-2, rekordy zakażeń

Premier Holandii Mark Rutte [Facebook, Embassy of the Netherlands in the United States @NLintheUSA]

Epidemia koronawirusa w Holandii przybiera na sile w bardzo szybkim tempie. Od poniedziałku każdego dnia kraj ten notuje rekordowe dobowe liczby infekcji SARS-CoV-2. „Zmartwiony” rosnącą liczbą zakażeń jest premier Mark Rutte. Kiedy rząd ogłosi nowe ograniczenia?

 

Tylko w piątek (25 września) w Holandii zarejestrowano 2777 nowych przypadków koronawirusa. To już piąty z rzędu dzienny rekord zakażeń. Tego samego dnia stwierdzono 16 zgonów w związku z chorobą COVID-19.

Druga fala koronawirusa w Holandii rozpoczęła się pod koniec sierpnia. Od połowy września dobowe statystyki nowych zakażeń znacząco przewyższają już te z pierwszej fali pandemii z marca i kwietnia. Wraz z liczbą infekcji zwiększa się także liczba osób wymagających hospitalizacji z powodu COVID-19.

Jak zauważa Forbes, między 15 a 22 września tygodniowe liczby nowych stwierdzonych zakażeń wzrosły o ponad 60 proc., zaś odsetek pozytywnych wyników testów na koronawirusa w ogólnej liczbie przeprowadzonych zwiększył się z 3,9 proc. do 6,1 proc. To znacznie ponad 5-procentowy poziom, który WHO określa jako wskaźnik oznaczający, że dany kraj panuje nad rozwojem pandemii.

Holandia: Pierwsze zakażenie wirusem gorączki Zachodniego Nilu. Jak groźny jest patogen?

Zakażenie stwierdzono u cierniówki, małego ptaka wędrownego.

Liberalna polityka rządu w kwestii ograniczeń

Od początku pandemii Holandia była jednym w tych krajów europejskich, które zastosowały najłagodniejsze restrykcje w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa.

Przez cały okres epidemii placówki handlowe pozostawały otwarte, a obywatele mogli swobodnie opuszczać domy, nawet bez ważnej przyczyny. Ograniczenia dotknęły jedynie te z rodzajów działalności, jak gastronomia czy fryzjerstwo, gdzie trudniej o zachowanie bezpiecznego dystansu społecznego.

Takie podejście, przypominające w znacznym stopniu system szwedzki, miało na celu wytworzenie odporności na koronawirusa wśród młodszej i mniej podatnej na choroby części społeczeństwa. Ostatecznie jednak, jak zwraca uwagę Forbes, wiosną w Holandii wskaźnik zachorować był wyższy, niż w krajach sąsiednich.

Holandia: W jaki sposób rząd chce uniknąć ponownego lockdownu?

Jak wynika z danych Krajowego Instytutu Zdrowia (RIVM), do 53 proc. obecnie wykrywanych przypadków infekcji koronawirusem dochodzi w domu.

Władze zapowiadają zaostrzenie restrykcji

Teraz jednak gwałtowny wzrost liczby zakażeń skłonił rząd do refleksji nad potrzebą wprowadzenia bardziej rygorystycznych ograniczeń.

„Statystyki wyglądają naprawdę okropnie”, nie ukrywał premier Mark Rutte podczas cotygodniowej konferencji prasowej, cytowany przez agencję Reutera. Określając obecną sytuację epidemiczną w Holandii jako „bardzo niepokojącą” oświadczył, że „rząd zmuszony jest podjąć dodatkowe kroki” w celu opanowania rozprzestrzeniania się wirusa. Nowe restrykcje mają zostać ogłoszone w przyszłym tygodniu.

Jednocześnie szef rządu zaapelował do mieszkańców kraju o poważne podejście do nakazu przestrzegania dystansu społecznego, co pozwoli obniżyć ryzyko zakażenia. Noszenie maseczek ochronnych jest obowiązkowe jedynie w środkach transportu publicznego.

Spór o nowe restrykcje w Holandii. Polityka rządu zbyt łagodna?

Znany z liberalnego podejścia do związanych z epidemią koronawirusa ograniczeń holenderski rząd planuje nieznaczne zaostrzenie restrykcji. Projekt zmian wywołał jednak sprzeciw części parlamentu.

Większość Holendrów popiera łagodną postawę rządu wobec pandemii

Poparcie dla działań podejmowanych przez rząd na rzecz walki z koronawirusem utrzymuje się w ostatnich miesiącach na stałym, ale bardzo wysokim poziomie. Według najnowszego sondażu I&O Research aż trzy czwarte obywateli jest zadowolonych z kierunku polityki, obranego przez rządzących w trakcie epidemii.

Zdaniem premiera tak wysokie poparcie jest efektem podejścia polegającego na zaufaniu, jakim władze obdarzają obywateli, ufając w ich poczucie odpowiedzialności za siebie samych i ogół społeczeństwa. „Z tego co słyszę wokół siebie, ludzie są zadowoleni, że traktuje się ich jak dorosłych, a nie jak dzieci”, stwierdził Rutte wiosną.

Ponadto szef rządu kilkukrotnie powtarzał, że nie chce odgrywać wobec obywateli roli „dyktatora” i między innymi stąd jego niechęć do wprowadzania ostrych restrykcji.