Spotkanie szefów dyplomacji G7 w Londynie: „Nie chcemy eskalacji z Rosją i Chinami”

Josep Borrell, Antony Blinken, UE, USA, Stany Zjednoczone, G7

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell (po lewej) i sekretarz stanu USA Antony Blinken witają się na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych G7 tzw. sposobem "elbow bump", czyli poprzez zetknięcie się łokciami. / Zdjęcie: Twitter, ESDZ, @eu_eeas

Coraz bardziej konfrontacyjne działania Pekinu i Moskwy stanowią zagrożenie dla krajów demokratycznych i praworządności na świecie, zgodzili się ministrowie spraw zagranicznych G7 podczas spotkania w Londynie. Państwa grupy zobowiązały się, że wspólnie będą bronić demokracji i praw człowieka.

 

Szefowie dyplomacji G7 nie spotykali się w tym formacie stacjonarnie od dwóch lat, czyli od wybuchu pandemii COVID-19. Walka z pandemią była jednym z tematów rozpoczętych (4 maja) dyskusji przedstawicieli państw.

Jak wskazał gospodarz zorganizowanego w Londynie spotkania, brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab, sam fakt dojścia do skutku takiego wydarzenia w trybie stacjonarnym „świadczy o tym, że dyplomacja powróciła”.

Podczas obrad ministrowie siedzieli przy stole, gdzie jednak byli oddzieleni od siebie za pomocą przezroczystych plastikowych szyb. Powitania najczęściej przybierały formę stykania się przedramionami lub łokciami (tzw. „elbow bump”). Uczestnicy spotkania zostali też wcześniej przetestowani na obecność koronawirusa.

USA i Wielka Brytania zaprzeczają planom wymiany więźniów z Iranem. Dziś spotkanie ministrów G7

Jakie decyzje podejmą szefowie dyplomacji najsilniejszych gospodarczo państw świata?

USA: Polityka „America First” nie pomoże w stosunkach z Chinami

Do najważniejszych kwestii, nad którymi pochylili się ministrowie oraz towarzyszący im wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell, należały relacje członków grupy z Chinami i Rosją.

„Nie jest naszym celem próba powstrzymywania czy poskromienia Chin”, podkreślił w komentarzu dla dziennikarzy udzielonym jeszcze przed rozpoczęciem rozmów sekretarz stanu USA Antony Blinken. Wskazał jednak, że Waszyngton jest gotowy „bronić porządku międzynarodowego opartego na zasadach” przed sprzeciwiającymi się temu porządkowi działaniami innych państw, w tym także Chin.

Szef dyplomacji w administracji Joego Bidena odrzucił jednak politykę „America First”, wdrażaną przez poprzednika Bidena Donalda Trumpa jako sposób rozwiązania problemów w relacjach z Pekinem. Zaznaczył, że zdolność do prowadzenia stosunków z Chinami „z pozycji siły wymaga silnej współpracy z sojusznikami i partnerami, a nie osłabiania czy wręcz rujnowania międzynarodowych sojuszy”.

„Oznacza to zaangażowanie w wielostronne struktury i działanie w ramach organizacji międzynarodowych, ponieważ to właśnie tam kształtuje się wiele zasad i norm”, zwrócił uwagę. „Jeśli sami nie włączymy się w ten proces, Pekin stworzy je w pojedynkę”, ocenił Blinken.

Wielu dyplomatów i inwestorów uważa wzrost potęgi gospodarczej i militarnej Chin w ostatnich czterech dekadach za jedno z kluczowych wydarzeń czasów najnowszych, obok upadku Związku Radzieckiego w 1991 r. i końca zimnej wojny, wskazuje agencja Reutera.

Australia wycofuje się z chińskiej inicjatywy Pasa i Szlaku. Pekin jest wściekły

Chiny mówią o „prowokacji” i „zimnowojennej mentalności”.

Blinken: Chcemy stabilniejszych relacji z Rosją

Kwestii chińskiej poświęcono przedpołudniowe dyskusje, zaś po południu szefowie dyplomacji przeszli do tematu ostatnich działań Rosji, w tym agresji we wschodniej Ukrainie i uwięzienia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

„Wyraziliśmy niezachwiane wsparcie dla niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy”, oświadczył Antony Blinken. Amerykański sekretarz stanu zaznaczył, że Stany Zjednoczone życzyłyby sobie bardziej zrównoważonych relacji z Moskwą, ale wszystko zależy od postawy Kremla i samego prezydenta Władimira Putina.

„Nie chcemy eskalacji. Wolelibyśmy mieć stabilniejsze i bardziej przewidywalne stosunki z Rosją. Jeśli Rosja podąży w tym kierunku, my również wyjdziemy naprzeciw”, zapewnił. Rosja do 2014 r. była częścią grupy G8, z której została jednak wykluczona po uznanej przez Zachód za bezprawną aneksji Krymu.

Bruksela jest za "miękka" wobec Kremla? "To Rosja bardziej potrzebuje Unii Europejskiej niż Unia Rosji"

Coraz większa liczba protestujących Rosjan to zwiastun zmian w największym państwie świata?

Raab: G7 wspiera prawa człowieka i demokrację

Jak przekazała agencja Associated Press, ministrowie w większości zgodzili się do co potępienia sposobu traktowania przez Kreml Nawalnego oraz represji stosowanych przez Pekin wobec mniejszości ujgurskiej, jednak w niektórych sprawach dotyczących relacji z Chinami i Rosją nie udało się jeszcze osiągnąć porozumienia.

Przed dzisiejszą publikacją końcowego oświadczenia dyplomaci mają jeszcze podjąć próbę wypracowania konsensusu w tych obszarach.

„Głęboko wierzymy w sens wspierania społeczeństw otwartych, praw człowieka i demokracji, jak również obrony i promowania dobra wspólnego”, stwierdził Dominic Raab, zapytany o przesłanie, jakie państwa G7 mają dla autorytarnych reżimów.

Wielka Brytania chce podwoić obroty handlowe z Indiami. W planach umowa o wolnym handlu

Wielka Brytania oraz Indie podpisały dziś umowę handlowo-inwestycyjną.

O czym jeszcze rozmawiają ministrowie?

Podczas dwudniowego spotkania w londyńskim Lancaster House ministrowie USA, Kanady, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch i Japonii mają również poruszyć takie kwestie, jak przewrót wojskowy w Mjanmie, sytuacja w Tigraju oraz sprawa Afganistanu, skąd Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z NATO planują do jesieni wyprowadzenie reszty oddziałów po około 20-letniej obecności.

Rząd Wielkiej Brytanii, która w tym roku sprawuje przewodnictwo w G7, zaprosił na spotkanie także szefów dyplomacji Australii, Indii, Korei Południowej i RPA. Wzięli oni udział m.in. we wczorajszej kolacji roboczej. Zaproszenie przedstawicieli tych krajów było gestem, mającym na celu podkreślenie wsparcia G7 dla demokracji, ale też odzwierciedlającym ambicje Londynu budowania silniejszych więzi z Azją, zwłaszcza w obliczu ubiegłorocznego wystąpienia z UE, wskazuje AP.

Gabinet Borisa Johnsona ma nadzieję, że podczas brytyjskiego przewodnictwa uda się powrócić do spotkań G7 w trybie stacjonarnym, która to praktyka została zarzucona po wybuchu pandemii koronawirusa. Założenie to związane jest z szerszym celem Wielkiej Brytanii odgrywania ważniejszej roli w polityce światowej. W przyszłym miesiącu Johnson ma gościć w Kornwalii przywódców państw G7 w ramach szczytu grupy.