Francja zmieni procedury cyberbezpieczeństwa państwa. To skutek afery Pegasusa i podsłuchiwania prezydenta

Prezydent Francji Emmanuel Macron miał paść ofiarą inwigilacji ze strony służb marokańskich / Zdjęcie via flickr @francediplomatie, licencja (CC BY-NC 2.0)

Prezydent Francji Emmanuel Macron miał paść ofiarą inwigilacji ze strony służb marokańskich / Zdjęcie via flickr @francediplomatie, licencja (CC BY-NC 2.0)

Po tym jak media ujawniły, że wywiad Maroko mógł inwigilować prywatnego smartfona prezydenta Emmanuela Macrona oraz telefony innych członków francuskich władz, zadecydowano o zmianie procedur bezpieczeństwa. Wszystkie osoby, które mogły być podsłuchiwane mają otrzymać państwową pomoc.

 

Informacje o tym, że prezydent Francji Emmanuel Macron mógł być w 2019 r. podsłuchiwany za pomocą programu szpiegowskiego Pegasus przez marokańskie służby opublikowały we wtorek (20 lipca) dziennik „Le Monde” i radio France Info.

Macron zmienił numer i smartfona

W związku z tymi doniesieniami na wczoraj (22 lipca) zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa pod przewodnictwem samego prezydenta. Oprócz Macrona miało być ponadto podsłuchiwanych w czasie swojego urzędowania 14 członków rządu, w tym były już premier Edouard Philippe, a także kilkudziesięciu polityków (w tym parlamentarzystów) oraz co najmniej 30 dziennikarzy.

Władze Maroko temu zaprzeczają i nazywają medialne publikacje „kłamliwymi”. Śledztwo w tej sprawie wszczęła jednak prokuratura w Paryżu. Rada Bezpieczeństwa podjęła natomiast decyzję o zmianie procedur cyberbezpieczeństwa państwa, a przede wszystkim osób pełniących w strukturach państwowych najważniejsze funkcje.

Rzecznik Pałacu Elizejskiego Gabriel Attal poinformował ponadto, że w związku z podejrzeniem inwigilacji ze strony obcego wywiadu prezydent Macron zmienił model telefonu oraz jego numer. Ponadto francuski rząd obiecał pomoc techniczną wszystkim obywatelom, którzy byli potencjalnymi celami podsłuchiwania za pomocą Pegasusa.

10 państw wykorzystuje szpiegowski program Pegasus do inwigilacji dziennikarzy, aktywistów i polityków opozycji. Wśród nich są Węgry

Dziennikarskie śledztwo w sprawie wykorzystania programu przeprowadziło w sumie 17 mediów, w tym „The Guardian”, „Le Monde”, „Süddeutsche Zeitung” i „Wall Street Journal”.

Afera Pegasusa

O tym, że służby specjalne co najmniej 10 państw świata – Azerbejdżanu, Bahrajnu, Kazachstanu, Meksyku, Maroka, Rwandy, Arabii Saudyjskiej, Indii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Węgier – korzystały ze słynnego izraelskiego oprogramowania Pegasus nie tylko w walce z terroryzmem czy zorganizowaną przestępczością, konsorcjum 17 redakcji z różnych krajów poinformowało w niedzielę (18 lipca).

W wyniku dziennikarskiego śledztwa udało im się uzyskać wykaz 50 tys. numerów telefonów, w sprawie monitorowania których wysłano oficjalne prośby do izraelskiej firmy NSO Group, która stworzyła Pegasusa.

Ów program szpiegowski pozwala nie tylko na podsłuchiwanie rozmów głosowych, ale także na przeglądanie całej zawartości smartfona – wiadomości wysyłanych i otrzymywanych we wszystkim komunikatorach, zdjęć, nagrań dźwiękowych czy danych lokalizacyjnych. Możliwe jest nawet uruchomienie bez wiedzy użytkownika kamery i mikrofonu, aby podglądać i podsłuchiwać co dzieje się wokół osoby będącej celem inwigilacji.

Marokańskie służby podsłuchiwały prezydenta Francji programem Pegasus?

To kolejne elementy wycieku informacji na temat używania programu szpiegującego Pegasus.

Numery dziennikarzy i polityków na liście

Wśród 50 tys. numerów telefonów dziennikarzom udało się zidentyfikować ponad 1 tys. należących do osób, które były podsłuchiwanie prawdopodobnie nie z powodu podejrzeń o dokonanie przestępstwa, ale z racji innych działań.

Ponad 600 numerów z listy należało bowiem do polityków i wysokich rangą urzędników państwowych, co najmniej 189 numerów telefonów dziennikarzy, 85 numerów należących do działaczy na rzecz praw człowieka i 65 numerów używanych przez biznesmenów

Nie jest pewne czy wszystkie te numery telefonów stały się przedmiotem takich działań. To jedynie wykaz zapytań ws. inwigilacji. Potwierdzenie tego czy ostatecznie udało się na owych smartfonach zainstalować Pegasusa może dać tylko zbadanie konkretnego urządzenia.

Ale konsorcjum 17 redakcji, przy pomocy m.in. Amnesty International, przebadało 67 smartfonów. Na 37 z nich znaleziono niepodważalne ślady instalowania w nich Pegasusa.

Duńczycy pomagali Amerykanom podsłuchiwać europejskich polityków

Duński wywiad pomógł Amerykanom podsłuchiwać Angelę Merkel.

Na Węgrzech śledztwo ws. Pegasusa

Z drugiej strony wiele wskazuje na to, że lista numerów, którą zdobyli dziennikarze, dotyczyła smartfonów, na których służby specjalne już zainstalowały Pegasusa, a izraelska firma miała jedynie oprogramowanie aktywować. W przypadku części numerów działo się tak bowiem nawet w kilka sekund po zgłoszeniu numeru Izraelczykom.

Tak było w przypadku telefonu znanego węgierskiego dziennikarza śledczego Szabolcsa Panyia. Jego telefon był inwigilowany aż 11 razy na przestrzeni siedmiu miesięcy 2019 r. Działo się tak zwykle tuż po tym jak zadawał bardzo konkretne pytania instytucjom państwowym. Węgierskie prawdopodobnie więc poszukiwały informatorów niezależnego  od władz reportera.

Węgierski minister spraw wewnętrznych Sándor Pintér zaprzeczył jednak jakoby służby specjalnego tego kraju, „przynajmniej od 29 maja 2010 r.” (to data objęcia władzy przez partię FIDESZ), prowadziły nielegalną inwigilację. „Potwierdziła to wewnętrzna kontrola” – powiedział. Mimo tego Centralna Prokuratura Śledcza wszczęła na Węgrzech śledztwo ws. „nielegalnego, tajnego gromadzenia danych przy użyciu oprogramowania Pegasus”.

Holandia: Huawei podsłuchiwał użytkowników jednej z sieci komórkowych, w tym premiera i kilku ministrów?

Zagrożenie wykazał w 2010 r. wewnętrzny audyt bezpieczeństwa, ale spółka KPN go utajniła.

Dubajska księżniczka też była inwigilowana?

Na liście zdobytej przez konsorcjum 17 redakcji znalazły się także numery telefonów członków rodzin królewskich z państw arabskich, m.in. Arabii Saudyjskiej czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Wśród nich są córka emira Dubaju Muhammada bin Raszida Al Maktuma – księżniczki Latify. Próbowała ona w 2018 r. zbiec z kraju, ale został z powrotem wywieziona do Dubaju. W lutym nagrała dramatyczne wideo, w którym przekonuje, że jest trzymana jako zakładniczka i boi się o swoje życie. Od tamtego czasu słuch po niej zaginął.

Latifa jest córką byłej żony emira Dubaju – Hayi Bint al-Hussain, która od 2019 r. ukrywa się zagranicą i tłumaczy to obawą o swoje życie. Również jej telefon miał zostać zainfekowany Pegasusem. Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zapewniają, że nie prowadziły takiej inwigilacji, a izraelska firma NSO Group przekonuje, że nie brała udziału w dworskich intrygach dubajskiej rodziny królewskiej.