Francja wysyła dodatkowe służby bezpieczeństwa na Martynikę, gdzie trwają protesty przeciw koronawirusowym obostrzeniom

Martynika (Photo by Mini Bonz on Unsplash)

Martynika (Photo by Mini Bonz on Unsplash)

Paryż wysyła dodatkowe wsparcie siłom policyjnym, jakie zmagają się protestami i przede wszystkim zamieszkami na karaibskich wyspach, które są francuskimi terytoriami zamorskimi. W ubiegłym tygodniu dodatkowi policjanci pojechali na Gwadelupę, teraz 70 żandarmów jest w drodze na Martynikę.

 

Zostań jednym z Młodych Liderów Europy! Redakcja EURACTIV.pl ogłasza nabór do projektu Young European Leaders for the Future of Europe

 

Protesty na Gwadelupie i Martynice trwają już niemal dwa tygodnie. Wybuchły, gdy ogłoszono wprowadzenie koronawirusowych obostrzeń, w tym potrzebnych do korzystania z miejsc publicznych (w tym restauracji czy barów) przepustek sanitarnych wydawanych osobom zaszczepionym, ozdrowieńcom czy tym, którzy regularnie się testują na koronawirusa i mają negatywne wyniki.

Dodatkowo wzburzenie części mieszkańców obu wysp wzburzyła zapowiedź obowiązku szczepienia się dla wszystkich pracowników sektora ochrony zdrowia. Tymczasem na Gwadelupie i Martynice jest duża niechęć do szczepień (zaszczepił się tylko co trzeci mieszkaniec).

Koronawirus: Francuskie Karaiby w ogniu. Zamieszki przeciw szczepieniom i restrykcjom na Gwadelupie i Martynice

NA obu wyspach dochodzi do plądrowania sklepów i podpaleń, a na Martynice strzelano nawet do policjantów.

Barykady na ulicach i podpalenia

Wynika to z wielu czynników, w tym kolonialnej przeszłości Gwadelupy oraz Martyniki i związanej z tym nieufności wobec decyzji podejmowanych w Paryżu, a także pamięci o skandalu z lat 70. XX w., gdy dochodziło do zatruć stosowanymi na plantacjach bananów pestycydami oraz zamiłowania części mieszkańców do medycyny tradycyjnej, która odrzuca medycynę współczesną.

Liczne protesty zaczęły się jednak przeradzać w akty ogromnej przemocy. Dochodziło nie tylko do starć z policją i podpalania radiowozów, ale także grabienia i plądrowania sklepów, podpalania budynków czy strzelania do policjantów ostrą amunicją.

Część protestujących budowała także barykady na ulicach, a także blokowała budynki publiczne, w tym szpital, co uniemożliwiło dostarczanie znajdującym się tam chorym posiłków czy dojazd ludziom, którzy korzystają z regularnych, ratujących ich życie zabiegów, takich jak np. dializy.

Francja i niepokoje w zamorskim departamencie Majotta

Położona na Oceanie Indyjskim wyspa wciąż należy do Francji i jest przez to formalnie francuskim terytorium. Z tego powodu przeżywa od lat duży napływ nielegalnych imigrantów z krajów afrykańskich. W ostatnim czasie sytuacja zrobiła się tam jednak tak napięta, że …

Dodatkowe siły bezpieczeństwa

Już w ubiegłym tygodniu Paryża wysłał z Europy na Gwadelupę (gdzie sytuacja była poważniejsza) 250 dodatkowych policjantów, w tym funkcjonariuszy z elitarnych jednostek specjalnych. Względny spokój udało się zaprowadzić jednak dopiero po kilku dniach, a protesty trwają nadal.

Teraz coraz bardziej niespokojnie robi się na sąsiedniej Martynice, dlatego Paryż także tam wysyła posiłki. Na wyspę poleci 70 żandarmów, którzy mają pomóc w usuwaniu m.in. blokad drogowych.

„Dialogu społecznego nie da się prowadzić bez solidnej podstawy, jaką jest poszanowanie prawa i porządku, a także wolności innych mieszkańców wysp, którzy chcą się szczepić i chronić swoje zdrowie” – powiedział francuski minister ds. terytoriów zamorskich Sébastien Lecornu, który spotkał się szefami strajkujących na francuskich Karaibach związków zawodowych.

Francja: Seniorzy, którzy odmówią trzeciej dawki szczepienia na koronawirusa, stracą paszport sanitarny

W telewizyjnym orędziu francuski prezydent odniósł się do narastającej nad Sekwaną piątej już fali epidemii COVID-19.

Kryzys na francuskich Karaibach

Kwestia antycovidowych obostrzeń i obowiązkowych szczepień dla służby zdrowia (ten drugi plan na razie w obliczu protestów zawieszono) to bowiem tylko iskra, która doprowadziła do społecznego wybuchu na Gwadelupie i Martynice.

Emocje podgrzewa tam bowiem trwający od wielu miesięcy gospodarczy kryzys. Utrzymujące się w dużej mierze z turystyki wyspy ucierpiały finansowo na pandemii COVID-19, a do tego wyraźnie wzrosły bezrobocie i inflacja. Drożeją niemiłosiernie już nie tylko paliwo czy gaz ziemny, ale także wiele innych codziennych produktów.

Związkowi przywódcy skarżyli się, że ich postulatów o wprowadzenie większej pomocy socjalnej nikt nie słuchał, a jakiekolwiek rozmowy zaczęły być prowadzone dopiero po wybuchu ulicznej przemocy. „Widzimy, że choć jesteśmy francuskimi obywatelami, to jednak nasz poziom życia jest o wiele niższy niż w Europie” – mówił szef organizacji LKP Elie Domota.

Dlatego Paryż chce przedstawić Gwadelupie i Martynice pakiet reform gospodarczych, które mają umożliwić ściągnięcie na wyspy inwestycji oraz większej liczby miejsc pracy zwłaszcza dla młodych ludzi. Ponadto Lecornu nie wykluczył rozpoczęcia rozmów o zwiększeniu autonomii dwóch francuskich departamentów zamorskich na Karaibach.