Francja wściekła na USA za storpedowanie kontraktu z Australią na sprzedaż okrętów podwodnych

Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Yves Le Drian, źródło: Flickr/CSIS: Center for International and Strategic Studies (CC BY-NC-SA 2.0)

Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Yves Le Drian, źródło: Flickr/CSIS: Center for International and Strategic Studies (CC BY-NC-SA 2.0)

Po tym jak prezydent Joe Biden poinformował, że ramach zawartego właśnie indopacyficznego sojuszu USA i Wielka Brytania pomogą Australii zbudować jej własne okręty podwodne, Francja zareagowała wściekłością. Oznacza to bowiem koniec wartego 40 mld dolarów „kontraktu stulecia” zawartego przez Paryż z Australijczykami.

 

 

Francja i Australia rozmawiały na temat zakupu przez drugi z tych krajów francuskich okrętów podwodnych klasy Attack przez dwa lata. W 2016 r. zawarto w końcu wart 40 mld dolarów kontrakt, na mocy którego francuska spółka stoczniowa Naval Group miała zbudować Australijczykom całą podwodną flotę właściwie od podstaw.

Chodziło o 12 okrętów podwodnych typu Shortfin Barracuda (klasa Attack) z silnikami diesla, które opracowano specjalnie na zamówienie Australii. Miały powstać w stoczni w Cherbourgu w Normandii. Cały kontrakt, rozpisany do 2050 r. (z pierwszymi okrętami gotowymi po 2030 r.) miał zaś razem z serwisowaniem i modernizacją opiewać na 90 mld dolarów.

Za sprawą tej umowy Australia miała nie tylko wzmocnić swoją pozycję w regionie, ale stać się też w kwestii morskiego bezpieczeństwa niezależna od jakichkolwiek sojuszników. Ale zawarcie z USA i Wielką Brytanią nowego paktu na rzecz bezpieczeństwa w regionie Indo-Pacyfiku przekreśliło realizację umowy z Francuzami.

Częścią porozumienia trzech anglosaskich krajów – nazywanego od połączenia ich angielskich akronimów AUKUS – jest bowiem plan samodzielnego budowy przez Australię swojej podwodnej floty ze wsparciem USA i Wielkiej Brytanii i w oparciu o ich technologie.

Pakt USA, Wielkiej Brytanii oraz Australii w regionie Indo-Pacyfiku. "To mentalność zimnej wojny"

Oficjalnie podpisane partnerstwo nie jest wymierzone w żaden kraj, ale urzędnicy nie ukrywają, że celem jest odstraszenie Chin.

Paryż mówi o „nożu w plecy” i „zdradzie”

Wywołało to wściekłość Paryża, który – jak wynika ze słów szefa francuskiej dyplomacji Jean-Yvesa Le Driana, o wszystkim dowiedział się „z telewizji”, czyli z dzisiejszego (16 września) wystąpienia prezydenta USA Joe Bidena na wspólnej wideokonferencji z premierami Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem i Australii Scottem Morrisonem.

„Jesteśmy wściekli. Dostaliśmy cios w plecy. Nasze relacje z Australią oparte były o zaufanie, a teraz zostaliśmy zdradzeni. Jestem bardzo zły i rozgoryczony. Sojusznicy tak ze sobą nie postępują. Mam tu też na myśli USA, bo takie nieprzewidywalne działania obecnej administracji przypominają mi czasy, gdy w Białym Domu rezydował Donald Trump” – powiedział Le Drian w radiu FranceInfo.

Z kolei francuska minister obrony Florence Parly nazwała zerwanie kontraktu przez Australię „złą wiadomością”, a także „złamaniem danego słowa i zniszczeniem bazy pod strategiczne partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa”.

Parly i Le Drian wydali też wspólne oświadczenie, w którym stwierdzili decyzję władz australijskich „decyzją sprzeczną z literą i duchem współpracy między Francją a Australią, opartej na relacji zaufania politycznego, jak i na rozwijaniu przemysłowej i technologicznej bazy obronnej na bardzo wysokim poziomie w Australii”.

Azja i Pacyfik: 15 państw powołało największą strefę wolnego handlu na świecie

Zawarcie porozumienia nastąpiło podczas 37. szczytu Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), który odbył się w stolicy Wietnamu – Hanoi. Inicjatorem powołanie nowej strefy wolnego handlu były Chiny.

 

Nazwane Regionalnym Kompleksowym Partnerstwem Gospodarczym (RCEP) porozumienie jest największą jak dotąd wielostronną umową o …

KE staje po stronie Francji

Władze francuskie zapowiedziały już, że będą chciały przyznać pomoc publiczną spółce Naval Group, która w wyniku anulowania kontraktu może popaść w finansowe kłopoty. Będzie na to jednak musiała wydać zgodę Komisja Europejska.

Ale odpowiedzialny w KE za kwestie zagraniczne Josep Borrell dał już do zrozumienia, że Paryż może liczyć na wsparcie Brukseli. „Mamy dobrą okazję, aby sobie przypomnieć dlaczego musimy sprawę osiągnięcia przez Unię Europejską autonomii strategicznej powinno być naszym priorytetem. W coraz większej liczbie spraw możemy liczyć tylko na siebie nawzajem” – powiedział szef unijnej dyplomacji.

Premier Australii oświadczył natomiast, że decyzja o zacieśnieniu morskiej współpracy z USA i Wielką Brytanią „nie jest wymierzone w kogokolwiek”, ale wynika ze zmiany sytuacji międzynarodowej w jakiej znalazła się Australia, która odczuwa coraz większą presję ze strony Chin.

„Decyzja, którą podjęliśmy, aby nie kontynuować kontraktu na okręty podwodne klasy Attack i obrać inną drogę, nie jest zmianą zdania, jest zmianą potrzeb” – powiedział Scott Morrison. Zaznaczył też, że nowy program dotyczył będzie znacznie wydajniejszych niż dieslowskie okrętów o napędzie atomowym.