Francja: Kolejny list wojskowych. Ostrzegają przed wewnętrznym konfliktem

Francja, Macron, Le-Pen-wojskowi-list-islam-wojna-domowa

Emmanuel Macron i Jean Castex podczas obchodów Dnia Bastylii (źródło: @Brigitte Klinkert/Twitter.com

We Francji opublikowano kolejny list otwarty ostrzegający przed wojną domową. Podpisało się pod nim już ponad 130 tys. osób. Wiadomość, która została opublikowana w prawicowym tygodniku  „Valeurs Actuelles”, oskarża francuski rząd o „ustępstwa” na rzecz islamu. Pismo spotkało się ze zdecydowaną krytyką francuskich władz.

 

 

List opublikowany w niedzielę (9 maja) na łamach „Valeurs Actuelles” jest już drugim w odstępie kilku tygodni, który jest skierowany do prezydenta, rządu i parlamentu.

Pierwszy – w połowie kwietnia (w internecie był dostępny już połowie ubiegłego miesiąca, ale dopiero po publikacji 21 kwietnia w „Valeurs Actuelles” wywołał prawdziwą burzę) – podpisało dwudziestu francuskich generałów w stanie spoczynku. Wezwali w nim do wykazania się „odwagą” i „honorem” w celu „wytrzebienia” niebezpieczeństw, które grożą Francji.

Tym razem list napisali „anonimowi żołnierze”. Autorzy pisma proszą w nim o poparcie społeczne dla swojej akcji. „Chodzi o przetrwanie naszego kraju”, napisano. Francuski rząd potępił pismo tak jak list emerytowanych generałów.

Francja zbroi Egipt. Paryż nie uzależnia sprzedaży broni od przestrzegania praw człowieka

Francja i Egipt utrzymują dobre stosunki od czasu objęcia władzy przez Abdela Fattaha Al-Sisiego.

Kim są sygnatariusze pierwszego listu?

Kwietniowy list spotkał się ze zdecydowaną reakcją francuskich władz. Minister sił zbrojnych Florence Parly powiedziała, że zostaną oni ukarani za złamanie prawa, które zabrania rezerwistom i wojskowym wyrażania publicznie opinii na temat religii i polityki. Jednak szefowa skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen wsparła osoby podpisane pod pierwszym pismem.

Kwietniowy list został opublikowany w symbolicznym momencie. W 60. rocznicę wybuchu puczu generałów służących w Algierii, przeciwko polityce dekolonizacyjnej gen. Charlesa de Gaulle’a. „Valeurs Actuelles” (Obecne wartości – franc.) to z kolei tygodnik związany ze skrajną prawicą, co według francuskich komentatorów nadaje inicjatywie jednoznaczny wydźwięk polityczny.

Sygnatariusze pierwszego listu są „generałami drugiej klasy” – przeszli na emeryturę, ale mogą być w każdej chwili zmobilizowani i przywróceni do czynnej służby. Ich związki z wojskiem pozostają więc dość bliskie. Wśród nich są byli dowódcy wielu rodzajów wojsk, w tym także Legii Cudzoziemskiej.

Ich apel spotkał się ze sporym odzewem. Podpisało go ponad stu oficerów oraz ponad 1 tys. żołnierzy w czynnej służbie.

Francja: Władze oddały hołd pracownicy policji zabitej przez terrorystę

Stéphanie Monfermé została śmiertelnie dźgnięta nożem w brzuch i gardło.

Kim są autorzy drugiego listu?

Liczba sygnatariuszy listu z 9 maja pozostaje niejasna, chociaż podpisało się pod nim już ponad 130 tys. osób. Jego autorzy opisują siebie jako żołnierzy młodego pokolenia, kobiety, mężczyzn, aktywnych wojskowych ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych oraz wszystkich szczebli, którzy służyli m.in. Afganistanie, Mali czy Afryce Środkowej oraz brali udział w innych misjach. Krytykują oni reakcję francuskiego rządu na list generałów. „Jeśli wybuchnie wojna domowa, armia utrzyma porządek na własnej ziemi”, napisano.

„Nikt nie może chcieć tak strasznej sytuacji – nasi starsi koledzy nie bardziej niż my – ale tak, wojna domowa warzy się we Francji i doskonale o tym wiecie” – napisano.

Autorom obu publikacji nie podoba się bezczynność lub nieskuteczność w obliczu zjawisk, które w ich przekonaniu grożą rozkładem państwa. Zagrożenia te przedstawiają w trzech punktach.

W kwietniowym liście skrytykowano m.in. „pewien typ antyrasizmu” reprezentowany przez ludzi, którzy chcą doprowadzić do sytuacji, w której jakakolwiek krytyka społeczności arabskiej czy szerzej muzułmańskiej, nawet najbardziej zradykalizowanej, będzie automatycznie interpretowana jako przejaw rasizmu.

Generałowie podkreślili, że „islamizm i hordy z przedmieść” przekształcają część kraju w „terytoria podlegające dogmatom sprzecznym z naszą konstytucją”. Tymczasem – podkreślają – „każdy Francuz, bez względu na wyznanie lub brak wyznania, jest tu wszędzie u siebie; nie może i nie powinno istnieć żadne miasto czy dzielnica, gdzie nie stosuję się praw Republiki”.

UE: Francja gotowa na nowe sankcje przeciwko Rosji? Macron mówi o wyznaczeniu "czerwonych linii"

Zdaniem francuskiego przywódcy Zachód musi wypracować dwukierunkowe podejście w stosunkach z Moskwą.

Wojskowi grożą

Emerytowani generałowie – poparci przez nadal służących w armii żołnierzy – twierdzą, że w przypadku niepodjęcia działań przez rządzących, którzy muszą koniecznie zdobyć się na odwagę niezbędną do wykorzenienia tych niebezpieczeństw”, we Francji może dość do „interwencji naszych kolegów z czynnej służby w ramach misji obrony naszych cywilizacyjnych wartości i naszych rodaków na terytorium narodowym”.

Sygnatariusze listu z 9 maja używają nieco bardziej stonowanego języka, ale ich diagnoza sytuacji we Francji jest podobna. „Widzimy przemoc w naszych miastach i miasteczkach.  Widzimy, jak nienawiść do Francji i jej historii staje się normą”, piszą

Jednak takie postawienie sprawy nie spodobało się francuskim władzom. Premier Jean Castex potępił list generałów, wytykając im celową zbieżność czasu publikacji ich listu z okrągłą rocznicą puczu generałów w Algierze.

Francja: Pandemia pogrąży Macrona? Marine Le Pen z szansami na prezydenturę

Emmanuel Macron ma się czego obawiać w walce o reelekcję?

Rząd krytykuje

Szefowa resortu obrony Florence Parly stanowczo przypomniała, że nawet w stanie spoczynku generałowie mają „obowiązek powściągliwości” w zabieraniu głosu na tematy polityczne, nie mówiąc już o żołnierzach służby czynnej, którzy mają po prostu zakaz mieszania się do polityki.

Minister Parly zapowiedziała sankcje dla sygnatariuszy listu generałów pełniących służbę czynną i podkreśliła, że prawo przewiduje wyciągnięcie konsekwencji także wobec wojskowych w stanie spoczynku.

Te same słowa Parly powtórzyła wczoraj (10 maja) w reakcji na niedzielny list, nazywając go „prymitywnym spiskiem politycznym”, wykorzystującym „skrajnie prawicowy język”, który – jak podkreśliła – nie reprezentuje całych sił zbrojnych. Tym razem jednak minister obrony nie wspomniała nic o żadnych sankcjach wobec sygnatariuszy, zresztą anonimowych. Przypomniała jednak o konieczności zachowania neutralności przez armię, ponieważ jest ona tym, co daje Francuzom zaufanie do wojska i przyczynia się do zachowania spójności narodowej.

Jednak Francja szykuje się do przyszłorocznych wyborów prezydenckich, co nadaje inicjatywie wojskowych znaczny ciężar polityczny, a według sondaży Marine Le Pen podobnie jak w 2017 r. będzie główną kontrkandydatką Emmanuela Macrona.

W wyborach w 2017 r. Le Pen była bez szans w rywalizacji z Macronem. Ale po czterech latach rządów obecnego gospodarza Pałacu Elizejskiego, protestach żółtych kamizelek a ostatnio pandemii COVID-19 oraz metamorfozie politycznego wizerunku szefowej francuskiej skrajnej prawicy, jej szanse na sukces w przyszłorocznych wyborach rosną. Marine Le Pen dość szybko poparła wojskowych

A temat bezpieczeństwa – wszechobecny w obu listach otwartych – może stać się jednym z głównych zagadnień kampanii wyborczej.