Francja: „Charlie Hebdo” znów opublikuje karykatury Mahometa

Budynek, w którym mieści się w Paryżu redakcja tygodnika "Charlie Hebdo", Benoît Prieur / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Budynek, w którym mieści się w Paryżu redakcja tygodnika "Charlie Hebdo", Benoît Prieur / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Znany z mocno lewicowej publicystyki satyryczny francuski tygodnik „Charlie Hebdo” zapowiedział ponowną publikację budzących wielkie kontrowersje wśród wielu muzułmanów karykatur proroka Mahometa. Ponad pięć lat temu redakcja padła z podobnego powodu ofiarą ataku islamskich terrorystów.

 

Redakcja „Charlie Hebdo” najnowszą okładkę swojego tygodnika zaprezentowała dziś (1 września). Gazeta w kioskach znajdzie się zaś jutro. W najnowszym numerze znów znajdą się przygotowane przez współpracujących z pismem rysowników karykatury Mahometa.

Rysunki, które wypełnią także okładkę najnowszego numeru, nawiązują zarówno do przeprowadzonego ponad 5 lat temu przez bojowników Al-Kaidy zamachu terrorystycznego na redakcję „Charlie Hebdo”, jak i do ruszającego jutro procesu osób, które pomogły w przygotowaniu tamtego ataku.

„Nigdy nie przestaniemy. Nigdy się nie poddamy” – zapowiedział przy okazji w opublikowanym już artykule wstępnym do najnowszego numeru tego satyrycznego tygodnika jego redaktor naczelny Laurent „Riss” Sourisseau.

„Od stycznia 2015 r. byliśmy wielokrotnie proszeni o ponowne wydrukowanie karykatur Mahometa. I dotąd odmawialiśmy. Nie dlatego, że nie mogliśmy – prawo przecież nam na to pozwala – ale dlatego, że nie było ku temu dobrego powodu. Powodu, który miałby sens i wnosił coś istotnego do debaty publicznej” – dodał Sourisseau.

We Francji rusza proces ws. zamachu na „Charlie Hebdo”

Karykatury ukażą się dokładnie w dniu, w którym rozpocznie się proces osób zaangażowanych w atak na redakcję „Charlie Hebdo”, w którym zginęło w sumie 12 osób, w tym ówczesny redaktor naczelny pisma Stephane „Charb” Charbonnier oraz kilku znanych rysowników – Jean Cabut, Bernard Verlhac, Georges Wolinski i Philippe Honore.

Dwaj uzbrojeni m.in. w karabiny maszynowe zamachowcy wtargnęli do paryskiej redakcji 7 stycznia 2015 r. i zaczęli strzelać do uczestników redakcyjnego zebrania. Oprócz rysowników zginęli też felietonistka „Charlie Hebdo” Elsa Cayat, autor artykułów ekonomicznych Bernard Maris, pracujący w dziale korekty Mustapha Ourrad, kierownik administracyjny budynku Frédéric Boisseau, ochroniarz Charbonniera Franck Brinsolaro oraz odwiedzający właśnie redakcję zaprzyjaźniony z nią dziennikarz Michel Renaud.

Ostatnią ofiarą zamachowców był zastrzelony jeszcze przed budynkiem chroniący redakcję policjant Ahmet Merabet. Zdjęcia pokazujące, jak napastnicy dobijają leżącego na chodniku rannego funkcjonariusza obiegły świat. Często podkreślano, że Merabet chronił krytykującej islam redakcji, choć sam był muzułmaninem.

Rannych zostało natomiast trzech innych członków redakcji „Charlie Hebdo”, w tym obecny naczelny tygodnika. Poszkodowani zostali również inni próbujący interweniować policjanci.

Zamachu dokonali dwaj obywatele francuscy algierskiego pochodzenia – bracia Saïd i Chérif Kouachi. Pierwszy z nich (starszy z braci) był obozie szkoleniowym Al-Kaidy w Jemenie. Policja odnalazła ich dwa dni później w miejscowości Dammartin-en-Goële na północ od Paryża. Obaj zginęli podczas wymiany ognia z policją.

W międzyczasie współpracownik braci Kouachi Amedy Coulibaly (miał malijskie korzenie) wtargnął do koszernego sklepu Hyper Cache nieopodal paryskiej stacji metra Porte de Vincennes. Wziął za zakładników klientów i obsługę marketu.

Wcześniej Coulibaly zastrzelił policjantkę Clarissę Jean-Philippe w podparyskim Montrouge. Ranił również innego funkcjonariusza. Natomiast w koszerny sklepie zabił cztery osoby, zanim zastrzelili go policjanci. Zginęli ekspedient Yohan Cohen oraz troje klientów – Philippe Braham, François-Michel Saada oraz Yoav Hattab.

Czy Niemcom zagraża prawicowy terroryzm?

Czy niemieccy preppersi, czyli ludzie przygotowujący się na nadejście wielkiego kataklizmu, to prawicowi terroryści? Tak podejrzewa policja, która zaczęła przyglądać się członkom tego ruchu.

Decyzja w tej sprawie zapadła kilka dni temu na szczeblu ministrów spraw wewnętrznych niemieckich landów. Funkcjonariusze policji …

Proces współpracowników zamachowców

Jutro przed specjalnym antyterrorystycznym sądem w Paryżu stanie 11 osób, które w różny sposób pomagały zamachowcom – np. w zdobyciu broni czy mieszkań, w których się ukrywali. Proces potrwa do 10 listopada. Wszystkim grożą wysokie wyroki, w tym niektórym nawet dożywocie.

Dodatkowo – in absentia – sądzone będą kolejne 3 osoby, których nie odnaleziono. Zdaniem prokuratury mogą one już nawet nie żyć. To żona Coulibaly’ego – Hayat Boumedienne oraz dwaj bracia Mohamed i Mehdi Belhoucine. Cała trójka wyjechała tuż przed zamachami na kontrolowane wówczas przez Państwo Islamskie tereny na pograniczu Syrii oraz Iraku i słuch po nich zaginął.

W rozpoczynających się procesie zeznawać będzie ponad 200 świadków, a wśród nich także osoby, które przeżyły ataki na redakcję „Charlie Hebdo” oraz na sklep Hyper Cache. „To nic, że bezpośredni sprawcy nie żyją. Bez osób, które zasiądą na sali rozpraw nie udałoby się dokonać tych zamachów” – mówił reprezentujący rodziny ofiar ze sklepu Hyper Cache prawnik Patrick Klugman.

Z kolei jedna z obrończyń oskarżonych – Safya Akorri – mówiła, że proces „oceni także system wymiaru sprawiedliwości we Francji”. Linią obrony w przypadku niektórych podsądnych jest bowiem to, że nie mieli świadomości, że pomagają terrorystom.

Wielka Brytania: Atak nożownika w Reading jednak incydentem terrorystycznym

Brytyjska policja jednak traktuje sobotni atak nożownika w mieście Reading jako zdarzenie o podłożu terrorystycznym. Zginęły wówczas trzy osoby, a trzy kolejne są poważnie ranne.

Proces opóźniony przez koronawirusa

Proces początkowo miał się rozpocząć w kwietniu, ale z powodu pandemii koronawirusa odroczono go do października. Francuska prasa już ochrzciła go „najważniejszym sądem nad dżihadystami od 2017 r.

Wtedy przed sądem stanęli pomocnicy Mohameda Meraha, który w marcu 2012 r. zabił w sumie 7 osób w atakach w Tuluzie oraz pobliskim miasteczku Montauban. Napastnik strzelał wówczas do patrolujących ulice żołnierzy, a także do nauczycieli i uczniów żydowskiej szkoły. Troje jego ofiar było dziećmi.

Ale proces pomocników braci Kouachi oraz Coulibaly’ego będzie pod pewnym względem wyjątkowym. Sąd wydał bowiem zgodę na filmowanie przebiegu rozpraw. Wnioskowała o to prokuratura, która argumentowała, że „to właśnie tamtem atak dał początek ogromnej fali terrorystycznej przemocy we Francji”.

Kilka miesięcy później – w listopadzie 2015 r. – doszło do wielkiego ataku na teatr muzyczny Bataclan i kilka restauracji w Paryżu. Zginęło wówczas 130 osób, a ofiar mogło być o wiele więcej. Sprawcy chcieli też się wysadzać w powietrze pod stadionem piłkarskim w Saint-Denis wśród kibiców meczu piłkarskiego Francja-Niemcy. Ale tam poważniejszy zamach uniemożliwiła ochrona.

Dania bardziej obawia się wojny w Arktyce niż terroryzmu

Duński wywiad oficjalnie uznał potencjalny konflikt mocarstw światowych o zasoby znajdujące się w rejonie Arktyki za większe zagrożenie dla kraju niż ataki terrorystyczne. Obawy dotyczą przede wszystkim znajdującej się pod duńskim zarządem Grenlandii.

 

Duńska Wojskowa Służba Wywiadowcza (FE) opublikowała swój doroczny …

Nie wszystkim podoba się pomysł „Charlie Hebdo”

Tymczasem ponowna publikacja przez „Charlie Hebdo” karykatur Mahometa (po raz pierwszy tygodnik zrobił to w 2006 r. w ramach akcji solidarności z duńskim dziennikiem Jyllands-Posten) budzi u części Francuzów kontrowersje. Pojawiają się głosy, że będzie to niepotrzebne prowokowanie muzułmanów. Redakcja jednak chce w ten sposób upamiętnić rysowników zabitych w styczniu 2015 r.

Tymczasem minister spraw wewnętrznych Francji Gérald Darmanin przypomniał na wczorajszej konferencji prasowej zagrożenie terrorystyczne nad Sekwaną wciąż pozostaje „na bardzo wysokim poziomie”.

Na liście obserwowanych przez policję i służby specjalne osób, które są uznane za niebezpiecznych radykałów znajdują się już 8132 nazwiska. „Ryzyko zamachu terrorystycznego, że strony sunnickich radykalnych organizacji (np. Al-Kaidy czy Państwa Islamskiego – przyp. red.) pozostaje obecnie głównym zagrożeniem dla Francji” – stwierdził minister Darmanin.