Etiopia: Coraz poważniejsze walki w regionie Tigraj

Sytuacja w Etiopii jest napięta od kilku miesięcy, źródło: Wikipedia, Photo by Jonathan Alpeyrie. Licensed under Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 Licence: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Sytuacja w Etiopii jest napięta od kilku miesięcy, źródło: Wikipedia, Photo by Jonathan Alpeyrie. Licensed under Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 Licence: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Od 12 dni narasta konflikt zbrojny między oddziałami z położonej na północy prowincji Tigraj a wojskami rządu federalnego. Według pierwszych doniesień w walki włącza się także sąsiednia Erytrea.

 

Etiopia to republika federalna, której ludność jest mocno zróżnicowania pod względem etnicznym, językowym czy religijnym. Wewnętrzne napięcia mocno naznaczyły współczesną historię tego kraju.

Do pogromów na tle etnicznym czy podobnie motywowanych przetasowań na szczytach władzy dochodziło w ostatnich latach kilkakrotnie. Teraz jednak Etiopia stoi na krawędzi pełnej wojny domowej.

Skąd obecna eskalacja napięcia?

Walki trwają od 4 listopada, kiedy to wojska federalne rozpoczęły ofensywę przeciw żołnierzom Frontu Wyzwolenia Narodu Tigrajskiego (TPLF). Miał to być odwet za atak TPLF na jedną z baz oddziałów federalnych.

Napięcie rosło już wówczas od kilku dni, a zaczęło się od niewpuszczenia przez Tigrajczyków wysłanego przez rząd federalny generała, który miał objąć wojskową kontrolę nad Tigrajem, zmobilizować nowych rekrutów i zaprowadzić porządek zgodny z wolą władz w Addis Abebie.

Z regionu napływa bardzo niewiele informacji o przebiegu walk. W dużej części Tigraju wyłączono nadajniki sieci komórkowych. Nie działa internet, a z powodu pandemii COVID-19 nie w okolicy z zagranicznych korespondentów.

Wiadomo, że 9 listopada doszło do masakry setek cywilów w mieście Mai-Kadra, ale o odpowiedzialność za to oskarżają się nawzajem obie strony. Władze Tigraju informują też, że straciły już 550 żołnierzy w walkach z wojskami federalnymi oraz, że zadano im duże straty. Rząd w Addis Abebie na razie żadnych strat oficjalnie nie potwierdza.

Etiopski premier Abiy Ahmed Ali przekazał natomiast, że armia federalna zajmuje sukcesywnie kolejne obszary Tigraju posuwając się od wschodu, a w kontrolowanym już przez nią mieście Shararo znaleziono ciała oficerów armii rządowej, na których dokonano egzekucji.

Etiopia rozpadnie się jak ZSRR?

Czy starcia etniczne w Etiopii mogą doprowadzić do rozpadu państwa?

Erytrea włącza się w walki?

Z kolei prezydent Tigraju Debretsion Gebremichael oskarżył sąsiednią Erytreę (Tigraj z nią graniczy) o wspieranie w walkach etiopskiej armii federalnej. Powiedział, że erytrejska armia została rozstawiona wzdłuż granicy, a oddziały tigrajskie stoczyły już nią kilka potyczek.

Jego zdaniem do walk gotowych jest aż 16 erytrejskich dywizji, które miały już nawet wkroczyć do etiopskich miast Badme, Rama i Zalambessa. „Jest tajemnicą poliszynela, że dwaj przywódcy, Etiopczyk Abiy Ahmed i Erytrejczyk Issaias Afeworki, wykorzystują lotnisko w Asmarze (stolicy Erytrei – przyp. red.) do rozmieszczania sił na granicy między Erytreą a Tigrajem i atakują nas” – powiedział Gebremichael. „Nasz kraj atakuje nas armią obcego kraju. To zdrada!” – dodał.

Władze Erytrei zaprzeczają jednak temu, że erytrejskie wojska biorą udział w walkach. Oskarżyły natomiast oddziały tigrajskie o ostrzał terytorium Erytrei, w tym nawet Asmary. Także premier Abiy Ahmed stwierdził, że armia federalna „poradzi sobie sama i nie potrzebuje pomocy”.

Etiopia: "Nie ugniemy się pod presją ws. tamy na Nilu!" Będzie afrykańska wojna o wodę?

Władze Etiopii zapowiedziały, że nie ugną się, ani pod międzynarodową presją, ani nawet w razie zagranicznej agresji i ukończą budowę Tamy Wielkiego Odrodzenia na Nilu Błękitnym. Egipt i Sudan od dawna boją się, że wpłynie to na ich dostęp do …

Przyczyny walk o Tigraj

Dlaczego laureat Pokojowej Nagrody Nobla – premier Abiy Ahmed – dał rozkaz do ofensywy na Tigraj, co otworzyło drogę do wojny domowej? Zwłaszcza, że działania zbrojne kosztowały już nie tylko życie setek cywilów i setek żołnierzy, ale także tysiące ludzi zmusiły do ucieczki z domu, również do sąsiedniego Sudanu.

Spacyfikowanie buntu Tigrajczyków jest jednak istotne dla rządzących obecnie w Addis Abebie Oromów. Są oni największą grupą etniczną (ok. 32 proc. etiopskiej ludność), ale do 2018 r. to Tigrajczycy (jest ich nieco ponad 6 proc.) rządzili krajem.

W 1991 r. tigrajska partyzantka TPLF obaliła bowiem z pomocą Chin wspieranego przez Rosję (a wcześniej przez ZSRR) komunistycznego dyktatora Mengystu Hajle Marjama (który z kolei wcześniej obalił cesarza Haile Selassie). W następstwie tego to Tigrajczycy przejęli kontrolę nad krajem.

Gdy władzę przejęli dwa lata temu Oromowie, Tigrajczycy są sukcesywnie odsuwani od władzy federalnej, a wywodzący się z tego ludu urzędnicy trafią do więzień lub są dymisjonowani. W 2019 r. TPLF (która jest też partią polityczną) opuściła demonstracyjnie koalicję rządową.

Abiy Ahmed porozumiał się także z sąsiednią Erytreą (i za to dostał właśnie pokojowego Nobla), z którą Etiopia stoczyła dwie wojny – najpierw o erytrejską niepodległość w czasach cesarstwa i komunistycznej dyktatury, a potem drugą o sporne tereny przygraniczne (leżące przede wszystkim w Tigraju).

Walka o wodę w Afryce: Etiopia, Egipt i Sudan spierają się o Tamę Wielkiego Odrodzenia na Nilu

Napełnianie zbiornika przy Tamie Wielkiego Odrodzenia na Błękitnym Nilu w Etiopii przyczynia się do nieporozumień z Egiptem i Sudanem. Strony konfliktu zobowiązują się do wypracowania porozumienia, jednak dotychczasowe próby nie przyniosły żadnego rezultatu.

 

 

Budowę Wielkiej Tamy Odrodzenia Etiopii (ang. GERD), rozpoczęto w …

Groźba rozpadu Etiopii

Tigrajczycy, choć nie są w Etiopii większością, to jednak trudny przeciwnik dla Oromów. Posiadają bowiem dobrze wyszkolone i zaprawione w bojach oddziały, a ich dowódcy maja wiele doświadczenia (choćby z walk z Erytrejczykami).

Walki o Tigraj to tak naprawdę walka o koncepcję przyszłej Etiopii – kraju federalnego, ale z silną władzą centralną a ograniczoną władzą regionów czy też odwrotnie – państwa złożonego z luźno powiązanych prowincji. Abiy Ahmed wolałby zdecydowanie to pierwsze.

U zarania sporu z Tigrajczykami leży przełożenie przez rząd federalny wybory w Tigraju na 2021 r. Oficjalnie z powodu pandemii, ale Tigrajczycy uważają, że chodziło o ograniczenie ich autonomii. Etiopska konstytucja gwarantuje obecnie każdej z 10 prowincji daleko posuniętą samorządność, a nawet – pod pewnymi warunkami – prawo do secesji.

Chodzi w tym przypadku nie tylko o możliwe oderwanie się Tigraju od reszty Etiopii. Narasta bowiem także konflikt między Oromami a Amharami, czyli stanowiącą 28 proc. ludności drugą największą grupą etniczną w kraju.

W ostatnim czasie doszło do kilku pogromów Amharów, a generałowie amharskiego pochodzenia byli usuwani z armii. Oromowie oskarżają też Tigrajczyków z TPLF o szkolenie i wspieranie amharskiej partyzantki.