Dzieci zakażają koronawirusem mocniej niż dorośli?

Dwa niezależne od siebie badania pokazują, że choć małe dzieci rzadziej zakażają się koronawirusem, to same mogą łatwiej zakażać innych niż dorośli (Photo by Caleb Woods on Unsplash)

Dwa niezależne od siebie badania pokazują, że choć małe dzieci rzadziej zakażają się koronawirusem, to same mogą łatwiej zakażać innych niż dorośli (Photo by Caleb Woods on Unsplash)

Naukowcy z USA i Włoch postawili tezę, że dzieci mogą skuteczniej niż dorośli zakażać innych koronawirusem, nawet jeśli same mają tyko bardzo słabe objawy. Oba zespoły, choć w nieco inny sposób, doszły do bardzo podobnych wniosków.

 

Pierwsza z naukowych prac powstała na podstawie danych zebranych w jednym ze szpitali pediatrycznych w Chicago, który zajmuje się diagnozowaniem infekcji koronawirusem SARS-CoV-2 u dzieci. Opublikowano ją właśnie na łamach pisma Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego (AMA).

Porównując stężenie wirusa w tzw. nosogardzieli (czyli górnej części gardła) naukowcy stwierdzili, że u dzieci w wieku 5 lat oraz młodszych, u których wystąpiły łagodne lub umiarkowane objawy COVID-19, było wyraźnie wyższe niż u posiadających te same objawy starszych dzieci bądź dorosłych.

Różnica okazała się zaskakująco duża, bowiem było to od 10 do nawet 100 razy wyższe stężenie koronawirusa w pobranych próbkach. W grupie wiekowej 5-17 nie zaobserwowano już istotnych różnic w porównaniu z dorosłymi.

Oznacza to, że w emitowanej z ust kropelce śliny, która dostaje się do otoczenia z ust dziecka 5-letniego lub młodszego przy każdym kaszlnięciu, kichnięciu lub krzyku, jest dużo więcej wirusów niż u dorosłych, a więc szansa na zakażenie się rośnie w takiej sytuacji bardzo mocno.

Stąd teza amerykańskich badaczy, że najmłodsze dzieci, nawet same nie wykazując szczególnie niepokojących objawów, mogą o wiele skuteczniej zakażać innych niż starsze dzieci lub dorośli. I to same będąc – jak pokazały inne badania – mniej podatne na zakażenie.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA / Polska: kolejny rekord zakażeń

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Włochy: Dzieci zakażały częściej niż dorośli

Powyższy wniosek wypływa również z nieopublikowanego jeszcze, ale już opisanego przez włoskie media badania, w których przeanalizowano przebieg epidemii w Autonomicznej Prowincji Trydentu na północy Włoch. Powstało ono m.in. na podstawie danych dotyczących zakażeń koronawirusem oraz transmisji tego patogenu od marca do czerwca.

Dzięki temu wykazali, że choć najmniej potwierdzonych infekcji było w grupie wiekowej poniżej 14 roku życia, to jednocześnie – jeśli już doszło do zakażenia – to stężenie koronawirusa w pobranych próbkach wymazów z gardła i nosa było wyższe niż u dorosłych.

Co więcej, im dziecko było młodsze, tym SARS-CoV-2 w jego nosogardzieli było więcej. Wyniki w większości pokrywały się z tymi uzyskanymi w Chicago. Śledząc kontakty między ludźmi i jednocześnie drogę zakażenia Włosi ustalili też, że ryzyko przekazania wirusa przez osobę zakażoną poniżej 14 roku życia wynosiło 22,4 proc.

To ponad dwa razy więcej niż w grupie wiekowej 30-49 lat, gdzie to ryzyko wynosiło 11 proc. Statystycznie więc mieszkańcy Trydentu zakażali się wyraźnie częściej od dzieci niż od dorosłych.

Włoscy badacze postawili więc tezę, że otwieranie jesienią szkół czy przedszkoli, zwłaszcza w krajach lub regionach, gdzie już jest wysoka liczba zakażeń. Wskazali przy tym nie tylko na wyniki swoich badań, ale także na to, że w przypadku zwłaszcza najmłodszych dzieci, utrzymanie reżimu dystansowania społecznego będzie niemal niemożliwe.

Włochy: Ilu może być naprawdę zakażonych SARS-CoV-2?

Ze wstępnych informacji Ministerstwa Zdrowia wynika, że liczba zakażonych SARS-CoV-2 może być sześciokrotnie wyższa od potwierdzonych dotąd przypadków koronawirusa w kraju.

Co ze szkołami w Polsce?

W Polsce wciąż nie ma ostatecznej decyzji czy od wrześniu dzieci wrócą do normalnej nauki w szkołach. Ale minister zdrowia Łukasz Szumowski wczoraj (3 sierpnia) w Programie 1 Polskiego Radia stwierdził, że „2 września powinien być normalnym dniem nauki w szkole”.

Zapowiedział jednak wprowadzenie przepisów pozwalających dyrektorom placówek lub władzom samorządowym elastyczność w podejmowaniu decyzji o ponownym otwarciu szkół, jeśli w danym regionie byłaby trudniejsza sytuacja epidemiczna.

„Będziemy proponowali pewne rozwiązania legislacyjno-prawne, między innymi po to, żeby dać możliwość większej regionalizacji działań. Chcielibyśmy dać szansę do tego, żeby szkoły w powiatach, zależnie od stanu epidemicznego, mogły reagować inaczej, mogły na przykład prowadzić mieszaną edukację zdalną i w klasach, czy dla pewnych grup, gdzie to jest łatwe do wprowadzenia, tylko zdalną” – mówił minister Szumowski. I dodawał, że brane pod uwagę będą też możliwości techniczne w danych powiatach do dalszego prowadzenia zdalnej nauki.

Z kolei rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że „Główny Inspektorat Sanitarny i Ministerstwo Edukacji Narodowej finalizują już szczególne wytyczne dla szkół dotyczące m.in. organizacji lekcji, przerw czy funkcjonowania szkolnych stołówek. Zapowiedział, że zostaną one opublikowane jeszcze w tym tygodniu.

Ale środowiska nauczycielskie krytykują rząd za brak opracowania takich wytycznych wcześniej. „Czas na opracowywanie takich rozwiązań był wiosną. Chyba nikt nie zakładał przecież, że koronawirus cudownie zniknie do jesieni. Dyrektorzy szkół powinni mieć już na biurkach gotowe wytyczne i procedury, które jasno mówiłyby, że w danej sytuacji należy wdrożyć daną procedurę. Te procedury chcieliby znać też rodzice uczniów” – mówił na antenie TVN24 przewodniczący Związku Nauczycielskiego Sławomir Broniarz.

Dodał, że cała sytuacja pokazuje, że „rządzący przespali ostatnie tygodnie”.