Jaki utrzymać dystans, by nie zakazić się koronawirusem? Dwa metry nie wystarczą

Zawierające wirusy kropelki śliny mogą podróżować na odległość kilku metrów (Photo by Elena Mozhvilo on Unsplash)

Zawierające wirusy kropelki śliny mogą podróżować na odległość kilku metrów (Photo by Elena Mozhvilo on Unsplash)

Cypryjscy naukowcy ostrzegają, że zalecany przez większość epidemiologów dystans między ludźmi powinien być dłuższy niż dwa metry. Tymczasem nakaz utrzymywania takiej właśnie odległości figuruje w większości epidemicznych obostrzeń.

 

Powszechnie stosowaną na świecie metodą walki z epidemiami chorób przenoszonych drogą kropelkową jest utrzymywanie tzw. dystansu społecznego, które polega przede wszystkim na ograniczaniu kontaktów między ludźmi, a jeśli nie da się ich uniknąć – utrzymywaniu bezpiecznej odległości.

Najczęściej zalecana odległość to dwa metry, choć zdarza się też, że jest to tylko 1,5 metra. Taki dystans pozwala swobodnie rozmawiać i ogranicza możliwość przekazania wirusa, ponieważ podróżujący wraz z wydostającymi z ust mówiącej osoby kropelkami śliny wirus ma określony zasięg.

Ale badania cypryjskich naukowców wskazują, że dystans dwóch metrów nie zapewnia jednak całkowitego bezpieczeństwa. Zbadali oni tor lotu kropelek śliny mówiącej osoby i sprawdzili jak on wygląda w różnych warunkach atmosferycznych.

Wyniki swoich badań opisali w artykule opublikowanym w naukowym magazynie „Physics of Fluids”. Ustalili oni, że kropelki śliny, a wraz z nimi wirusy mogą podróżować na dużo dłuższe odległości.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Koronawirus wraz ze śliną podróżował nawet dalej niż 5 metrów

Dystans dwóch metrów najczęściej występuje w sytuacji, w której nie ma wiatru. Ale nawet słabe ruchy powietrza mogą sprawiać, że ślina mówiącej osoby podróżuje na dystans nawet… trzy razy dłuższy niż ten obecnie stosowany w wielu krajach świata.

Wystarczy bowiem wiatr o prędkości zaledwie 4 kilometrów na godzinę, aby kropelka śliny mogła dotrzeć w czasie maksymalnie 5 sekund na odległość nawet 5,5 metra.

„Chmura kropli może dotrzeć zarówno do dorosłych, jak i do dzieci o różnym wzroście. Niżsi dorośli i dzieci mogą być bardziej zagrożeni, jeśli znajdą się na drodze lecących kropli śliny” – ostrzega jeden z autorów publikacji prof. Dimitris Drikakis z Uniwersytetu w Nikozji.

Kropla śliny nie podróżuje bowiem cały czas w linii prostej. Oprócz sił wytworzonych przez osobę mówiąca oraz ewentualnie wiatr, działa na nią bowiem również ziemska grawitacja. Dlatego im dalej dociera kropla tym niżej w powietrzy się znajduje.

Czynników wpływających na zachowanie kropli cieczy jest jednaj więcej. Na jej drogę wpływa m.in. wielkość i liczba kropli, to jak oddziałują między sobą i z powietrzem, jak się rozprzestrzeniają i parują, jak rozkłada się ich temperatura i masa, a także temperatura i wilgotność powietrza.

A w przypadku każdej osoby ślina wygląda nieco inaczej. Czasem jest gęstsza, a czasem rzadsza. Nawet u jednego człowieka mogą występować różnice, które wynikają z jego stany zdrowia, poziomu nawodnienia czy nawet diety.

Choroba Kawasaki? Kolejne kraje zgłaszają tajemniczą chorobę u dzieci. Czy ma związek z koronawirusem?

Kolejne kraje zgłaszają nowe przypadki tajemniczej choroby występującej u dzieci. Przypomina ona wstrząs toksyczny lub rzadko występującą tzw. chorobę Kawasakiego. Bardzo wiele wskazuje na to, że jest ona powiązana z koronawirusem.

 

Koronawirus SARS-CoV-2 to zupełnie nowy, nieznany wcześniej medycynie patogen. Choć …

Jak przeprowadzono badanie?

Naukowcy z cypryjskiego uniwersytetu stworzyli symulację komputerową, która sprawdzała zachowanie wyrzucanej w czasie kaszlu śliny z dokładnością do jednej kropli. Wprowadzali do modelu różne dane dotyczące potencjalnych własności danej kropli lub panujących warunków atmosferycznych.

Jak tłumaczył inny z autorów pracy dr Talib Dbouk, celem przeprowadzonego matematycznego modelowania i symulacji było „uwzględnienie wszystkich znaczących oddziaływań, które mogą zachodzić między główną masą cieczy i kroplami oraz między różnymi kropelkami śliny”.

Autorzy pracy nie sugerują, że w związku z tym dystans dwóch metrów okazuje się być źle dobrany. W bardzo wielu sytuacjach taka właśnie odległość między dwojgiem ludzi wystarczy, aby nie doszło do przekazania zakażenia.

Ale zdaniem cypryjskich naukowców należy prowadzić dalsze badania sprawdzające wpływ temperatury ziemi na zachowanie śliny w powietrzu oraz testujące zamknięte przestrzenie z działającą klimatyzacją.

Szczepionka na gruźlicę pomoże w walce z koronawirusem?

Są kolejne sygnały wskazujące na to, że stosowana od prawie 100 lat szczepionka przeciw gruźlicy może pomóc w walce z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2.

Potrzebne nowe zasady odmrażania gospodarki?

Według nich to bardzo istotna kwestia dotycząca zachowania się ludzi w pomieszczeniach w czasie pandemii lub tuż po niej, gdy wciąż istnieje ryzyko wystąpienia kolejnych fal zachorowań.

Szczególnie ważne są tego typu badania, gdy kolejne kraje znoszą epidemiczne obostrzenia i przywracają aktywność swoich obywateli nie tylko na zewnątrz, ale również w budynkach – biurach, urzędach, sklepach, kinach, teatrach czy lokalach gastronomicznych.

„Pozwoli to lepiej zrozumieć rozprzestrzenianie się rozprzestrzeniających się drogą kropelkową chorób, a przez to pomoże wprowadzić odpowiednie środki zapobiegawcze oparte na naukowych wynikach” – przekonuje prof. Drikakis.

Zwłaszcza, że badania Cypryjczyków dotyczyły jedynie zachowania się kropelek śliny u osób mówiących. Wiadomo jest od dawna, że w przypadku kaszlu lub kichania zawierające wirusy kropelki śliny podróżują dużo dalej – nawet na odległości powyżej 10 metrów.

Stąd właśnie w wielu krajach zalecenia, aby w miejscach publicznych nosić maseczki lub w inny sposób zakrywać usta i nos. Nie tyle bowiem chroni to osobę zasłaniającą twarz, ile ogranicza odległość na jaką mogą dotrzeć wydychane przez nią krople śliny.

Koronawirus: Dwie afery maseczkowe w Polsce

Z UE trafiło do Polski 600 tys. maseczek, które miały chronić personel medyczny przed koronawirusem, ale nie miały wymaganych certyfikatów.