Czy psy i koty mogą zakażać ludzi koronawirusem?

Domowe koty mogą się zakażać koronawirusem (Photo by Marko Blažević on Unsplash)

Domowe koty mogą się zakażać koronawirusem (Photo by Marko Blažević on Unsplash)

W kilku krajach na świecie poinformowano o przypadkach zainfekowania się koronawirusem SARS-CoV-2 przez zwierzęta domowe lub przebywające w zoo. Zakaziły się od swoich opiekunów. Nie ma jednak dowodów, że ponownie mogą one zakazić ludzi. Co innego z… fermami norek.

 

Zajmująca się sprawami weterynaryjnymi Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt (OIE) zebrała stwierdzone na świecie przypadki wykrycia koronawirusa SARS-CoV-2 u zwierząt domowych lub znajdujących się w ogrodach zoologicznych.

Odnotowano je w USA, Hong Kongu, Francji, Hiszpanii, Niemczech, Holandii i Belgii. Do infekcji doszło przede wszystkim u psów oraz kotów – tych domowych, jak i tych dzikich przebywających w zoo, np. u tygrysów czy lwów. Stwierdzono również infekcje na holenderskiej farmie norek.

Pierwszy przypadek infekcji SARS-CoV-2 u domowego zwierzęcia stwierdzono 28 lutego w Hong Kongu. Od swojej właścicielki zakaził się tam 17-letni pies rasy szpic miniaturowy (tzw. pomeranian). Zwierzę umieszczono więc na wszelki wypadek w kwarantannie.

Infekcja u hongkońskiego psa nie okazała się być poważna, a zwierzę praktycznie nie wykazywało żadnych objawów. Naukowcy postanowili jednak sprawdzać jej rozwój. Testy wykonywane w kolejnych dniach pokazywały, że wirus słabnie, ponieważ prawdopodobnie nie jest w stanie odpowiednio szybko replikować się w ciele psa.

Po upływie dwóch tygodni testy zaczęły dawać wyniki negatywne. Zwierzę więc zwrócono właścicielce. Kolejne infekcje u zwierząt stwierdzono dopiero w marcu – 18 marca u owczarka niemieckiego w Hong Kongu oraz u kota w Liège w Belgii. Ich opiekunowie już wcześniej zakazili się koronawirusem.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Koty bardziej narażone niż psy?

Okazało się, że o ile u psa znów objawów chorobowych praktycznie nie było, o tyle u kota pojawiły się objawy podobne do tych u ludzi. Zwierzę miało zapalenie płuc, problemy oddechowe oraz mocne podrażnienie górnych dróg oddechowych.

W kwietniu infekcję koronawirusem stwierdzono zaś u kotów dzikich, ale znajdujących się w niewoli w ogrodzie zoologicznym na nowojorskim Bronksie. Kaszel i problemy oddechowe zaobserwowano u 4-letniej tygrysicy, która okazała się potem być zakażona SARS-CoV-2.

Przebadano więc inne przebywające w tym zoo dzikie koty. Koronawirusa wykryto u kolejnych siedmiu zwierząt – lwów afrykańskich, tygrysów syberyjskich i malajskich. Zwierzęta zakaziły się najprawdopodobniej od zajmującego się nimi pracownika ogrodu, u którego infekcję wykryto wcześniej.

Jak potwierdził główny weterynarz tego jednego z największych w USA ogrodów zoologicznych Paul Calle, żadne inne zwierzęta nie zakaziły się koronawirusem. W maju potwierdzono infekcję jeszcze u sześciu kotów domowych (w USA, Francji, Hiszpanii oraz Niemczech) oraz u mopsa w USA.

I znów to u kotów stwierdzono wyraźne objawy chorobowe, zaś u psa praktycznie żadnych. A źródłem zakażenia byli najprawdopodobniej ich właściciele, którzy zakazili się wcześniej SARS-CoV-2 od innych ludzi.

Badacze powątpiewają jednak, aby zainfekowane koronawirusem psy i koty były w stanie przenieść patogen na innych ludzi, a także przenosić go między sobą. Wirusolożka z Uniwersytetu Illinois prof. Karen Terio stwierdziła w rozmowie z „New York Timesem”, że nie ma na to żadnych dowodów.

„Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców USA, którzy zakazili się tym wirusem i zachorowali, oraz liczbę osób, które trzymają w domu koty, wydaje się dość nieprawdopodobne, aby to właśnie te zwierzęta stanowiły ważne źródło zakażeń ludzi, skoro pierwszym przypadkiem kota z koronawirusem, który zdiagnozowaliśmy był tygrys” – powiedział „NYT” prof. Terio.

Pierwszy kot zarażony koronawirusem we Francji

To już piąty kot z COVID-19 na świecie. Pozostałe koty-nosiciele SARS-CoV-2 żyją w Belgii, Hong Kongu i w Nowym Jorku. Zarazili ich najprawdopodobniej właściciele.

Norki mogą zakażać ludzi?

Ale wątpliwości budzi inny przypadek infekcji koronawirusem u zwierząt… Chodzi o wykryte pod koniec kwietnia zakażenia norek na dwóch fermach na południu Holandii (w prowincji Brabancja Północna). Zwierzęta na fermie – w sumie 20 tys. – poddano kwarantannie, podobnie postąpiono z pracującymi tam ludźmi.

Wówczas podejrzewano, że zwierzęta zakaziły się od jednej z zajmujących się nimi osób, ponieważ wykryto infekcję również u jednego z pracowników. Przeszedł on jednak infekcję lekko i już uznaje się go za ozdrowieńca.

Ale badania genetyczne wirusa w próbkach pobranych od norek oraz od wspomnianego pracownika pokazały, że jednak było najprawdopodobniej odwrotnie. To człowiek zakaził się od norki. Teraz holenderscy naukowcy podejrzewają, że patogen mogły przynieść na fermę koty gospodarskie (a więc trzymane do zwalczania gryzoni), które czasem zapuszczają się tam w poszukiwaniu resztek jedzenia.

Jak poinformowała w liście do parlamentu holenderska minister zdrowia Caroli Schouten, testom na obecność przeciwciał koronawirusowych poddano też 11 kotów z sąsiednich gospodarstw. U trzech z nich takie przeciwciała wykryto, co świadczy o tym, że te zwierzęta miały już kontakt z SARS-CoV-2.

W Holandii mielibyśmy zatem do czynienia z pierwszym potwierdzonym w Europie przypadkiem przeniesienia koronawirusa ze zwierzęcia na człowieka. I przede wszystkim z pierwszą na świecie dobrze zidentyfikowaną sytuacją, w której ten patogen przeniósł się z konkretnego gatunku na konkretnego człowieka.

Jak długo się zdrowieje po infekcji koronawirusem?

Ile czasu trwa infekcja koronawirusem SARS-CoV-2? Jak długo dochodzi się do zdrowia? Kiedy pacjent może zostać uznany za wyleczonego? Odpowiedzi na te pytania wciąż są w dużej mierze zgadywanką, ale choroba COVID-19 ma coraz mniej tajemnic.

Holenderskie norki pozwolą rozwiązać zagadkę?

To odkrycie może pomóc w ustaleniu tego jak w ogóle SARS CoV-2 przeskoczył na ludzi. Badania genetyczne wskazują, że wirus pochodzi od nietoperzy (tak jak i inne koronawirusy, np. SARS-CoV-1).

Ale aby patogen trafił do ludzkiego organizmu, trzeba jeszcze kolejnego nosiciela pośredniego. W przypadku SARS-CoV-1 były to cywety, spokrewnione zwierzęta z podrzędu wiwerowatych, które są nieco spokrewnione z kotowatymi. Ale w przypadku SARS-CoV-2 wciąż nie wiadomo jaki gatunek mógł być nosicielem pośrednim.

Podejrzewa się łuskowce, czyli występujące w Azji i Afryce nieduże leśne zwierzęta nazywane też „pangolinami”. Ale wciąż nie ma na to ostatecznego dowodu. W Chinach wciąż nie zidentyfikowano bowiem tzw. pacjenta zero, a więc pierwszej zakażonej koronawirusem osoby.

Teraz zaś naukowcy badają prawdopodobne przeniesienie się w Holandii patogenu z norki amerykańskiej (rodzina łasicowatych) na człowieka. To może rzucić nieco światła na to jak SARS-CoV-2 przenosi się ze zwierząt na ludzi. O ile ostatecznie rzeczywiście potwierdzi się, że to norka zakaziła człowieka, a nie odwrotnie.

WHO: Nie ma dowodów, że chlorochina pomaga zwalczyć koronawirusa

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przestrzega przed stosowaniem chlorochiny oraz jej pochodnych (np. hydroksychlorochiny) u osób zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Dotąd nie udowodniono bowiem skuteczności tej substancji w walce z chorobą COVID-19.

 

Substancja taka została kilkanaście tygodni temu ochrzczona mianem leku na koronawirusa. …

Testy przesiewowe na wszystkich fermach

Na razie holenderski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM) nakazał, aby właściciele hodowli informowali o chorujących zwierzętach lub pracownikach ferm. A Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Rolnictwa wydały zarządzenia dla właścicieli ferm norek w całej Holandii.

Na ich mocy wszystkie fermy tych zwierząt w kraju zostały objęte obowiązkowymi badaniami przesiewowymi w kierunku obecności koronawirusa. Mimo to RIVM informuje, że ryzyko przeniesienia się patogenu na człowieka z kota lub psa jest znikome.

Podano też, że fakt, że infekcję koronawirusem potwierdzono dotąd u tylko jednego z pracowników ferm norek w Holandii, może świadczyć o tym, że patogenowi nie jest łatwo pokonać drogę z organizmu zwierzęcia do organizmu ludzkiego. A więc inaczej niż w przypadku zakażeń przekazywanych sobie przez ludzi.

Jaki utrzymać dystans, by nie zakazić się koronawirusem? Dwa metry nie wystarczą

Cypryjscy naukowcy ostrzegają, że zalecany przez większość epidemiologów dystans między ludźmi powinien być dłuższy niż dwa metry. Tymczasem nakaz utrzymywania takiej właśnie odległości figuruje w większości epidemicznych obostrzeń.

 

Powszechnie stosowaną na świecie metodą walki z epidemiami chorób przenoszonych drogą kropelkową jest …