Czechy: Premier i prezydent różnią się w ocenie wysadzenia magazynu amunicji w 2014 r.

Spotkanie prezydenta i premiera Czech ws. ustaleń kontrwywiadu na temat wybuchu w czeskim składzie amunicji, źródło: Facebook/Andrej Babiš (@AndrejBabis)

Spotkanie prezydenta i premiera Czech ws. ustaleń kontrwywiadu na temat wybuchu w czeskim składzie amunicji, źródło: Facebook/Andrej Babiš (@AndrejBabis)

Czeski premier Andrej Babiš oświadczył, że jest tylko jedna wersja śledcza co do przyczyn wybuchu w składzie amunicji we Vrběticach sprzed niemal siedmiu lat – sabotaż rosyjskiego wywiadu wojskowego. Tymczasem prezydent Miloš Zeman przekonuje, że były co najmniej dwie, a druga nie zawiera wątku szpiegowskiego. Oświadczenie głowy państwa wzbudziło w Czechach oburzenie.

 

Sprawa wybuchu we Vrběticach, do którego doszło w miejscowym składzie amunicji 16 października 2014 r., doprowadziła do najpoważniejszego kryzysu w czesko-rosyjskich relacjach od początku lat 90. XX wieku.

Praga oskarżyła Rosję o wysadzenie składu amunicji

17 kwietnia rząd Czech ogłosił, że zajmująca się m.in. kontrwywiadem Informacyjna Służba Bezpieczeństwa (BIS) ustaliła, że za eksplozją, w której zginęło dwóch czeskich obywateli, stoi rosyjski wywiad wojskowy GRU.

Jak później informowano, dwóch rosyjskich agentów – udając obywateli Mołdawii i Tadżykistanu – podłożyło w magazynie ładunki wybuchowe. Chodziło o zniszczenie amunicji, jaka została zakupiona przez Ukrainę w celu walki z prorosyjskimi separatystami w rejonie Donbasu.

Według czeskiego kontrwywiadu akcja GRU nie poszła zgodnie z planem, bowiem amunicja miała eksplodować nie na terenie Czech, ale dopiero podczas transportu – zapewne już na ukraińskim terytorium.

Misję we Vrběticach realizować miała też ta sama specjalna dywersyjna jednostka GRU, która zajmowała się także dokonywaniem zagranicą zabójstw z użyciem neurotoksyny z grupy tzw. nowiczoków.

Tą substancją próbowano śmiertelnie otruć w Wielkiej Brytanii byłego oficera GRU, który przeszedł na stronę brytyjską Siergieja Skripala, a potem prawdopodobnie bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa, który koordynował m.in. zakupy amunicji przez Ukrainę w 2014 r.

Zeman podważa ustalenia czeskiego kontrwywiadu

Powyższą wersję śledczą 10 dni temu przedstawiał premier Andrej Babiš, zapewniając przy tym, że BIS zebrał w swoim dochodzeniu niepodważalne dowody. Czeska prasa ujawniła zaś, że miejscowy kontrwywiad otrzymał też w tej kwestii wsparcie od wywiadu amerykańskiego.

Gdy Babiš informował o ustaleniach czeskich śledczych oraz o decyzji na temat wydalenia w związku z tym z Czech aż 18 rosyjskich dyplomatów, mających w rzeczywistości być pracownikami lub współpracownikami rosyjskich służb specjalnych, zapewniał, że rząd „ma poparcie prezydenta Miloša Zemana„.

Ale w niedzielę (25 kwietnia) Zeman w swoim wystąpieniu stwierdził, że ustalenia BIS to „nie jest jedyna wersja śledcza ws. wybuchu we Vrběticach”. Jego zdaniem policja analizuje wciąż także inne, bardziej prozaiczne potencjalne przyczyny wybuchu w składzie amunicji, w tym przede wszystkim nieostrożne obchodzenie się z materiałami wybuchowymi.

Prezydent dodał również, że „bardziej wierzy ustaleniom policji niż BIS”. Wytknął także rządowi, że „nie przedstawił publicznie żadnych dowodów na działania rosyjskich służb, ani nawet jednego świadka”.

Premier Babiš w ubiegłym tygodniu mówił co prawda o tym, że popiera ujawnienie całego raportu BIS w sprawie wybuchu we Vrběticach, ale dotąd tego nie zrobiono.

Czechy wydalają kolejnych rosyjskich dyplomatów, łącznie nawet kilkadziesiąt osób

To kolejny etap czesko-rosyjskiego konfliktu dyplomatycznego.

Oburzenie po słowach Zemana

Słowa prezydenta wywołały w Czechach spore poruszenie, a u wielu osób oburzenie. Znany ze swoich otwarcie prorosyjskich sympatii Zeman został nawet przez polityków prawicy oskarżony o „zdradę interesów państwowych” poprzez podważanie zaufania do służb kontrwywiadowczych.

Wywodzący się z konserwatywnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) marszałek Senatu Miloš Vystrčil stwierdził nawet, że kierowana przez niego wyższa izba czeskiego parlamentu powinna rozważyć wniesienie skargi konstytucyjnej, w której prezydent otrzyma formalny zarzut „zdrady stanu”.

„Postępowanie prezydenta w ostatnich dniach pokazuje, że nie działa w interesie Republiki Czeskiej. Nie można tego dłużej ignorować” – oświadczył Vystrčil.

Ale formalne oskarżenie Zemana jest jednak mało prawdopodobne, bo taki wniosek musiałaby poprzeć również parlamentarna izba niższa, czyli Izba Poselska, a tam już coś takiego głosowano bez sukcesu w 2019 r.

Babiš tłumaczył prezydentowi ustalenia?

Na razie na poważną rozmowę z prezydentem udał się premier. Wiele wskazuje na to, że zapoznał go szerzej z ustaleniami BIS. „Obecnie istnieje tylko jedna wersja śledztwa, a jest nią, oczywiście – zgodnie z podejrzeniami i tym, co otrzymaliśmy od policji – działanie rosyjskich agentów” – powiedział Babiš po wyjściu z Zamku, czyli prezydenckiej siedziby w Pradze.

Premier powiedział także dziennikarzom, że „wszystko prezydentowi wyjaśnił, choć ma on w całej sprawie swoje zdanie i swoje argumenty”. Sam Zeman wczoraj (26 kwietnia) nie zabrał już głosu w sprawie wybuchu w składzie amunicji i późniejszego konfliktu dyplomatycznego z Rosją.