Czad: Ofiary śmiertelne po protestach opozycji, która domaga się by wojsko oddało władzę cywilom

Armia przejęła władzę w Czadzie po śmierci dotychczasowego prezydenta w wyniku walk z rebeliantami, źródło: Facebook/Idriss Deby Itno (@PresidentIdrissDeby)

Armia przejęła władzę w Czadzie po śmierci dotychczasowego prezydenta w wyniku walk z rebeliantami, źródło: Facebook/Idriss Deby Itno (@PresidentIdrissDeby)

Co najmniej dwie osoby zginęły, a 27 zostało rannych po tym jak demonstracje przeciw wojskowym władzom przerodziły się w zamieszki. Protestujący chcą, aby rządy znów sprawowali cywile. Wojskowa rada objęła władzę po nagłej śmierci dotychczasowego prezydenta.

 

Rządzący Czadem przez ostatnie 30 lat prezydent Idriss Déby 19 kwietnia zginął w niejasnych okolicznościach, gdy wizytował czadyjskie wojska toczące walki z antyrządowymi rebeliantami na pograniczu z Libią.

Zaledwie dzień wcześniej podano wstępne wyniki wyborów prezydenckich, w których czadyjski przywódca miał sobie zapewnić koleją już, szóstą z rzędu, kadencję u władzy. Jednocześnie w dniu wyborów, które odbyły się 11 kwietnia, ruszyła rebeliancka ofensywa na stolice Czadu – Ndżamenę.

Rządzący od 31 lat prezydent Czadu nie żyje. Zginął podczas wizyty na froncie wojny z rebeliantami

Zaledwie 19 kwietnia ogłoszono, że wygrał on wybory prezydenckie na kolejną kadencję.

Niejasne okoliczności śmierci prezydenta

Wciąż niewiadomo w jakich dokładnie okoliczność zginął prezydent Déby, a więc czy była to jakaś zasadzka, przypadkowy ostrzał czy też prezydencki konwój wjechał na minę. Wojsko podało jedynie, że głowa państwa straciła życie „w bohaterskiej walce”.

Po tym jak poinformowano o śmierci Déby’ego, władzę w Czadzie przejęła wojskowa Narodowa Rada Przejściowa. Na jej czele stanął 37-letni syn zmarłego prezydenta Mahamat Idriss Déby, który jest czterogwiazdkowym generałem. Wcześniej dowodził prezydencką gwardią.

Wojsko od lat ma duży wpływ na sytuację wewnętrzną w Czadzie, sam nieżyjący prezydent też był przez wiele lat wysokim rangą oficerem, a na końcu generałem i szefem sztabu generalnego armii, który wsławił się m.in. dowodzeniem w zwycięskiej wojnie z Libią w drugiej połowie lat 80. XX wieku.

Władzę w kraju przejął zaś w 1990 r. w wyniku krótkiej wojny domowej, w której pokonał i zmusił do ucieczki zagranicę swojego dawnego patrona – prezydenta Hissène Habré’ego. Zaczynał jako demokrata, ale szybko zbudował system oparty głównie na korupcji, nepotyzmie, promowaniu swoich współplemieńców i rozdawaniu ważnych posad w zamian za poparcie i profity.

Janina Ochojska: UE nie może współpracować z Afryką w duchu, że wie lepiej [WYWIAD]

25 Marca Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie nowej strategii dla partnerstwa UE-Afryka.

Opozycja nie ufa wojsku

Część Czadyjczyków podejrzewa jednak, że tajemnicza śmierć prezydenta może mieć jakieś drugie dno, a szybkie przejęcie przez wojsko władzy opozycja nazywa wprost zamachem stanu, zaś mianowanie szefem wojskowej rady prezydenckiego syna – instalowaniem w kraju rządów dynastycznych.

Wątpliwości tych nie rozwiało jednak powołanie przez wojskową radę cywila – Alberta Pahimi Padacké – na stanowisko premiera. Padacké już pełnił tę funkcję w latach 2016-2018. Podobnie obietnica wojska, że całą władzę odda cywilom za 1,5 roku, kiedy sytuacja w kraju się uspokoi, a antyrządowa rebelia na północy zostanie zdławiona. Z drugiej strony w kraju obowiązuje całonocna godzina policyjna, a masowych zgromadzeń zakazano.

Protesty w Ndżamenie zgromadziły jednak kilka tysięcy ludzi. Domagano się na nich powrotu wojska do koszar oraz nowych wyborów prezydenckich. Ostro krytykowano także Francję, która niemal od początku wspierała władzę najpierw Déby’ego, a teraz zdaje się popierać także jego syna.

Raport ONZ: Francuskie wojsko zabiło w Mali 19 cywilów

Francja prowadzi tam operację przeciw islamskim rebeliantom z północy.

Czad bardzo ważny dla Francji

Czad do 1960 r. był francuską kolonią, a dziś jest dla Paryża kluczowym sojusznikiem w regionie Afryki Subsaharyjskiej, gdzie od kilku lat trwa islamistyczna rebelia, przeciw której francuska armia prowadzi od 2014 r. operację „Barkhane”, obejmującą również m.in. tereny w Mali, Nigrze czy Burkina Faso. Ale kwatera główna francuskich wojska w regionie znajduje się właśnie w Czadzie.

Paryż co prawda – ustami samego prezydenta Emmanuela Macrona – wzywa oficjalnie nową czadyjską wojskową administrację do rychłego oddania rządów cywilom, ale jednocześnie w ocenie obserwatorów wspiera władzę Déby’ego juniora, ponieważ najbardziej ma się obawiać destabilizacji kraju niezwykle ważnego dla realizacji francuskich interesów w tej części Afryki.

Dlatego opozycyjni demonstranci nie tylko krytykowali nowe wojskowe władze Czadu, ale także palili francuskie flagi i wzywali francuskich żołnierzy do opuszczania ich kraju. Protest przerodził się jednak w zamieszki, gdy próbowano go rozpędzić, a siły porządkowe otworzyły ogień. Zginął miały co najmniej dwie osoby, a ranne zostać 27.

Francja odtajnia archiwa ws. ludobójstwa w Rwandzie. Historycy mówią o częściowej odpowiedzialności Paryża za masakrę Tutsi

Francuski prezydent Emmanuel Macron, który opowiadał się za ujawnieniem archiwów, nazwał raport francuskich historyków „ważnym krokiem naprzód”.

Rebelia w Czadzie wciąż trwa

Tymczasem dowództwo antyrządowej rebelii oświadczyło, że francuskie samoloty rozpoznawcze latają nad północną Czadu i przekazują informacje wywiadowcze władzom w Ndżamenie. Świadczyłoby o tym, że wojskowa współpraca francusko-czadyjska nie ustała.

Na razie armia czadyjska informuje, że rebelianci wstrzymali ofensywę i wycofali się na teren Nigru. Jeden z przedstawicieli buntowników powiedział jednak francuskiej agencji AFP, że to jedynie manewr taktyczny, a ofensywa zostanie wznowiona jeśli nowe władze Czadu nie podejmą rozmów.

Nie jest jednak wykluczone, że Francja wykorzysta część swoich sił w Afryce do uderzenia w rebeliantów, choć nie są to akurat członkowie islamistycznych bojówek. Jednak Paryż zwykle broni swoich afrykańskich sojuszników, jeśli ci wywiązują się z zobowiązań wobec Francji. W 2019 r. francuskie lotnictwo bombardowało już pozycje antyrządowych rebeliantów na północy Czadu.