Co wiadomo o nowej mutacji koronawirusa?

Model koronawirusa, źródło: Unsplash, fot. CDC

Model koronawirusa, źródło: Unsplash, fot. CDC

Nowy wariant koronawirusa SARS-CoV-2, nazwany VUI-202012/01, rozprzestrzenia się obecnie na południu Anglii. Stwierdzono go już jednak w Danii, Holandii, Australii i RPA. To z jego powodu Wielka Brytania przywraca ścisłe obostrzenia, a kolejne państwa europejskie wstrzymują loty z tego kraju.

 

 

Nowy szczep koronawirusa pojawił się w południowej i południowo-wschodniej Anglii prawdopodobnie w pierwszej połowie września. Najstarszy potwierdzony przypadek infekcji tym wariantem patogenu datowany jest na 20 września.

Od tego czasu brytyjscy naukowcy, m.in. z rządowego ośrodka zajmującego się analizą broni chemicznej i biologicznej Porton Down, badają nowy szczep SARS-CoV-2.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

W grudniu uznano sytuację za poważną

Pierwsze przypadki pojawiły się w nadmorskim hrabstwie Kent, a wychwycono je dzięki rutynowym badaniom genomu wirusa, które mają na celu właśnie obserwację naturalnego procesu mutacji patogenów.

11 grudnia naczelny lekarz Anglii prof. Chris Whitty przekazał na Downing Street raport o szczepie VUI-202012/01, a 14 grudnia brytyjski minister zdrowia Matt Hancock poinformował o nim opinię publiczną. Oświadczył też, że zebrane informacje przekazano już do wielu państw europejskich oraz do Światowej Organizacji Zdrowia.

Wówczas było już wiadomo, że nowy wariant koronawirusa zakaził w Wielkiej Brytanii co najmniej 6 tys. osób – najwięcej w Anglii, choć kilkadziesiąt przypadków odnotowano też w Walii.

Osób zakażonych szczepem VUI-202012/01 jest na pewno w Wielkiej Brytanii o wiele więcej. Brytyjscy naukowcy oceniają obecnie, że jest on odpowiedzialny za 43 proc. nowych infekcji na całym południowym-wschodzie Anglii, a na samym południu nawet za 59 proc. nowych przypadków, natomiast w Londynie aż za 62 proc.

Ostatnie dni przyniosły rekordowe liczby zachorowań, nie notowane jeszcze w Wielkiej Brytanii od początku pandemii. Wczoraj (20 grudnia) było to aż 36 tys. przypadków, choć były to głównie dane za weekend, gdy zwykle służby medyczne meldują o mniejszej liczbie nowych infekcji.

Koronawirus: W części Anglii ścisły lockdown w okresie świątecznym. Kraje europejskie wstrzymują loty do Wielkiej Brytanii

Od dziś w Londynie i południowej oraz wschodniej Anglii obowiązują bardzo ścisłe obostrzenia przeciwepidemiczne czwartego stopnia. Na tym obszarze praktycznie niemożliwe będą spotkania ludzi z różnych gospodarstw domowych.

 

Nowy, czwarty poziom restrykcji obowiązywać będzie na obszarze zamieszkanym przez 2/3 mieszkańców Anglii, …

Ryzyko wzrostu współczynnika R

Analizując powyższe dane wirusolodzy obliczyli, że nowy szczep koronawirusa jest bardziej zakaźny – o ok. 70 proc. więcej – od najczęściej występującego w Europie wariantu.

Raport na temat danych uzyskanych z Wielkiej Brytanii opublikowało już unijne Europejskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (ECDC). Poinformowano, że szczep VUI-202012/01 ma szereg mutacji w obrębie tzw. białka kolca oraz kilku innych w kilku innych obszarach, ale to właśnie zmiany w białku kolca najbardziej niepokoją wirusologów, ponieważ patogen wykorzystuje je do przyczepienia się do ludzkiej komórki, „otwarcia” jej i wniknięcia do środka, aby się replikować.

Zdaniem ECDC współczynnik R (pokazujący zdolność wirusa do reprodukcji) dla SARS-CoV-2 wrasta wraz z nowym jego wariantem 0,4 punktu. A jeszcze trzy dni temu rząd brytyjski oficjalnie szacował współczynnik R dla tego kraju na między 1,1 a 1,2. To i tak dużo, bowiem przy każdym wyniku powyżej 1 epidemia się rozwija, a dopiero zbicie go poniżej tego poziomu pozwala ją ograniczać.

Tymczasem wielu krajom europejskim udało się dzięki przywracaniu obostrzeń zbić współczynnik R dla koronawirusa poniżej 1, choć jeszcze jesienią wynosił on między 1,3 a 1,4. Swój szczytowy poziom w Polsce osiągnął on w październiku, gdy wynosił 1,36. Obecnie to 0,98.

Ale ostatnie tygodnie przyniosły w wielu krajach europejskich ponowny wzrost tego współczynnika. Blokowanie transportu i ruchu ludzkiego z Wielkiej Brytanii to właśnie próba obronienia sytuacji na kontynencie i utrzymania współczynnika R w okolicach (a najlepiej poniżej) 1.

Jak długo się zdrowieje po infekcji koronawirusem?

Ile czasu trwa infekcja koronawirusem SARS-CoV-2? Jak długo dochodzi się do zdrowia? Kiedy pacjent może zostać uznany za wyleczonego? Odpowiedzi na te pytania wciąż są w dużej mierze zgadywanką, ale choroba COVID-19 ma coraz mniej tajemnic.

Nowa mutacja już w Europie

Niestety już wiadomo, że nowy szczep wydostał się z Wielkiej Brytanii. Pierwsze kilka infekcji nim potwierdzono już w Danii, a pojedyncze przypadki także w Holandii, Belgii, Włoszech oraz Izraelu. O jego wykryciu meldują też służby epidemiologiczne z Australii i RPA.

Z drugiej strony, wciąż nie stwierdzono infekcji nowym wariantem patogenu w Hiszpanii, która jako jeden z niewielu krajów członkowskich UE nie zablokowała połączeń lotniczych z Wielką Brytanią, choć na pokład samolotów wpuszczani są tylko obywatele Hiszpanii bądź osoby posiadające status hiszpańskiego rezydenta.

Minister zdrowia tego kraju Salvador Illa stwierdził też, że na razie nie pojawił się żaden dokument naukowy w sposób niepodważalny udowadniający, że nowe mutacje SARS-CoV-2 są bardziej zakaźne niż te dotychczasowe. W wywiadzie dla internetowej rozgłośni Radiocable powiedział, że na razie informacje przedstawiane przez służby brytyjskie to wciąż tylko hipotezy.

Wielka Brytania: Wykryto nowy wariant koronawirusa. Ten szczep rozprzestrzenia się szybciej

Wirusy, także te najpowszechniej infekujące ludzkość, nierzadko mutują podczas reprodukcji w organizmach kolejnych osób.

Jak powstała nowa mutacja?

Szczep VUI-202012/01 pojawił się po raz pierwszy w Anglii i bardzo prawdopodobne, że tam właśnie powstał, choć rząd brytyjski informuje, że nie ma na to stuprocentowej pewności.

„Nam udało się jako pierwszym zsekwencjonować jego genom i potwierdzić jego istnienie. Ale mamy też ku temu wszelkie możliwości techniczne i nowoczesne laboratoria. Być może jednak ten szczep trafił do nas z innego miejsca” – mówi minister Hancock, choć przyznawał też, że rozumie reakcję innych krajów europejskich ponieważ sytuacja w Wielkiej Brytanii „wymknęła się już spod kontroli”. Przekonywał, że zaostrzenie restrykcji na święta ma pomóc tę kontrolę odzyskać.

Według ECDC szczep VUI-202012/01 powstał w wyniku „stopniowej akumulacji mutacji w Wielkiej Brytanii”. W przypadku dużej liczby infekcji na danym terytorium (np. hrabstwa Kent) powstanie mutacji jest naturalnym procesem. Zwłaszcza jeśli dochodzi do infekcji trwających u niektórych ludzi nawet kilka tygodni, czego prawdopodobieństwo rośnie wraz z rosnącą liczbą zakażonych.

Zaobserwowano już na tej zasadzie wytworzenie się osobnych wariantów koronawirusa w Niemczech, Hiszpanii czy Włoszech, ale żadna z nich dotąd nie zyskała dzięki temu dodatkowych zdolności.

Unijna agencja epidemiologiczna podaje też, że jest mało prawdopodobne, aby angielski szczep koronawirusa powstał „w wyniku presji selekcyjnej wynikającej z trwających programów szczepień, ponieważ obserwowany wzrost nie jest zgodny z harmonogramem takich działań.”

Za równie mało prawdopodobne uznano, że patogen przeszedł przez organizm nowego zwierzęcego nosiciela i z powrotem zakaził człowieka. Ostatnio zaobserwowano, że mogą się nim zakażać hodowane na futra norki. Takie przypadki notowano m.in. w Danii, Holandii i Polsce. Ale w południowo-wschodniej Anglii norek się masowo nie hoduje.

Wielka Brytania: Wielkie kolejki tirów na granicy. Obawy o dostawy towarów przed świętami

Już kilkanaście państw członkowskich Unii Europejskiej wstrzymało bądź zapowiedziało wstrzymanie komunikacji lotniczej z Wielką Brytanią.

Brak dowodów, aby nowy szczep był bardziej zjadliwy

Na razie nie ma też żadnych dowodów na to, aby nowy szczep koronawirusa powodował cięższe lub dłuższe stany chorobowe lub zwiększał ryzyko śmierci. Ale jego większa zdolność do reprodukcji powoduje sytuację, w której łatwiej zakażać się nim będą ludzie cierpiący też na inne zwiększające prawdopodobieństwo śmierci choroby jak otyłość, cukrzyca czy wysokie nadciśnienie.

Niektórzy wirusolodzy zastanawiają się także, czy ceną jaką nowa mutacja SARS-CoV-2 zapłaciła za uzyskanie zdolności do łatwiejszego zakażania nie jest przypadkiem jej złagodnienie. Celem wirusa nie jest bowiem zabicie nosiciela, ale wykorzystanie go, aby się powielić i zakazić kolejne osoby.

Takiego zdania jest m.in. dyrektor niemieckiego Instytutu Roberta Kocha prof. Lothar Wieler. Jego zdaniem nowa mutacja może wywoływać łagodniejszy przebieg COVID-19. Opinię taką ekspert przedstawił na konferencji prasowej w Berlinie.

Nowy wariant koronawirusa z RPA dotarł do Wielkiej Brytanii. Zakaża jeszcze łatwiej?

Każdy przybysz z RPA trafia od razu na 14 dni na kwarantannę.

Co ze szczepionką?

Nie ma także dowodów na to, aby opracowane już szczepionki firm Pfizer-BioNTech, Moderna czy Astra Zeneca, a także preparaty będące jeszcze w fazie testów okazały się nieskuteczne wobec szczepu VUI-202012/01. Zmiany genetyczne w nim nie obejmują kluczowych dla działania szczepionek obszarów. Tak informował już nie tylko brytyjski minister Hancock, ale także niemiecki minister zdrowia Jens Spahn.

Nowy szczep ma także dosyć łatwy do zsekwencjonowania genom, więc naukowcom będzie łatwo śledzić jego rozprzestrzenianie się oraz wyjaśniać to gdzie, jak i kiedy dokładnie powstał. Pomoc w tych badaniach zaoferowała już WHO.

Eksperci oenzetowskiej organizacji też informują, że z dostępnych danych wynika, że poza zdolnością do szybszego infekowania kolejnych ludzi nowy szczep koronawirusa nie ma cech innych odmiennych od dotąd rozpowszechnionych szczepów SARS-CoV-2.

„Od początku pandemii eksperci WHO śledzili występowanie mutacji na całym świecie. Obserwują, co te warianty powodują i jak się zachowują. Gdy dowiemy się więcej o charakterystyce tego wirusa i możliwych implikacjach, zaktualizujemy informacje” – przekazała szefowa specjalnego zespołu WHO ds. COVID-19 amerykańska epidemiolożka dr Maria van Kerkhove.