Chiny: W Wuhan po raz pierwszy od ponad miesiąca potwierdzono zakażenia koronawirusem

Photo by cheng feng on Unsplash

W chińskim mieście Wuhan, gdzie w ubiegłym roku rozpoczęła się pandemia koronawirusa SARS-CoV-2, po raz pierwszy od przeszło miesiąca stwierdzono nowe infekcje tym patogenem. W Chinach stwierdzanych jest też coraz więcej nowych zachorowań.

 

Pierwszą od ponad miesiąca osobą zidentyfikowaną jako zakażoną w Wuhan nowym koronawirusem jest 89-letni mężczyzna, który z silnym zapaleniem płuc trafił do szpitala w w ubiegłym tygodniu. Wczoraj (10 maja) potwierdzono u niego infekcję SARS-CoV-2 oraz zachorowanie na wywoływaną przez ten patogen chorobę COVID-19. To pierwszy nowy przypadek w tym mieście od 3 kwietnia.

Kolejni zainfekowani w Wuhan

Ścisłą izolacją objęto wszystkie osoby, które kontaktowały się w ostatnich dniach z chorym mężczyzną. Zakażenie koronawirusem stwierdzono także u jego żony, ale ona czuje się dobrze i nie wykazuje żadnych niepokojących objawów. Dziś potwierdzono zaś infekcję u kolejnych 5 mieszkańców Wuhan. Jak podają chińskie media, wszyscy mają być zakażeni bezobjawowo.

W sumie Chińska Narodowa Komisja Zdrowia, która codziennie raportuje o sytuacji epidemicznej w kraju, poinformowała o 17 nowych przypadkach COVID-19. To najwięcej od 28 kwietnia. Nie stwierdzono jednak od kilku dni ani jednego zgonu z powodu koronawirusa.

Jak dowiedziały się media, u 12 kolejnych osób stwierdzono infekcje bezobjawowe, ale oficjalne chińskie statystyki dotyczą jedynie osób, które zachorowały na COVID-19, czyli wykazują objawy grypopodobne lub wystąpiło u nich zapalenie płuc.

Spośród odnotowanych nowych zachorowań 7 dotyczy osób, które wróciły do Chin z zagranicy. Są to zatem tzw. przypadki przywleczone. Ale 10 pozostałych osób zakaziło się już na terenie kraju.

Kolejny dzień z rzędu widać więc odwrócenie trendu z ostatnich tygodni – teraz to infekcje rodzime przeważają nad przywleczonymi. Wczoraj stwierdzono bowiem 14 zakażeń, z których aż 12 było rodzimych. Dodatkowo 20 osób zidentyfikowano w sobotę jako zakażone bezobjawowo.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Lockdown w mieście Shulan

Nowe infekcje w Wuhan stwierdzono w tej samej okolicy, w której mieszkał chory 89-latek. Każda z zakażonych osób miała z nim bezpośrednią styczność. Nie wiadomo jednak, ile osób mogło się zakazić od nich. Choć nie wykazywały one żadnych objawów, wiadomo już, że nawet w takiej sytuacji można przez pewien czas przekazywać wirusa kolejnym ludziom.

Od miesiąca w Wuhan nie obowiązują już drakońskie reguły kwarantanny. Mieszkańcy miasta mogą też opuszczać prowincję Hubei. Oficjalnie ogłoszono bowiem koniec epidemii. Na poziomie całego kraju odmrażane są także kolejne części gospodarki. W ostatni piątek ogłoszono harmonogram stopniowego otwierania kin, muzeów oraz obiektów rozrywkowych. W Szanghaju otwarte zostaną nocne kluby oraz Disneyland.

W każdym takim miejscu trzeba jednak nosić maseczki i dezynfekować ręce. Liczba osób jaka może wejść do środka jest ograniczona. Dane każdego widza czy zwiedzającego muszą także zostać zapisane, aby można się było skontaktować ze wszystkimi, jeśli ktoś z nich okaże się później być zakażony.

Tymczasem przypadki koronawirusa są stwierdzane w także w innych niż prowincja Hubei (jej stolicą jest Wuhan) regionach kraju. Po tym jak uszczelniono granicę z Rosją, w przygranicznej prowincji Heilongjiang stwierdzane są już tylko pojedyncze przypadki (dzisiaj poinformowano o zaledwie jednym), ale w graniczącej z Heilongjiang prowincji Jilin stwierdzanych jest już po kilka nowych zakażeń. I to rodzimych.

Dlatego w 600-tysięcznym mieście Shulan władze zarządziły w sobotę kwarantannę dla wszystkich mieszkańców. Z domu może wyjść na zakupy tylko jeden wyznaczony członek rodziny. Wszystkie osoby, u których wykryto w prowincji Jilin koronawirusa pochodziły właśnie z Shulan. Również zidentyfikowany jako zakażony mieszkaniec sąsiedniej prowincji Liaoning przyjechał z Shulan.

Chińskich lekarzy zaniepokoił także przypadek 70-letniego mężczyzny, który z zapaleniem płuc trafił do szpitala w stolicy prowincji Heilongjiang – mieście Harbin. Choć wykazywał objawy typowe dla choroby COVID-19, test nie wykazał u niego obecności SARS-CoV-2. Ponieważ stan mężczyzny się pogarszał, lekarze kilkakrotnie powtarzali test. Ślady RNA koronawirusa (świadczące o jego obecności w organizmie pacjenta) wykryto dopiero w siódmej badanej próbce.

Dotąd według oficjalnych danych przedstawianych przez chińskie władze zachorowanie na COVID-19 stwierdzono u prawie 83 tys. osób, z których 4633 zmarły.

Chiny "odnalazły" nowych zmarłych na koronawirusa

Rosną wątpliwości co do prawdomówności władz w Pekinie. Wciąż nie wiadomo, jak doszło do wybuchu pandemii.

W stolicy Korei Południowej też wraca część obostrzeń

Liczba nowych zakażeń rośnie szybciej nie tylko w Chinach, ale również w Korei Południowej. Choć udało się opanować tam lawinowy przyrost nowych zachorowań, patogen wciąż pojawia się w niektórych skupiskach ludzi. W Seulu zdecydowano w sobotę (10 maja) o zamknięciu wszystkich wszystkich klubów nocnych i drink-barów.

W nocy z 1 na 2 maja 29-letni mężczyzna zakaził bowiem przynajmniej 50 osób w pięciu miejscach, w których bawił tej nocy. Wszystkie znajdują się w znanej z nocnego życia i popularnej wśród młodzieży dzielnicy Itaewon. Łącznie w pięciu klubach i barach bawiło się feralnej nocy ok. 7 tys. osób. Władze Seulu próbują dotrzeć do wszystkich dzięki ich identyfikacji poprzez nagrania z kamer przemysłowych oraz dane o użyciu kart płatniczych.

Koreańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (KCDC) wezwało już wszystkie osoby, które były tamtej nocy w tych klubach i barach, aby zgłosiły się na badania, a do tego czasu odizolowały od reszty społeczeństwa. Kwarantannie powinni się także poddać ich bliscy.

Wiadomość o możliwym zakażeniu przez jednego mężczyznę dużej liczby osób bardzo martwi Koreańczyków. Przypomina im się bowiem tzw. Pacjentka 31, czyli 61-latka, która wzięła udział w nabożeństwie Kościoła Jezusa Shincheonji, czyli organizacji religijnej uważanej w Korei Południowej za sektę.

Kobieta okazała się być tzw. superroznosicielką, czyli osobą zdolną do przekazania wirusa niezwykle dużej liczbie osób. Mechanizm ten jest w dużej mierze niewyjaśniony. Takie osoby najczęściej długo nie wykazują objawów chorobowych, ale są w stanie mocno zarażać nie będąc tego świadome. „Pacjentka 31” zakaziła prawdopodobnie kilkadziesiąt osób, które zakaziły kolejne. W sumie zakaziło się ponad 4 tys. członków Kościoła Jezusa Shincheonji.

Informacja o dużej liczbie zakażeń w seulskich klubach nadeszła w chwili, gdy w Korei Południowej znoszone były kolejne obostrzenia. Ruszała m.in. tamtejsza liga piłkarska. Prezydent Mun Dze-In wezwał więc obywateli do ostrożności. „Nowa fala zakażeń podniosła świadomość, że nawet w fazie stabilizacji podobne sytuacje mogą pojawić się ponownie w każdej chwili” – powiedział.

Od kilku dni liczba stwierdzany dziennie zakażeń znów w Korei Południowej rośnie. Na razie jednak nie jest duża. Dziś było to 35 przypadków. To jednak najwięcej od przeszło miesiąca. Do tej pory stwierdzono w tym kraju niecałe 11 tys. infekcji oraz 256 zgonów z tego powodu.

Korea Południowa: Od pacjentki "31" do wyhamowania pandemii koronawirusa

W Korei Południowej zanotowano już ponad 8 tys. zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Prawdopodobnie za aż 60 proc. zakażeń w tym kraju mogą być odpowiedzialni wierni kościoła Jezusa Shincheonji. Jednak w ostatnich dniach udało się znacząco zmniejszyć liczbę zakażeń. W czym tkwi …