Chiny: Misja WHO za najbardziej prawdopodobne uważa, że koronawirus przeskoczył na człowiek ze zwierzęcia-nosiciela pośredniego

Misja WHO prowadziła swoje badania w Chinach przez dwa tygodnie (Photo by Annie Spratt on Unsplash)

Misja WHO prowadziła swoje badania w Chinach przez dwa tygodnie (Photo by Annie Spratt on Unsplash)

Eksperci Światowej Organizacji Zdrowia szukają w Wuhan w Chinach przyczyn pandemii COVID-19. Ich zdaniem najprawdopodobniejsze jest, że przeskoczył on na ludzi ze zwierzęcego nosiciela pośredniego. Za mniej prawdopodobne hipotezy uznano bezpośrednie zakażenie od nietoperzy lub zakażenie poprzez mrożone produkty. Odrzucają zaś niemal całkowicie wyciek patogenu z laboratorium.

 

Zespół ekspertów WHO przybył do Chin w połowie stycznia. Pierwsze dwa tygodnie badacze spędzili w obowiązkowej po przyjeździe do Państwa Środka kwarantannie, ale potem przez dwa tygodnie prowadzili swoje działania.

Dotąd prace ekspertów owiane tajemnicą

Od początku niemal o ich przebiegu nie informowano, a jedynie agencji Reutera udało się z jednym z ekspertów – drem Peterem Daszakiem – zdawkowo porozmawiać. Już wtedy mówił on, że na hipotezę o wycieku koronawirusa SARS-CoV-2 z laboratorium w Wuhańskim Instytucie Wirusologicznym „nie ma żadnych dowodów”.

Nie chciał jednak spekulować o innych potencjalnych przyczynach, choć zaznaczał, że „jedne hipotezy wydają się być bardziej prawdopodobne niż inne”. Teraz już oficjalnie głos na konferencji prasowej zabrał szef zespołu WHO – dr Peter Ben Embarek.

Stwierdził on, że za najbardziej prawdopodobną hipotezę międzynarodowy zespół uważa przeskoczenie wirusa w sposób naturalny ze zwierzęcia na człowieka. A właściwie to z dwóch zwierząt, bo za podstawowego nosiciela SARS-CoV-2 uważa się już od dawna nietoperza.

Świadczy o tym podobieństwo nowego koronawirusa do wcześniej już znanych koronawirusów atakujących te ssaki. Ale bardzo wiele wskazuje na to, że między nietoperzem a człowiekiem był jeszcze jeden zwierzęcy pośrednik. Jakie było to zwierzę? To pozostaje zagadką.

Chiny: Eksperci WHO badają przyczyny pandemii. Mówią o braku dowodów na wyciek koronawirusa z laboratorium

Zespół międzynarodowych ekspertów działających pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) bada w Wuhan w Chinach początki pandemii COVID-19. O przebiegu ich prac wiadomo niewiele, ale jeden z naukowców udzielił krótkiego wywiadu, w którym mówił o braku dowodów na to, że …

Poszukiwanie zwierzęcych nosicieli

Wyjaśnienie tej kwestii mogłoby bardzo pomóc w ustaleniu przyczyn epidemii. Za pierwsze duże ognisko zakażeń uważa się targ owoców morza Huanan, a konkretnie jest tzw. mokrą część, że gdzie sprzedawno żywe, często dzikie zwierzęta różnych gatunków.

Nie wiadomo jednak czy to właśnie na ten targ trafiło chore zwierzę, które spotkało człowieka zdolnego do zakażenia się nowym patogenem, czy też wirus pojawił się gdzieś indziej, a na targowisku tylko się rozprzestrzenił miedzy sprzedawcami i klientami.

„Nie jest jasne, w jaki sposób wirus przedostał się na wuhański targ. Mogło to nastąpić poprzez zakażonego człowieka, klienta lub pracownika targu, albo poprzez zainfekowany produkt, na przykład mięso dzikich zwierząt” – powiedział Ben Embarek.

Badacze nie znaleźli natomiast dowodów na to, aby ognisko zakażeń w Wuhan było epidemią wcześniej niż w grudniu 2019 r. Do pierwszych potwierdzonych dziś zakażeń doszło w listopadzie owego roku, ale pojawiały się też hipotezy mówiące o tym, że patogen mógł krążyć między mieszkańcami już wczesną jesienią (opierano je np. o analizę zapytań o objawy chorobowe do chińskiej wyszukiwarki Baidu).

Spór o kwestię mrożonek

Promowaną ostatnio przez chińskie media hipotezę o tym, że koronawirus przybył do Chin z zagranicy na zamrożonej żywności międzynarodowi eksperci uznają obecnie za „mało prawdopodobną”. Natomiast tę mówiącą o wycieku z laboratorium wirusologicznego w Wuhan za „skrajnie mało prawdopodobną”. W ich ocenie wuhański ośrodek jest „odpowiednio zabezpieczony”.

Jednak obecny na konferencji prasowej chiński ekspert, który kierował ekipie Chińczyków towarzyszących w pracach międzynarodowemu zespołowi, przekonywał, że teorii o mrożonej żywności nie można odrzucić. „Koronawirus mógł być obecny w innych miejscach, zanim został wykryty w Wuhan” – powiedział dr Liang Wannian.

Dr Embarek przyznał, że „potrzeba jeszcze dodatkowych badań dotyczących potencjalnej roli produktów spożywczych w roznoszeniu koronawirusa.” „Patogeny mogą w niskiej temperaturze przetrwać przez długi czas, ale nie wiadomo obecnie, czy akurat ten koronawirusa może w ten sposób zakażać ludzi” – zastrzegł.

Z kolei inna uczestniczka misji dr Marion Koopmans stwierdziła, że nie ma na razie pewności jakie zwierzę było pośrednim nosicielem SARS-CoV-2. „Podczas naszej wizyty w Wuhan koronawirusa nie wykryto u żadnego ze zwierząt. Niektóre gatunki uznawane są jednak za podatne na zakażenie, w tym króliki, borsuki i szczury bambusowe” – podkreśliła.

Wcześniej podejrzewano jeszcze węże i łuskowce (czyli niewielkie ssaki), ale badania w tym kierunku się nie potwierdziły. Obecna misja WHO nie kończy jednak badania początków pandemii COVID-19. Jednak na temat ewentualnych kolejnych taki misji – przynajmniej oficjalnie – informacji dotąd nie podano.