Chiny jednak wpuszczą międzynarodową misję WHO

Misja ekspertów WHO ma zbadać początki epidemii w Wuhan w Chinach (Photo by Manuel on Unsplash)

Misja ekspertów WHO ma zbadać początki epidemii w Wuhan w Chinach (Photo by Manuel on Unsplash)

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że złożona z 10 ekspertów międzynarodowa misja Światowej Organizacji Zdrowia rozpocznie niebawem prace, które mają ustalić przyczyny pandemii COVID-19. Nie wiadomo jednak czy badacze z WHO będą mogli wjechać do Wuhan, gdzie stwierdzono pierwsze zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2.

 

Podany przez MSZ w Pekinie komunikat na temat międzynarodowej misji WHO jest wyjątkowo krótki – liczy zaledwie jedno zdanie. Poinformowano w nim, że grupa ekspertów przybędzie do Chin w czwartek (14 stycznia) i będzie liczy 10 osób. Zgodę na jej przyjazd wydała chińska Narodowa Komisja Zdrowia.

Zespół międzynarodowych ekspertów ma przez sześć tygodni zbierać informacje o początkach pandemii COVID-19. Według obecnej wiedzy koronawirus pojawił się w Chinach w listopadzie lub grudniu. Wtedy to w stolicy prowincji Hubei – 11-milionowym mieście Wuhan – lekarze zaczęli zgłaszać przypadki nowego typu zapalenia płuc.

Pekin najpierw zaprzeczał jakoby wybuchła epidemia nieznanej dotąd nauce choroby, a alarmujących o sytuacji lekarzy uciszano. Ale gdy chorować zaczęło coraz więcej mieszkańców Wuhan, chińskie władze przyznały pod koniec grudnia, że w prowincji Hubei szerzy się nowy patogen, zidentyfikowany później jako nowy typ koronawirusa. Nazwano go SARS-CoV-2.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

USA oskarżają, Chiny zaprzeczają

Jest właściwie pewne, że nowy koronawirus „przeskoczył” na człowieka ze zwierzęcia. Prawdopodobnie pochodzi – tak jak kilka innych atakujących ludzi koronawirusów – od nietoperzy, ale nie wiadomo jak zakaził się pierwszy człowiek – tzw. pacjent zero. Wiele wskazuje na to, że między człowiekiem a zwierzęciem był jeszcze jakiś nosiciel pośredni, ale nie ma pewności jakie było to zwierzę (podejrzewa się m.in. łuskowce) i jak zakaził się pierwszy człowiek.

Początkowo sądzono, że do pierwszych zakażeń doszło na tzw. mokrym targu w Wuhan, gdzie sprzedają się m.in. dzikie zwierzęta, często żywe lub zabijane i ćwiartowane na miejscu na życzenie klienta. Ale coraz więcej świadczy o tym, że do zakażeń doszło jednak gdzie indziej, a zatłoczone zwykle targowisko było tylko miejscem, gdzie doszło do masowych zakażeń między ludźmi.

W Wuhan znajduje się także laboratorium wirusologiczne najwyższego czwartego stopnia, co oznacza, że mogą tam być badane i przechowywane najgroźniejsze na świecie patogeny. Kierownictwo placówki zapewnia jednak, że nie doszło w niej do żadnych nieprawidłowości i „wycieku” jakiegoś wirusa

Część amerykańskich polityków – w tym prezydent Donald Trump i sekretarz stanu Mike Pompeo – twierdziła jednak, że w laboratorium w Wuhan doszło do jakichś tragicznych w skutkach wydarzeń i zapewniała, że wywiad USA ma na to dowody.

Ale Waszyngton nigdy nie ujawnił żadnych przekonujących materiałów o jakichkolwiek nieprawidłowościach w laboratorium w Wuhan, a raport przekazany wywiadom Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii (w ramach tzw. Sojuszu Pięciorga Oczu) nie przekonał amerykańskich sojuszników, choć Australia głośno domaga się od dawna międzynarodowego śledztwa ws. pandemii COVID-19 co mocno popsuło relacje tego kraju z Chinami.

Koronawirus: Misja śledcza WHO nie może wjechać do Chin

WHO w grudniu zadecydowała o wysłaniu swojej misji śledczej do Chin.

Spory między Pekinem a WHO

Teoretycznie więc Pekin powinien być mocno zainteresowany rzetelnym międzynarodowym śledztwem prowadzonym przez WHO. Utrzymuje bowiem, że nie ma nawet dowodów na to, że koronawirus powstał w Wuhan lub jego okolicach, czy też został do tego miasta przywleczony z zagranicy. I wskazują, że odbywała się tam w sierpniu ubiegłego roku duża międzynarodowa impreza sportowa – 7. Światowe Igrzyska Wojskowe.

Ale w ubiegłym tygodniu okazało się, że dwóch pierwszych ekspertów WHO, który mieli przygotować przyjazd reszty grupy, nie zostało mimo wcześniejszych ustaleń wpuszczonych do Chin i musieli wracać. Oficjalną przyczyną były „kłopoty wizowe”.

Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus oświadczył, że było to dla niego „bardzo rozczarowujące”. Centrala agencji rozpoczęła natychmiastowe dodatkowe negocjacje ze stroną chińską, a oficjalnie wsparł ją sekretarz generalny ONZ António Guterres, o czym zapewniał jego rzecznik prasowy Stéphane Dujarric.

Nieoficjalnie informowano, że osią sporu są granice niezależności misji WHO od chińskich służb epidemiologicznych. Pekin chciał, aby wszelkie prace grupy międzynarodowej były stale nadzorowane przez Chińczyków. Od tego uzależniali m.in. dopuszczenie tego zespołu do kluczowych miejsc w samym Wuhan.

Nie wiadomo jeszcze jak ostatecznie pracować będzie misja WHO. Już wcześniej jednak wyjaśniano, że kluczowe będą dla niej rozmowy z osobami, które jako pierwsze miały styczność z wirusem. Badanie samych miejsc – jak np. mokrego targu w Wuhan – uważa się za mniej istotne, ponieważ upłynął już ponad rok, a bazar wielokrotnie w tym czasie dezynfekowano.

Strona chińska, oprócz lakonicznego komunikatu wydanego przez MSZ, odpowiedziała na razie jedynie równie zdawkową wypowiedzią zastępcy dyrektora Narodowej Komisji Zdrowia Zenga Yixina, który oświadczył, że „Chiny entuzjastycznie popierają wizytę grupy międzynarodowych ekspertów.”