Birma: Już 70 ofiar śmiertelnych tłumienia protestów. Wśród zatrzymanych polski fotoreporter

Jeden z protestów przeciw wojskowej juncie w Birmie, źródło: Twitter/ရိုနေဆန်းလွင် Ro Nay San Lwin (@nslwin)

Jeden z protestów przeciw wojskowej juncie w Birmie, źródło: Twitter/ရိုနေဆန်းလွင် Ro Nay San Lwin (@nslwin)

Birmańskie policja i wojsko wciąż ostro tłumią uliczne protesty przeciwników wojskowej junty, która przejęła władzę nad krajem 1 lutego. ONZ podaje, że zginęło w wyniku tego co najmniej 70 osób. Polski MSZ potwierdził zaś zatrzymanie Polaka pracującego jako fotoreporter.

 

Specjalny wysłannik ONZ ds. Birmy Thomas Andrews na posiedzeniu Rady Praw Człowieka w Genewie oskarżył birmańską wojskową juntę o zabójstwa, tortury i prześladowania. Nazwał je zbrodniami przeciwko ludzkości.

Podkreślił przy tym, że liczbę ofiar śmiertelnych pacyfikowania protestów ONZ szacuje na przynajmniej 70. Dlatego Andrews wezwał do nałożenia sankcji na juntę wojskową, a przede wszystkim na kontrolowaną przez wojskowych spółkę Myanmar Oil and Gas Enterprise, której roczne przychody sięgają 1 mld dolarów i która służy reżimowi do załatwiania wielu interesów.

Birma: Najtragiczniejszy dzień protestów przeciwników przewrotu. Policja zastrzeliła aż 38 osób

W Birmie nie ustają protesty przeciwników wojskowej junty. Wczoraj (3 marca), w najkrwawszym dniu od początku puczu, zginęło aż 38 manifestantów. Mimo to, Birmańczycy dziś znów tłumnie wyszli na ulice swoich miast.

 

Łącznie z wczorajszymi ofiarami, w Birmie od początku protestów …

Policja i wojsko strzelają do ludzi

Protesty przeciw obaleniu cywilnych władz i umieszczeniu w areszcie domowym liderki Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) Aung San Suu Kyi nie ustają. Wczoraj (11 marca) do dużych manifestacji doszło m.in. w Rangunie oraz mieście Myaing w środkowej części kraju.

Tylko w tych dwóch miejscach zastrzelono w sumie siedmioro manifestantów. Amnesty International (AI) oskarża birmańskie władze o to, że strzelają do protestujących ostrą amunicją nawet wtedy, gdy ci zachowują się całkowicie pokojowo. Celem ma być przestraszenie społeczeństwa i zniechęcenie ludzi do udziału w demonstracjach.

„To nie są działania przeciążonych, pojedynczych funkcjonariuszy, podejmujących złe decyzje. Zatwardziali dowódcy, uwikłani już w zbrodnie przeciwko ludzkości, otwarcie używają swoich żołnierzy i morderczych metod, aby walczyć z oporem społecznym” – stwierdziła dyrektor ds. odpowiedzi kryzysowych AI Joanne Mariner.

Polak zatrzymany i pobity

Tymczasem birmańskie niezależne media informują, że coraz częściej zatrzymywani są też dziennikarze dokumentujący tłumienie protestów, w tym także korespondenci zagranicznych mediów.

W mieście Taunggyi (stolicy regionu Szan) w środkowej części kraju zatrzymany został wczoraj również polski obywatel – współpracujący jako fotoreporter-freelancer m.in. z amerykańską telewizją CNN, niemiecką agencją informacyjną DPA oraz internetowym magazynem o sprawach międzynarodowych „The Diplomat” – Robert Bociaga. Jego fotoreportaż z Birmy ukazał się w serwisie internetowym CNN zaledwie dwa dni temu.

Teraz to zdjęcia pokazujące zatrzymanie Polaka przez wojsko opublikował niezależny portal Myanmar Mix. Widać na nich jak żołnierze biją fotoreportera, który chwilę wcześniej robił im zdjęcia. Polaka wywieziono w nieznanym kierunku i nie wiadomo jaki dalej spotkał go los.

Inni zagraniczni korespondenci pisali na Twitterze, że Bociaga został ciężko pobity i może znajdować się w bardzo poważnym stanie. Polskie MSZ potwierdziło fakt zatrzymania Polaka, ale nie udzieliło wielu informacji.

Birma: Aung San Suu Kyi z nowymi zarzutami. Pokazano ją po raz pierwszy od czasu aresztowania

1 marca minął dokładnie miesiąc po zaistnieniu najnowszego w birmańskiej historii puczu.

MSZ: Podejmujemy starania o nawiązanie kontaktu z Polakiem

Polska nie ma obecnie ambasady w Birmie, a za reprezentowanie naszego kraju odpowiada placówka w stolicy Tajlandii – Bangkoku. Bieżącą pomocom konsularną Polakom w Birmie zajmuje się – na mocy wewnątrzunijnych porozumień – niemieckie przedstawicielstwo w birmańskiej stolicy – Naypyidaw.

Jak poinformowało polskie MSZ konsul w Bangkoku „podejmuje starania o nawiązanie pilnego kontaktu z zatrzymanym i uzyskanie informacji o jego stanie zdrowia i sytuacji prawnej, prowadzi także nieprzerwane działania mające na celu udzielenie pomocy polskiemu obywatelowi”. Przekazano też, że pomaga w tym jeden z niemieckich konsulów w Birmie.

O wolność dla Polaka upomniały się niektóre redakcje, z którymi współpracował. „Jesteśmy głęboko zszokowani zatrzymaniem i jawnie złym traktowaniem Roberta Bociagi. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni losem naszego kolegi. To nieznośny i nieakceptowalny atak na wolność prasy i nawet w tej brutalnej formie, niestety, nie jest to odizolowany przypadek” – napisał redaktor naczelny DPA Sven Gösmann.

Birma: Policja coraz częściej strzela do demonstrantów. Kraje ASEAN prowadzą rozmowy z juntą

Coraz więcej ofiar śmiertelnych pacyfikacji protestów przeciwników wojskowej junty. W sobotę zginęło osiem osób, a w niedzielę co najmniej 18.

Nowe zarzuty dla Aung San Suu Kyi

Wojskowa junta postawiła natomiast nowe zarzuty pani Suu Kyi. Wcześniej oskarżono ją już o nielegalne sprowadzenie do Birmy sześciu walkie-talkie (obrót takim sprzętem jest ściśle kontrolowany przez wojsko), a także o złamanie przeciwepidemicznych obostrzeń.

Teraz doszły zarzuty o przyjmowanie łapówek w gotówce (amerykańskich dolarach) oraz w złocie. Rzecznik prasowy wojskowego rządu gen. Zaw Min Tun na konferencji prasowe w Naypyidaw stwierdził, że liderka NLD przyjęła podczas gdy sprawowało funkcję radcy stanu (odpowiednik premiera) łapówki w wysokości co najmniej 600 tys. dolarów, a także kilku sztabek złota.

Przedstawiciel wojskowych władz stwierdził też, że wielu członków rządu Suu Kyi było zamieszanych w przestępstwa korupcyjne oraz naciskało na Centralną Komisję Wyborczą, aby uznała ubiegłoroczne wybory parlamentarne za uczciwe.

Apele do ONZ o nałożenie sankcji na Birmę. Junta aresztuje przeciwników. Policja strzela do manifestantów

W jednym z miast policja prawdopodobnie użyła wobec protestujących broni palnej.

Junta zakwestionowała ubiegłoroczne wybory

To właśnie wynik listopadowego głosowania – który dał miażdżące zwycięstwo NLD, a przyniósł klęskę politycznej przybudówce armii – jest przyczyną puczu z 1 lutego. Wojsko oskarżyło cywilne władze o fałszerstwa, a po siłę sięgnęło, gdy komisja wyborcza po raz kolejny odrzuciła protesty wyborcze.

Zaw Min Tun nie podał żadnych dalszych szczegółów dotyczących nowych zarzutów wobec Suu Kyi. Przekazał jedynie, że podobne oskarżenia sformułowano wobec kilku ministrów, a także prezydenta U Win Myinta, którzy także zostali internowani.