Berlin zakaże kolejnego protestu przeciwników polityki rządu ws. pandemii. Powodem lekceważenie restrykcji

Niemcy, koronawirus, Berlin, Angela Merkel, pandemia

Brama Brandenburska w Berlinie, fot. Jens Schoeffel [Pixabay]

Organizatorzy protestu przeciwko restrykcjom koronawirusowym 1 sierpnia nie otrzymają od władz Berlina pozwolenia na kolejną demonstrację. Przyczyną jest lekceważenie obowiązku noszenia maseczek i zachowywania dystansu społecznego podczas poprzedniego marszu.

 

Kierujący resortem spraw wewnętrznych Berlina Andreas Geisel poinformował, że władze miasta postanowiły odwołać zaplanowany na najbliższą sobotę (29 sierpnia) marsz.

„To nie jest decyzja przeciwko wolności zgromadzeń, ale decyzja za ochroną przed infekcją”, podkreślił. Jak zaznaczył, jej podjęcie wymagało rozważenia konieczności respektowania wolności zgromadzeń z jednej strony i prawa człowieka do integralności z drugiej. „Wybraliśmy życie”, stwierdził.

„Epidemia wciąż trwa, a liczba infekcji rośnie”, powiedział. Jak argumentował, istniało uzasadnione podejrzenie, że podczas kolejnego marszu zasady znów będą ignorowane – tak, jak działo się to podczas poprzedniej manifestacji.

Zwrócił uwagę, że protestujący mogą stanowić zagrożenie dla innych nie tylko podczas samej demonstracji, ale także po niej. „Uczestnicy demonstracji po jej zakończeniu udadzą się do domu, pójdą do pracy, będą jeździli metrem”, zauważył, wskazując, że może to prowadzić do kolejnych infekcji.

Niemcy: Ile osób wykształciło przeciwciała w głównych ogniskach koronawirusa?

Niemcy przeprowadzają cykliczne badania osób zakażonych SARS-CoV-2 w krajowych ogniskach nowego koronawirusa.

Poprzednim razem uczestnicy nie stosowali się do przepisów

W proteście 1 sierpnia według danych policji wzięło udział ok. 20 tys. demonstrantów. Wśród nich byli m.in. libertarianie, „obrońcy wolności konstytucyjnych”, zwolennicy skrajnej prawicy, a także antyszczepionkowcy.

Jako pierwsza zamiarowi kolejnej demonstracji i towarzyszących jej ulicznych imprez sprzeciwiła się berlińska policja, powołując się na przykłady naruszania zasad przeciwepidemicznych podczas tamtej demonstracji.

Jak poinformował Geisel, uczestnicy protestu umyślnie łamali zasady, na których przestrzeganie zgodzili się przy rejestracji marszu, obejmujące zwłaszcza zasłanianie ust i nosa oraz zachowywanie dystansu społecznego. „Takie zachowanie jest nie do przyjęcia. Nie można w ten sposób igrać z władzami państwa”, powiedział.

Dodał, że nie godzi się na to, aby Berlin stał się areną dla zwolenników teorii spiskowych oraz prawicowych ekstremistów. „Oczekuję wyraźnego rozgraniczenia wszystkich demokratów wobec tych, którzy pod pozorem wolności zgromadzeń i słowa pogardzają naszym systemem”.

Egzekwowania przepisów będzie pilnować policja. Jak poinformował Geisel, w najbliższy weekend berlińskich ulic będzie pilnować kilka tysięcy funkcjonariuszy.

Niemcy mediatorem w konflikcie grecko-tureckim. Maas z wizytą w Atenach i Ankarze

„Z obu stron widzę gotowość do dialogu”, powiedział Heiko Maas po dwóch wtorkowych wizytach w stolicach dwóch skłóconych krajów. Minister zadeklarował wsparcie w pokojowym rozwiązaniu sporu.

AfD zapowiada protest przeciwko zakazowi protestu

Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec nie zgadza się z decyzją stołecznych władz. Ugrupowanie zapowiada zwołanie demonstracji przeciwko wprowadzonemu przez Berlin zakazowi. Zdaniem członków AfD poprzez brak zezwolenia na organizację demonstracji władze naruszają prawa podstawowe obywateli.

Wcześniej berlińska policja zatrzymała ponad stu uczestników niezgłoszonej władzom miasta manifestacji przeciwko wprowadzonym ograniczeniom. W czerwcu w Holandii służby zatrzymały natomiast ok. 400 osób, które brały udział w proteście przeciwko nakazowi utrzymywania dystansu społecznego.