Belgia: Lekarze z koronawirusem proszeni o kontynuowanie pracy

W Belgii do pracy wzywani są nawet lekarze już zakażeni koronawirusem (Photo by Irwan iwe on Unsplash)

W Belgii do pracy wzywani są nawet lekarze już zakażeni koronawirusem (Photo by Irwan iwe on Unsplash)

Władze belgijskiego miasta Liège w Walonii wezwały lekarzy, aby stawili się do pracy na oddziałach zakaźnych nawet, jeśli sami zakazili się koronawirusem SARS-CoV-2. Minister zdrowia Belgii przyznał, że władze „nie kontrolują już sytuacji”.

 

Lekarze z Liège mają się stawić w pracy mimo zakażenia koronawirusem, jeśli w najbliższych dniach przyrost nowych zakażeń dalej się będzie utrzymywał na tak wysokim poziomie jak obecnie. Chodzi o tych medyków, którzy – mimo zakażenia – nie mają objawów chorobowych.

Obecnie nawet co czwarty pracownik służby zdrowia w Liège znajduje się na zwolnieniu lekarskim. W miejscowych szpitalach zaczyna więc brakować personelu, a ci którzy pozostali pracują ponad siły.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Chorzy lekarze wracają do pracy

W sumie aż dziesięć szpitali w Belgii wezwało już swoich pracowników do powrotu do pracy, mimo pozytywnych wyników testów na obecność koronawirusa w organizmie, ale tylko w Liège apel wystosowały również miejskie władze.

I jak się okazuje, pierwsi lekarze już odpowiedzieli na ten apel i wrócili do pracy na oddziałach zakaźnych mimo, że sami zmagają się z koronawirusem. Jak tłumaczył prezes największego belgijskiego związku zawodowego pracowników służby zdrowia Philippe Devos wyjaśnił, że dla wszystkich stało się jasne, że system opieki zdrowotnej zawali się w ciągu kilku dni, jeśli medycy nie zdobędą się na poświęcenie.

Devos zastrzegł jednak, że „istnieje ryzyko przeniesienia wirusa z chorych lekarzy na pacjentów”, więc medycy zakażeni nowym patogenem mają trafić na oddziały zakaźne, a medycy zdrowi na inne oddziały.

Koronawirus: Włosi mają dosyć restrykcji? Gwałtowne protesty

Przeciw obostrzeniom gwałtownie zaprotestowali mieszkańcy największych miast: Mediolanu, Neapolu, Rzymu i Turynu.

Rząd Belgii mówi o „tsunami zakażeń koronawirusem”

W Belgii padają w ostatnich dniach rekordy dziennej liczby nowych zakażeń. Notowanych jest ich każdego dnia 15-17 tys. Oznacza to, że w ciągu ostatnich siedmiu dni do szpitali trafiało po niemal 500 pacjentów z koronawirusem dziennie. To o 85 proc. więcej niż tydzień wcześniej.

Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie właśnie w Liège i okolicach. W ostatnich dniach pozytywny wynika daje tam średnio co trzeci test na koronawirusa. Choć najczęściej zakażeni okazują się ludzie młodzi, którzy zwykle przechodzą infekcję stosunkowo łagodnie, to jednak znów zaczęła rosnąć liczba pacjentów w wieku powyżej 60 lat, a więc takich, którzy są w tzw. grupie ryzyka.

Minister zdrowia Belgii Frank Vandenbroucke nazwał ostatnią falę nowych zakażeń „prawdziwym tsunami”. „Nie jesteśmy w stanie dłużej kontrolować tego, co się dzieje” – przyznał otwarcie.

Natomiast pełnomocnik rządu federalnego ds. walki z koronawirusem Yves Van Laethem stwierdził, że jeśli obecne tempo przyrostu chorych wymagających hospitalizacji się utrzyma, to za 15 dni zabraknie dla nich miejsc w szpitalach w całym kraju. Już teraz pacjenci są wożeni między szpitalami, a zabiegi nie ratujące życia są odwoływane.

W Belgii od początku pandemii stwierdzono niemal 334 tys. zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz prawie 11 tys. zgonów z tego powodu.