Będzie krótko, ale historycznie. Premier Izraela uda się z wizytą do Zjednoczonych Emiratów Arabskich

Premier Izraela Benjamin Netanjahu, źródło: Flickr/Chatham House (CC BY 2.0)

Premier Izraela Benjamin Netanjahu, źródło: Flickr/Chatham House (CC BY 2.0)

Zaledwie trzy godziny będzie trwać zaplanowana na przyszły tydzień wizyta izraelskiego premiera w Abu Zabi. Stanie się jednak historyczna, bo Zjednoczone Emiraty Arabskie uznały niepodległy Izrael dopiero w ubiegłym roku i to jako zaledwie trzecie arabskie państwo w historii.

 

Ta wizyta miała się odbyć jeszcze w ubiegłym roku, w listopadzie. Potem przełożono ją na grudzień, a potem na styczeń. Ostatecznie dojdzie do skutku w połowie lutego. Wcześniejsze opóźnienia wynikały z kolejnych szczytów epidemii COVID-19 w Izraelu oraz kryzysu w izraelskiej polityce, który doprowadził do rozpisania na marzec czwartych w ciągu zaledwie dwóch lat wyborów parlamentarnych.

Dubaju nie będzie, Bahrajn być może

Teraz jednak izraelski premier Benjamin Netanjahu zapewnia, że do kolejnego odwołania wizyty (według nieoficjalnych informacji planowana jest na 9 lutego) nie dojdzie. Jej program ograniczono zresztą do niezbędnego minimum. Netanjahu spędzi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) tylko trzy godziny, aby porozmawiać z następcą tronu emiratu Abu Zabi księciem Muhammadem ibn Zajidem Al Nahajjanem.

Wcześniej planowano, że premier Izraela spędzi w rejonie Zatoki Perskiej nie trzy godziny, a trzy dni i oprócz najważniejszego ośrodka politycznego w ZEA jaki jest Abu Zabi, odwiedzi jeszcze centrum biznesowo-turystyczne tego kraju, czyli Dubaj, a także królestwo Bahrajnu, który także uznał w ubiegłym roku izraelską niepodległość, zaledwie niecały miesiąc po ZEA.

„Musieliśmy tę wizytę mocno skrócić, ale nie chcieliśmy jej już przekładać. Dlatego odwiedzę tylko Abu Zabi. Mamy do omówienia wiele rzeczy. Przede wszystkim walkę z pandemią koronawirusa, ale także wiele innych ważnych spraw” – powiedział Netanjahu. Dodał, że być może uda się jeszcze jednak „błyskawicznie odwiedzić Bahrajn”.

Izrael i ZEA nawiązały relacje dyplomatyczne. Trump mówi o "historycznym porozumieniu", Iran o "haniebnym"

Izrael i Zjednoczone Emiraty Arabskie po raz pierwszy nawiązały oficjalne stosunki dyplomatyczne. Umowę wynegocjowano przy współpracy USA. Dotyczy ona również kwestii aneksji przez Izrael części terytoriów palestyńskich.

Rozmowy o pandemii i zapewne także Iranie

Pod hasłem „inne ważne sprawy” znajduje się bez wątpienia Iran i jego działania na rzecz zwiększenia wpływów na Bliskim Wschodzie. To między innymi właśnie rywalizacja, a wręcz wzajemna wrogość z Teheranem, zbliżyły do siebie dwa arabskie państwa Zatoki Perskiej i Izrael, czemu mocno kibicowała administracja Donalda Trumpa.

Akuszerem porozumień Izraela z ZEA i Bahrajnem, a potem także Sudanem i Maroko był prezydencki zięć Jared Kushner. A na wszystko nałożyło się jeszcze zaostrzenie relacji z Iranem i wycofanie się USA z porozumienia nuklearnego.

Bliskowschodnia polityka administracji Joe Bidena nie jest jeszcze do końca jasna, ale jest niemal pewne, że będzie ona inna – mniej antyirańska i mniej prosaudyjska. Nowy sekretarz stanu USA Antony Blinken dawał już do zrozumienia, że Waszyngton rozważa ponowne negocjacje atomowe z Teheranem, a Biden – choć wykonał już ponad 30 telefonów do światowych przywódców – do Arabii Saudyjskiej, ZEA czy Bahrajnu jeszcze nie dzwonił.

Historyczny pierwszy lot z Izraela do ZEA po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych

W poniedziałek z lotniska w Tel-Awiwie wystartował pierwszy lot pasażerski do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, będący symbolicznym zakończeniem napięć między Izraelem a ZEA. Na pokładzie znalazły się delegacje USA i Izraela.

Netanjahu kuje żelazo póki gorące

Pewne jest natomiast, że relacje amerykańsko-izraelskie nie osłabną. Zresztą Netanjahu zaczął oto dbać niemal od razu, choćby nie zwlekając ani chwili – inaczej niż europejscy fani Trumpa, jak np. prezydent Polski Andrzej Duda czy premier Słowenii Janez Janša – z gratulacjami dla Bidena, choć z Trumpem miał relacje jeszcze bliższe niż politycy z Europy Środkowowschodniej.

Dlatego Netanjahu nie rezygnuje z rozwijania relacji z nowymi partnerami w rejonie Zatoki Perskiej, którzy dla zbliżenia z Izraelem porzucili de facto sprawę palestyńską, bowiem przyczyną arabskiego bojkotu Izraela było właśnie żądanie przyznania Autonomii Palestyńskiej niepodległości.

Tymczasem Izrael, za przyzwoleniem poprzedniej amerykańskiej administracji, opracował plan aneksji mniej więcej 1/3 terytorium Zachodniego Brzegu Jordanu, co czyni przyszłą palestyńską w pełni suwerenną niepodległość praktycznie niemożliwą. W zamian za akceptację tego planu USA obiecały Palestyńczykom duże wsparcie finansowe, ale ci cały plan całkowicie odrzucili. A uznanie Izraela przez kolejne państwa arabskie uznali za nóż wbity w palestyńskie plecy.

Bahrajn jako kolejne państwo arabskie uznał Izrael

Poinformował o tym na Twitterze prezydent Stanów Zjednoczonych. Bahrajn poszedł w ślady Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które nawiązały relacje dyplomatyczne z Izraelem w sierpniu.

Symboliczny charakter wizyty

Wizyta Netanjahu w Abu Zabi będzie mieć głównie symboliczny charakter, ale i tak to historyczne wydarzenie, bowiem izraelscy premierzy jeszcze oficjalnie rejonu Zatoki Perskiej nie odwiedzali.

Netanjahu co prawda w 2018 r. był w Omanie (który Izraela nie uznał do dziś), ale informacje o tym ujawniono dopiero po fakcie, a wizyta nie miała charakteru oficjalnego. Zmarły w styczniu ubiegłego roku omański sułtan Kabus ibn Sa’id nie raz bowiem był gospodarzem lub nawet  organizatorem różnych bliskowschodnich niejawnych negocjacji.

Wizyta w ZEA jest jednak już oficjalna i znacząca dlatego, że kraje ten jest dopiero trzecim po Egipcie i Jordanii (jeśli nie liczyć krótkotrwałych, ale zerwanych już relacji izraelsko-mauretańskich) krajem arabskim, który uznał Izrael. Bahrajn stał się zaś czwartym takim krajem.

Iran proponuje UE, aby mediowała z USA ws. umowy nuklearnej

Rezygnacja z porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA) była jedną z głównych obietnic wyborczych Donalda Trumpa.

Czas na otwieranie ambasad

31 sierpnia ubiegłego roku w Abu Zabi była już pierwsza oficjalna izraelska delegacja rządowa, ale samolotem linii lotniczej El Al przyleciał „tylko” doradca Netanjahu ds. bezpieczeństwa Meir Ben-Szabat, któremu towarzyszyli też Amerykanie – Kushner i doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa Robert O’Brien. Ale premier Netanjahu i książę Al Nahajjan rozmawiali dotąd jedynie telefonicznie.

Natomiast ambasada ZEA w Tel Awiwie (ale nie jak USA w Jerozolimie) została otwarta dopiero w ubiegłym tygodniu. Izrael jeszcze swojej a Abu Zabi nie otworzył, ale wyznaczył już szefa tej placówki dyplomatycznej. Pokieruje nią były ambasador w Turcji Eitan Na’eh.