Bahrajn jako kolejne państwo arabskie uznał Izrael

Stolica Bahrajnu - Manama, źródło: Wikipedia, fot. Wadiia (CC BY-SA 4.0)

Stolica Bahrajnu - Manama, źródło: Wikipedia, fot. Wadiia (CC BY-SA 4.0)

Poinformował o tym na Twitterze prezydent Stanów Zjednoczonych. Bahrajn poszedł w ślady Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które nawiązały relacje dyplomatyczne z Izraelem w sierpniu.

 

„Kolejny historyczny przełom. Nasi dwaj wielcy przyjaciele Izrael i Królestwo Bahrajnu zgodzili się zawrzeć porozumienie pokojowe” – napisał na Twitterze Donald Trump. I dodał, że „to drugi arabski kraj, który zawarł pokój z Izraelczykami w ciągu 30 dni”.

Bahrajn jest dopiero czwartym arabskim krajem, który uznał istnienie izraelskiego państwa. Pozostałe to, oprócz Zjednoczonych Emiratów Arabskich także Egipt i Jordania. Przez pewien czas – od 1990 r. – Izrael uznawała także Mauretania, ale zerwała te stosunki dyplomatyczne w 2010 r.

Historyczny pierwszy lot z Izraela do ZEA po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych

W poniedziałek z lotniska w Tel-Awiwie wystartował pierwszy lot pasażerski do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, będący symbolicznym zakończeniem napięć między Izraelem a ZEA. Na pokładzie znalazły się delegacje USA i Izraela.

Netanjahu: To nowa era pokoju

Decyzja Bahrajnu była spodziewana. Już w ubiegłym tygodniu kraj ten zezwolił bowiem izraelskim samolotom pasażerskim na wlatywanie do swojej przestrzeni powietrznej. Po tym jak z Izraelem porozumiały się ZEA, podejrzewano, że blisko współpracujący z Abu Zabi i również sprzymierzony z USA niewielki kraj zrobi podobnie.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu nazwał decyzję władz Bahrajnu „nową erą pokoju”. „Przez wiele długich lat inwestowaliśmy w pokój, a teraz pokój zainwestuje w nas, przyniesie naprawdę wielkie inwestycje w gospodarkę Izraela” – stwierdził.

Z kolei król Bahrajnu Hamad ibn Isa al-Chalifa zastrzegł jednak, że „do trwałego porozumienie konieczne jest osiągnięcie uczciwego i trwałego pokoju między państwem żydowskim i Palestyńczykami, opartego o rozwiązanie dwupaństwowe.”

To jednak nie jest szczególnie mocna deklaracja i wygląda na to, że Bahrajn, podobnie jak ZEA, postanowił złożyć sprawę palestyńską ołtarzu dalszego zbliżenia z USA. To właśnie Waszyngton jest bowiem akuszerem kolejnego w ostatnich tygodniach arabsko-izraelskiego porozumienia.

Donald Trump nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla przez norweskiego posła

Christian Tybring-Gjedde z norweskiego parlamentu uważa, że nagroda należy się Trumpowi za jego wkład w proces pokojowy na Bliskim Wschodzie.

Kolejny element antyirańskiej osi

USA chcą, aby ich regionalni sojusznicy, a jednocześnie wrogowie Iranu, zaczęli ze sobą współpracować. Na dzień ogłoszenia nawiązania relacji dyplomatycznych między Izraelem a Bahrajnem nieprzypadkowo wybrano 19. rocznicą zamachu terrorystycznego na World Trade Center. „Nie ma bardziej zdecydowanej odpowiedzi na nienawiść, która zrodziła 11 września 2001 r., niż to porozumienie” – mówił potem dziennikarzom w Białym Domu Trump.

Ale władze Autonomii Palestyńskiej uznały decyzję władz Bahrajnu za „kolejny nóż wbity im w plecy”. Przez lata bowiem państwa arabskie bojkotowały Izrael właśnie w akcie solidarności z Palestyńczykami. Radykalny Hamas ze Strefy Gazy uznał nawet nowe porozumienia za „akt agresji, który zaszkodzi mocno sprawie palestyńskiej”.

Krytyczny wobec działań Bahrajnu jest także Iran. Doradca szefa irańskiego parlamentu ds. zagranicznych i jednocześnie były wiceszef dyplomacji tego kraju Hosejn Amir-Abdollahian nazwał porozumienie z Izraelem „wielką zdradą”. Podobnie nazywano porozumienie Izraela z ZEA.

Uroczyste podpisanie tego pierwszego porozumienia zostało zaplanowane na przyszły wtorek (15 sierpnia) w Waszyngtonie. Oprócz izraelskiego premiera Netanjahu podpis pod dokumentem złoży minister spraw zagranicznych ZEA szejk Abdullah ibn Zayed al-Nahyan. Jednym z gości uroczystości będzie też szef dyplomacji Bahrajnu.