Austria bada podejrzenia „syndromu hawańskiego” u amerykańskich dyplomatów w Wiedniu

mężczyzna

"Syndrom hawański" stwierdzono jak dotąd u ok. 130 dyplomatów USA na całym świecie, a także u agentów CIA i amerykańskich żołnierzy. / Zdjęcie: Unsplash [@yirage]

Austria współpracuje z władzami USA nad badaniem przypadków urzędników w Wiedniu, u których podejrzewa się tzw. „syndrom hawański” – chorobę charakterystyczną dla wielu amerykańskich dyplomatów. Austriacka stolica stała się drugim największym po Hawanie ogniskiem nietypowych objawów.

 

 

O tym, że Wiedeń współpracuje z Waszyngtonem nad badaniem nietypowych przypadków objawów przypominających „syndrom hawański”, poinformowało wczoraj (17 lipca) austriackie ministerstwo spraw zagranicznych.

„Syndrom hawański” u amerykańskich dyplomatów w Wiedniu?

Sprawa dotyczy dyplomatów USA pracujących w Wiedniu. Stolica Austrii jako miasto będące siedzibą OBWE oraz kilku agencji ONZ (m.in. Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej), posiada rozbudowany amerykański personel dyplomatyczny. Według austriackiego MSZ w placówkach w Wiedniu służy obecnie łącznie 158 amerykańskich dyplomatów.

W ostatnim czasie u ponad dwudziestu z nich zaobserwowano schorzenia wskazujące na to, co w 2016 r. od miejsca pierwszego odnotowanego występowania zostało nazwane „syndromem hawańskim”. Wskazuje to, że austriacka stolica stała się drugim największym w historii po Hawanie ogniskiem tej „choroby”. Sprawę charakterystycznych dolegliwości u dyplomatów i członków służb wywiadowczych USA w Wiedniu nagłośnił w piątek „New Yorker”.

„Traktujemy te doniesienia bardzo poważnie i jako państwo przyjmujące współpracujemy z władzami USA nad wyjaśnieniem przyczyn (niepokojącego zjawiska – red.)”, przekazał w oświadczeniu austriacki MSZ. „Bezpieczeństwo dyplomatów przebywających w Wiedniu oraz ich rodzin jest dla nas najważniejsze”, zapewnił.

Spotkanie Biden – Merkel: USA "zaniepokojone" postawą Niemiec w kwestii Nord Stream 2

Wczorajsza wizyta Merkel była jej ostatnią w USA w roli szefowej niemieckiego rządu.

Administracja i służby USA badają sprawę

Już w ubiegłym miesiącu sekretarz stanu USA Antony Blinken poinformował, że Stany Zjednoczone analizują ostatnią tendencję wzrostową występowania wśród amerykańskich dyplomatów objawów neurologicznych (na którą już w kwietniu zwracała uwagę Komisja ds. Wywiadu Senatu USA), które mogą być wywołane atakami za pomocą silnych fal radiowych.

„Rada Bezpieczeństwa Narodowego na polecenie prezydenta przewodzi śledztwu z udziałem służb wywiadowczych, Departamentu Stanu i Departamentu Obrony w celu ustalenia sprawców ataków, jeśli do takowych rzeczywiście doszło”, oświadczył Blinken.

Dodał, że państwo zapewni opiekę „wszystkim osobom, które mogły stać się ofiarami” takich ataków. Senat jednogłośnie zdecydował w czerwcu o udzieleniu dodatkowej pomocy finansowej dyplomatom dotkniętym „syndromem hawańskim”.

Choć ani Departament Stanu, ani CIA jak dotąd nie potwierdziły tych teorii, to część amerykańskich urzędników wskazywała, że objawy mogły zostać wywołane przez działania z premedytacją obcych sił. Odpowiedzialnością obarczali Rosję. Blinken odnosi się jednak do tych doniesień z ostrożnością, podkreślając, że ewentualny sprawca nie jest jeszcze znany.

„Jeśli będziemy mieli jasne obawy czy podejrzenia co do związku ze sprawą Rosji lub innego obcego państwa, (…) będziemy o tym rozmawiać. Ale na tę chwilę niczego jeszcze nie wiemy”, zastrzegł, zapytany czy prezydent Joe Biden zamierza poruszać temat podczas spotkania ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władimirem Putinem, do którego doszło 16 czerwca w Genewie.

Szczyt USA-Rosja: "Konstruktywna rozmowa" Bidena i Putina. Ambasadorowie powrócą do placówek

Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie prezydenta USA Joego Bidena z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Czym jest „syndrom hawański”?

Nazwą „syndrom hawański” określono nieformalnie zespół objawów, jakie po raz pierwszy odnotowano u personelu dyplomatycznego USA w Hawanie w 2016 r. Amerykańscy urzędnicy na Kubie doświadczali problemów ze słuchem, skarżyli się na dzwonienie w uszach, nietypowe zawroty i bóle głowy oraz zmęczenie, a także lekkie zaburzenia pracy mózgu.

Od tamtej pory objawy wskazujące na „syndrom hawański” zgłaszano w różnych innych europejskich i azjatyckich miastach. Według ostatnich informacji schorzenia te stwierdzono u około 130 osób, czyli większej liczby osób, niż pierwotnie sądzono, pisał niedawno „New York Times”. „Niektóre ofiary mają chroniczne i prawdopodobnie nieodwracalne objawy, które mogą sugerować trwałe uszkodzenie mózgu”, podkreślał „NYT”.

Grupa dotknięta syndromem jest jednak dość charakterystyczna – obejmuje ona amerykańskich urzędników na zagranicznych placówkach, a także agentów CIA i amerykańskich żołnierzy. Stąd podejrzenia o polityczne podłoże sprawy.

Za przyczynę „syndromu hawańskiego”. może odpowiadać działanie tzw. energii skierowanej. Chodzi o wykorzystanie silnych fal radiowych lub urządzeń mikrofalowych i strumieni cząsteczek. Użycie energii skierowanej może powodować zwykłe zakłócenia pracy urządzeń elektronicznych, a w większych dawkach wywoływać ból i szereg innych dolegliwości, a nawet spowodować trwałe uszkodzenie zdrowia, informuje należący do Onetu portal Medonet.