Australia: Rok temu pożary, teraz powódź stulecia

Wiele dróg w południowo-wschodniej Australii stało się przez powódź nieprzejezdnych, źródło: Bureau of Meteorology, Western Australia

Wiele dróg w południowo-wschodniej Australii stało się przez powódź nieprzejezdnych, źródło: Bureau of Meteorology, Western Australia

Bardzo ulewne deszcze, jakie wystąpiły u wschodnich wybrzeży Australii wywołały w stanie Nowa Południowa Walia katastrofalne powodzie. Zjawisko jest najsilniejsze od 50 lat, a w niektórych rejonach nawet od 100 lat. Te same tereny rok temu nawiedziły gigantyczne pożary.

 

Stan Nowa Południowa Walia to najmocniej zaludniona, zamieszkana przez 8 mln ludzi, część Australii. To tu leży największe miasto kraju, czyli Sydney. Enklawą na terenie tego stanu jest też mające status terenu federalnego Australijskie Terytorium Stołeczne, w którym leży Canberra.

To głównie w tym stanie (oraz położnym na północ stanie Queensland) miały miejsce na przełomie 2019 i 2020 r. dramatyczne pożaru buszu i lasów, które najbardziej nasilone były w pierwszym kwartale ubiegłego roku. Ogień strawił wówczas ponad 18,6 mln hektarów oraz wywołał szkody w wysokości 103 mld australijskich dolarów. Pożar pozbawił życia 34 osoby (w tym wielu strażaków) oraz – jak policzyli naukowcy z Uniwersytetu w Sydney – pośrednio lub bezpośrednio doprowadził do śmierci 480 mld zwierząt, ponieważ zniszczył ich naturalnie siedliska lub miejsca żerowania.

"Koniec z pustymi obietnicami”. Młodzi protestują dziś w sprawie klimatu

Strajk jest połączeniem wydarzeń online oraz manifestacji ulicznych w prawie 50 państwach na świecie.

Najpierw susza, teraz gigantyczne ulewy

Jedną z przyczyn tak gwałtownego rozprzestrzeniania się ognia były rekordowo sucha wiosna (w Australii przypadająca między wrześniem a listopadem), a potem, w okresie letnim, ogromne upały. W grudniu 2019 r. na kontynencie australijskim zanotowano najwyższą średnią maksymalnych temperatur w historii kraju.

Nieco ponad rok po tamtych pożarach Australia znów zmaga się z poważną klęską żywiołową. I ponownie epicentrum zdarzeń jest najbardziej zaludniona Nowa Południowa Walia. Tym razem stan nawiedziły w czwartek (18 marca) i piątek (19 marca) ogromne ulewy, które najmocniej odczuwalne były wzdłuż wschodnich wybrzeży kraju. W ciągu jednej doby spadło tyle wody, ile zwykle w tym okresie w ciągu całego miesiąca.

Za sprawą wyjątkowo silnych deszczów doszło do ogromnych powodzi, a bardzo szybko wzbierająca i wylewająca z dużą siłą woda zniszczyła setki domów. W niektórych miejscowościach, a nawet w niżej położonych dzielnicach na przedmieściach Sydney woda zalała ulice i przykryła mosty. Nieprzejezdnych jest wiele dróg, a woda napierała tak silnie, że łamała przydrożne drzewa.

Woda zaczęła się nawet przelewać przez największą tamę w okolicach Sydney. Choć już ewakuowano kilka tysięcy ludzi, władze Nowej Południowej Walii liczą się z tym, że trzeba będzie wywieźć w bezpieczne miejsce kolejne tysiące. Na razie dziś odwołane są w rejonie dotkniętym powodzą lekcje szkolne.

Francja: Państwo winne zaniedbań ws. redukcji emisji gazów cieplarnianych. "Rewolucyjny wyrok"

W marcu 2019 r. cztery organizacje pozwały państwo, inicjując tym samym „pierwszy wielki sądowy proces klimatyczny we Francji”.

„Mamy do czynienia z powodzią stulecia”

Co gorsza, w tych rejonach nie przestaje padać i zdaniem meteorologów to się nie zmieni jeszcze przez kilka dni. Tymczasem od czwartku do niedzieli straż pożarna w Nowej Południowej Walii odebrała ponad 6 tys. wezwań alarmowych w związku z powodzią i wzięła udział w ponad 700 akcjach ratunkowych.

„Te ulewy okazały się silniejsze niż prognozowano, zwłaszcza na nisko położonych obszarach w północno-zachodniej części Sydney. Wygląda na to, że mamy do czynienia z powodzią stulecia. Wcześniej mieliśmy nadzieję, że będzie to wydarzenie, które ma miejsce raz na 20 lat” – oświadczyła premier Nowej Południowej Walii Gladys Berejiklian.

Premier całej Australii Scott Morrison zapowiedział już uruchomienie finansowego wsparcia dla powodzian. Osoby, których domy zostały zniszczone lub poważnie uszkodzone otrzymają jednorazowe wsparcie finansowe – po 1 tys. australijskich dolarów na dorosłego domownika i 400 dolarów na dziecko.

Ale straty materialne są na pewno o wiele większe, więc nie obejdzie się zapewne bez kolejnych państwowych czy stanowych programów pomocowych. Na szczęście dotąd nie było żadnych ofiar w ludziach.