Mecz Polski z Albanią: Zamieszki stadionowe na Bałkanach często mają podłoże polityczne

albania-kibice-zamieszki-pilka-nozna-swiderski-lewandowski-uefa-sousa-polska-katar-mistrzostwa-eliminacje

Polska wygrała z Albanią w meczu eliminacji mistrzostw świata / foto via unsplash [Mario Klassen]

Po meczu eliminacji mistrzostw świata, w którym zmierzyły się Polska i Albania, więcej mówi się nie o wyniku (1-0 dla „Biało-Czerwonych”), a o zachowaniu niektórych osób na stadionie (których nie można nazwać kibicami) w Tiranie. Nie był to jednak pierwszy wybryk żywiołowych Albańczyków na meczach piłki nożnej.

 

 

Wtorkowy (12 października) mecz został przerwany w 78. minucie gry, niedługo po bramce dla polskiej reprezentacji. W cieszących się po golu polskich piłkarzy zaczęły lecieć różne przedmioty, przede wszystkim plastikowe butelki.

Kiedy już zakończono spotkanie (po kilku minutach piłkarze wrócili na murawę i dograli mecz do końca), dziennikarze sportowi pokazali co jeszcze znalazło się na boisku – m.in. zapalniczka, a także IPhone, który roztrzaskał się na kawałki.

Po końcowym gwizdku Albańczycy nie odpuścili, udowodniając to ponownym rzucaniem butelek w strzelca jedynej bramki Karola Świderskiego, który akurat był w trakcie udzielania wywiadu.

Wcześniej też nie było spokojnie – jeszcze przed meczem fani z Polski zostali zaatakowani w centrum Tirany kuflami po piwie, a na samym stadionie można było usłyszeć przyśpiewkę wymierzoną w Roberta Lewandowskiego i głośne gwizdy podczas Mazurka Dąbrowskiego.

Czas na Otwarte Bałkany. Za 2 lata bez granic pomiędzy Albanią, Macedonią Północną i Serbią

Do projektu nie chcą dołączyć Kosowo, Bośnia i Hercegowina oraz Czarnogóra.

Dronem w Serbię

To nie pierwszy raz, kiedy na meczu albańskiej reprezentacji dochodzi do skandalu. W październiku 2014 r. drużyna ta zmierzyła się z Serbią w Belgradzie w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy w 2016 r. Ze względu na „podwyższone ryzyko spotkania” kibice z Albanii nie zostali wpuszczeni na trybuny.

Wydawało się więc, że groźba zamieszek została skutecznie oddalona, lecz tuż przed zakończeniem pierwszej połowy doszło do zdarzenia, które pokazało, że było to złudne wrażenie. Nagle nad trybunami pojawił się dron, który wlókł za sobą długie linki, na których zawieszona była flaga tzw. „wielkiej Albanii”.

Po chwili krążenia nad kibicami dron udał się w kierunku murawy, gdzie skutecznie przechwycił go serbski piłkarz Stefan Mitrović. Jego reakcja polegająca na ściągnięciu flagi na ziemię nie spodobała się albańskim piłkarzom, którzy błyskawicznie doskoczyli do Serba, wywołując awanturę, w której chwilę potem brali udział już  wszyscy zawodnicy z obydwu zespołów.

Z uwagi na bezpieczeństwo, sędzia postanowił przerwać spotkanie i skierował piłkarzy do szatni. Tę chwilę „wykorzystali” licznie zgromadzeni na trybunach Serbowie, którzy zaczęli rzucać w albańskich piłkarzy tym, co mieli pod ręką (warto wspomnieć, że już od początku meczu ich zachowanie było niedopuszczalne – m.in. rzucili petardą w stronę jednego z zawodników Albanii i skandowali „Zabij Albańczyka”).

Zawodów nigdy nie dokończono, za to rok później wynik zweryfikowano jako walkower (3-0) dla Albanii. Taki wyrok wydał Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu (CAS) w Lozannie, uzasadniając orzeczenie „niewłaściwym zabezpieczeniem meczu przez Serbię”. Dodatkowo obie federacje zostały ukarane grzywną w wysokości 100 tys. euro.

Zwycięstwo i trzy punkty znacząco przyczyniły się do pierwszego w historii awansu albańskich piłkarzy na Mistrzostwa Europy. Serbowie natomiast nie przeszli kwalifikacji.

Zbrodniarz wojenny bohaterem narodowym? Historia dzieli współczesne Bałkany

W krajach bałkańskich niejednokrotnie zdarza się, że za bohatera narodowego uznaje się wojskowych skazanych za zbrodnie przeciwko ludzkości z czasów wojen z lat 90-tych XX w.

Dla Albańczyków bohater, dla Serbów przestępca

Jak się później okazało, za całą historią stał Ismail Morinaj, mieszkający we Włoszech Albańczyk. Odkąd zobaczył w telewizji w 2010 r. jak Serbowie palą albańską flagę podczas meczu z Włochami, szykował zemstę. Uznał, że mecz w Belgradzie będzie doskonałą okazją.

W dniu spotkania przyjechał do stolicy Serbii i urzeczywistnił planowaną od dawna akcję, po czym udało mu się uciec w rodzinne strony (pochodzi z górskiej miejscowości położonej blisko albańsko-kosowskiej granicy). Dla mieszkańców Kosowa oraz Albanii stał się bohaterem, czego sam potem nie ukrywał. Natomiast Serbowie wystawili za nim list gończy.

Kiedy w 2017 r. Morinaj został aresztowany w pobliżu Dubrownika, chorwacki sąd zdecydował o ekstradycji Albańczyka do Serbii. Decyzja spotkała się z błyskawiczną reakcją Ministerstwa Sprawiedliwości w Tiranie, które zaapelowało o zaprzestanie ekstradycji. Do chorwackich władz zwrócił się również Albański Związek Piłki Nożnej oraz premier Edi Rama. Ostatecznie Albańczyk do Serbii nie trafił.

W 2020 r. powiedział: „Zrobiłbym to ponownie. Choć ja i moja rodzina mieliśmy przez to wielkie problemy”.

30 lat od rozpadu Jugosławii. Czy na Bałkanach tęsknią za wspólnym państwem?

Tam, gdzie teraz na mapie znajduje się siedem państw, kiedyś było jedno – Jugosławia. Czy w XXI w. miałoby szansę powrócić?

Kiedyś był nie IPhone a młotek

Albańczycy wywołali kontrowersje również podczas samych mistrzostw Europy we Francji w 2016 r. Na meczu ze Szwajcarią wywiesili na trybunach transparent o treści „Grecja jest winna. Pamiętajcie o ludobójstwie w Czamerii (albańska nazwa nadmorskiego regionu Epiru) – 100 tys. albańskich ofiar”. Transparent spotkał się z ostrą reakcją greckiego rządu, który zaapelował do Europejskiej Federacji Piłki Nożnej (UEFA) do podjęcia działań. O sprawie jednak zapomniano.

Za to polscy sympatycy sportu mogli szczególnie zapamiętać mecz kwalifikacji piłkarskiej Ligi Europy w sezonie 2015/2016. Wówczas to Legia Warszawa zmierzyła się z albańską drużyną FK Kukesi. Pierwszy mecz rozegrano na Bałkanach, nie został on jednak dokończony. Sędzia przerwał mecz w 52. minucie, kiedy to pochodzący ze Słowacji zawodnik legionistów, Ondrej Duda został trafiony kamieniem rzuconym z trybun. Wcześniej na murawie znalazł się również m.in. młotek.

Spotkania już nie dokończono, wynik zweryfikowano jako walkower, czyli 3-0 dla Legii (w momencie przerwania meczu polska drużyna prowadziła 2-1). UEFA postawiła klubowi z Albanii, który odpowiadał za organizację meczu, pięć zarzutów: zamieszki na trybunach, odpalenie rac, rozwinięcie baneru o niedozwolonej treści, przerwanie meczu i wrzucanie przedmiotów na boisko.