Afryka: Dlaczego w Malawi spalono tysiące dawek szczepionek przeciw COVID-19?

afryka-malawi-spalono-przeterminowane-dawki-szczepionki-covid19-koronawirus-who-astra-zeneca-covax-unia-afrykanska

Większość państw Afryki nie rozpoczęła jeszcze kampanii szczepień. Według szefa WHO "dopóki pandemia szaleje w niektórych częściach świata, pozostaje ryzyko pojawienia się jeszcze bardziej niebezpiecznych wariantów koronawirusa".[Zdjęcie via facebook.com/GAVI]

Malawi jako pierwszy afrykański kraj spalił publicznie przeterminowane dawki szczepionek przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2, ale kolejne państwa już planują podobne działania. Jest to zgodne z nowymi zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dlaczego afrykańskie kraje niszczą deficytowy preparat kluczowy dla zahamowania rozprzestrzeniania się COVID-19?

 

 

Podczas gdy wiele państw w Afryce poszukuje możliwości zdobycia nowych dawek szczepionek przeciwko COVID-19, inne pozbywają się tysięcy przeterminowanych, ponieważ nie były w stanie ich użyć.

Afryka: Dostarczono pierwsze dawki szczepionek w ramach inicjatywy COVAX. "To wielki krok"

Do zwiększania wkładu najbogatszych państw w program COVAX wezwali w ubiegłym tygodniu Boris Johnson i Emmanuel Macron.

Publiczne spalenie szczepionek za przyzwoleniem WHO

W takiej sytuacji znalazło się wschodnioafrykańskie Malawi, gdzie publicznie spalono 19 610 przeterminowanych dawek szczepionki na koronawirusa firmy AstraZeneca (które można bezpiecznie przechowywać w warunkach chłodniczych do sześciu miesięcy po wyprodukowaniu). Władze uzasadniły takie działanie chęcią poinformowania opinii publicznej, że wszystkie szczepionki, które zostały i które chętni otrzymają, są bezpieczne.

Sytuacja, do której doszło w Malawi, jest zgodna z ostatnimi zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, która stwierdziła w wydanym we wtorek (18 maja) oświadczeniu, że „chociaż wyrzucanie szczepionek jest godne ubolewania w kontekście jakiegokolwiek programu szczepień”, to WHO zaleca, aby „przeterminowane dawki były w bezpieczny sposób usuwane z dystrybucji i utylizowane”.

Jest to zmiana w porównaniu do tego, o co organizacja pierwotnie apelowała, czyli o przechowywanie szczepionek na czas badań, które miały określić czy można bezpiecznie przedłużyć ich termin ważności.

Nacjonalizm szczepionkowy: Program Covax wyrównuje szanse uboższych państw?

Jednym z celów programu Covax jest zapobieganie nierównemu dostępowi do szczepionek poprzez negocjowanie umów w imieniu wszystkich uczestniczących w nim krajów. 

Zbyt krótki czas ważności powodem niewykorzystania szczepionek

Preparaty, które zniszczono w Malawi, trafiły do kraju za pośrednictwem Unii Afrykańskiej prawie dwa miesiące temu – 26 marca – a termin ważności widniejący na etykiecie upływał niewiele ponad dwa tygodnie później, tj. 13 kwietnia.

Pierwotnie trafiły one w lutym do Republiki Południowej Afryki, lecz tamtejszy rząd zdecydował się nie rozpowszechniać dawek wśród obywateli, gdyż uznał, że szczepionki produkowane przez AstraZenekę nie uchronią dostatecznie mieszkańców przed rozpowszechniającą się południowoafrykańską odmianą koronawirusa.

Pod koniec marca RPA zdecydowało się więc odsprzedać je Unii Afrykańskiej, a ta następnie rozdystrybuowała szczepionki do krajów na kontynencie, w tym do Malawi, do którego trafiło 102 tys. dawek preparatu firmy AstraZeneca. Wykorzystano 80 proc. z nich.

Urzędnicy twierdzą, że okres pomiędzy 26 marca, a 13 kwietnia, „był zdecydowanie zbyt krótki, aby wykorzystać wszystkie dawki”. W kraju brakowało chętnych do szczepień, a jak powiedział sekretarz zdrowia, dr Charles Mwansambo, „kiedy do opinii publicznej trafiła wiadomość, że w klinikach są przeterminowane szczepionki, można było zauważyć, że ludzie całkowicie przestali przychodzić, aby się zaszczepić”.

Mwansambo dodał, że spalenie było tylko formalnością, gdyż przeterminowane dawki zostały zniszczone wcześniej. Według sekretarza taki drastyczny krok to jedyna możliwość zachęcenia mieszkańców 19-milionowego kraju do szczepień i udowodnienia im, że dawki, które pozostały w gestii władz, są w pełni bezpieczne.

Rząd wschodnioafrykańskiego państwa twierdzi, że ma wystarczające zapasy szczepionek i wezwał wszystkich obywateli powyżej 18 roku życia do szczepienia. Oprócz 102 tys. z Unii Afrykańskiej, kraj otrzymał 300 tys. dawek w ramach programu COVAX, który ma zapewnić sprawiedliwy i równy dostęp do szczepionek dla wszystkich krajów na świecie i 50 tys. bezpośrednio z Indii. Jednak kolejne dostawy z tego kraju mogą być zagrożone przez decyzję władz w Nowym Delhi o wstrzymaniu eksportu preparatów przeciwko COVID-19 z uwag na złą sytuację epidemiczną.

Dotychczas w Malawi na COVID-19 zachorowało oficjalnie 34 231 osób, a zmarło 1153. Sytuacja znacznie polepszyła się w stosunku do najgorszego pod względem statystyk stycznia, gdyż obecnie odnotowuje się średnio 10 nowych przypadków zakażenia SARS-COV-2 dziennie, a do ostatniego zgonu spowodowanego koronawirusem doszło 11 maja.

WHO i UNICEF apelują: Zamiast szczepić nastolatków, zamożniejsze kraje powinny przekazać szczepionki na COVAX

Ma to związek z opóźnieniem dostaw z Indii a także zatwierdzaniem szczepień dla młodszych grup wiekowych.

Najludniejsze kraje Afryki pozbywają się szczepionek

Działanie Malawi planuje powtórzyć Sudan Południowy, który posiada 59 tys. przeterminowanych dawek szczepionek i również zamierza je zniszczyć. Natomiast Demokratyczna Republika Konga już zapowiada, że nie da rady wykorzystać większości z 1,7 mln dawek preparatu firmy AstraZeneca. Środkowoafrykański kraj otrzymał fiolki ze szczepionkami w ramach programu COVAX.

Część z „niechcianych” dawek rozesłano już do innych krajów, takich jak Madagaskar czy Ghana. Do tego drugiego kraju trafiły również szczepionki z sąsiedniej Nigerii, która także stwierdziła, że ​​nie będzie w stanie wykorzystać wszystkich otrzymanych dawek od Unii Afrykańskiej przed upływem daty ważności.

WHO ogłosiło, że tylko Togo i Gambia potwierdziły, że wykorzystały wszystkie dawki, które dostały od tej organizacji, przed upływem terminu ważności.

Pod kątem szczepień Afryka pozostała daleko w tyle za światem

Jak twierdzi Phionah Atuhebwe z WHO, jednym z powodów powolnego tempa szczepień w krajach Afryki jest fakt, że wiele państw nie przygotowało się odpowiednio przed otrzymaniem dawek.

Natomiast szef Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom John Nkengason wskazuje, że kraje „potrzebują większego wsparcia, aby zwiększyć liczbę pracowników służby zdrowia i uzyskać zaopatrzenie, takie jak sprzęt ochrony osobistej”.

W rozległych państwach, jak Demokratyczna Republika Konga, problemem jest również bardzo słaba sieć transportowa, co sprawia, że ​​dostawa szczepionek w odległe obszary jest ogromną trudnością.

W przyspieszeniu tempa programów szczepień nie pomogła decyzja rządu Republiki Południowej Afryki o niestosowaniu w tym kraju preparatu AstraZeneca z powodu podejrzeń o jego niską skuteczność w walce z koronawirusem i obawami o bezpieczeństwo w związku z przypadkami nielicznych zakrzepów krwi potwierdzonych w innych krajach. Dla mieszkańców kontynentu z pewnością nie był to czynnik zachęcający do zaszczepienia.

„Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, jeśli chodzi o dostawy”, powiedział dr Richard Mihigo, koordynator afrykańskiego programu szczepień i rozwoju szczepionek Światowej Organizacji Zdrowia. Kraje na kontynencie, zwłaszcza około 40 państw polegających na dawkach z programu COVAX i tych z wyprodukowanych przez Serum Institute of India, pozostają w tyle, ponieważ szczepionki wytworzone w Indiach są kierowane obecnie, ze względu na ciężką sytuację epidemiczną, tylko na użytek wewnętrzny.

14 maja WHO podała, że 49 krajów afrykańskich jest w posiadaniu szczepionki, a na kontynencie podano ponad 22 mln dawek. Zaledwie 1 proc. z 1,3 mld szczepionek na COVID-19 wykorzystanych jak dotąd na całym świecie podano w krajach Afryki. i jest to spadek w porównaniu z 2 proc. sprzed kilku tygodni. Mieszkańcy tego kontynentu stanowią około 17 proc. ludności świata.