Afganistan: Rośnie liczba ofiar zamachu w Kabulu. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie

Do zamachów terrorystycznych w Afganistanie dochodzi regularnie od lat, źródło: Flickr/seair21 (CC BY-SA 2.0)

Do zamachów terrorystycznych w Afganistanie dochodzi regularnie od lat, źródło: Flickr/seair21 (CC BY-SA 2.0)

Co najmniej 95 osób zginęło, a ponad 160 zostało rannych w podwójnym zamachu bombowym, do jakiego doszło przy lotnisku w Kabulu. Do ataku przyznała się afgańska filia Państwa Islamskiego.

 

Najnowszy bilans ofiar śmiertelnych podała agencja prasowa Associated Press powołując się na swoje źródła w afgańskich władzach. Do jednego z wybuchów doszło jednak w gęstym tłumie ludzi czekających pod tzw. Abbey Gate, czyli jedną z głównych bram na lotnisko. Dlatego ofiar może być więcej niż 95, bo osób trafiło do szpitali w stanie krytycznym.

Kabulskie placówki medyczne są przeciążone, a ratowanie ofiar zamachu trwało całą noc. Co najmniej 16 z 60 ofiar śmiertelnych wybuchu koło lotniska zmarło nie doczekawszy jakiejkolwiek pomocy. Szpitale od rana apelują o oddawanie krwi dla rannych.

Zamach terrorystyczny przy bramie na lotnisko w Kabulu. Wśród ofiar żołnierze z USA

Wśród ofiar mają być także talibscy bojownicy, więc podejrzenie o organizacje ataku pada na Państwo Islamskie.

Zginęło 13 Amerykanów

Departament Obrony USA potwierdził też, że wśród ofiar są Amerykanie – 12 żołnierzy piechoty morskiej oraz jeden sanitariusz. 14 marines jest natomiast rannych. Te straty armia USA poniosła głównie w wyniku drugiego wybuchu. Samochód-pułapka eksplodował bowiem tuż obok lotniskowego hotelu Baron, którego Amerykanie używali jako punktu kontroli dokumentów.

Prezydent USA Joe Biden w specjalnym wystąpieniu nazwał poległych i rannych żołnierzy „bohaterami”, a wczorajszy (26 sierpnia) dzień nazwał „smutnym”. Zapowiedział także ukaranie winnych zamachu.

„Do wszystkich tych, którzy dokonali ataku. Ci, którzy kiedykolwiek próbowali zranić Amerykę, już to wiedzą. Nie przebaczymy wam. Nie zapomnimy. Wyśledzimy was i zapłacicie za to” – oświadczył prezydent USA.

Afganistan: Przywódca Narodowego Frontu Oporu zapowiada walkę z talibami

Ahmad Massud, który nie uznaje władzy islamskich radykałów, wezwał wszystkich tych, którzy chcą z talibami walczyć, aby dołączyli do niego w niezdobytej nigdy Dolinie Pandższiru.

Państwo Islamskie przyznaje się do zamachu

Do zamachu w Kabulu przyznał się działający w Afganistanie od 2015 r. miejscowy oddział Państwa Islamskiego – Państwo Islamskie Prowincji Chorasan (IS-Ch). Oświadczenie w tej sprawie wydała reprezentująca tę terrorystyczną organizację agencja prasowa Amak.

Od początku podejrzanie o organizację ataku padło właśnie na tę organizację. W eksplozji mieli bowiem ucierpieć także sami talibowie – oddział ich bojowników miał posterunek tuż koło kompleksu lotniskowego.

Sami talibowie najpierw jednak informowali o 28 swoich zabitych bojownikach, ale potem zaczęli zaprzeczać, że ktokolwiek z nich ucierpiał. Wskazywali natomiast na to, że atak nastąpił na terenie kontrolowanym przez wojsko USA i że to właśnie Amerykanie mieli być głównym celem zamachu.

IS-Ch jest jednak organizacją skonfliktowaną z talibami i rywalizującą z nimi o wpływy w Afganistanie. Afgańska filia Państwa Islamskiego powstała bowiem także w ramach rozłamu w ruchu talibów, gdy część bojowników postanowiła się przyłączyć do terrorystycznej międzynarodówki.

Afganistan: Talibowie tworzą rząd. Mianowali już pierwszych nowych ministrów

Talibowie, którzy od ponad tygodnia kontrolują już niemal cały Afganistan, wciąż nie ogłosili jeszcze oficjalnie całych nowych władz kraju.

Dotąd celem ataków głównie Hazarowie

Bazą IS-Ch w Afganistanie jest położna na wschodzie prowincja Nangarhar, a tymczasem talibowie wywodzą się głównie z południa, a ich najważniejszym matecznikiem jest Kandahar. I choć zarówno dla IS-Ch, jak i talibów głównym wrogiem w Afganistanie pozostają USA, to jednak obie organizacje walczyły także ze sobą.

Afgańska filia Państwa Islamskiego słynie także z wyjątkowej brutalności, a jej zamachy są wymierzone nierzadko także w kobiety i dzieci. IS-Ch w szczególności za cel obrała sobie Hazarów, czyli stanowiącą ok. 18 proc. mieszkańców kraju grupę etniczną pochodzenia mongolskiego i zamieszkującą głównie środkową część kraju, a zwłaszcza Bamian, Dajkondi i Ghor.

Hazarowie są w Afganistanie grupą historycznie pogardzaną, a wynika to między innymi z tego, że wyznają oni islam szyicki, podczas gdy większość pozostałych afgańskich grup etnicznych to sunnici. Sunnickie Państwo Islamskie właśnie z powodu różnic religijnych tak brutalnie obchodzi się z Hazarami.

Do największych w ostatnim czasie ataków Państwa Islamskiego w Afganistanie należy zamach na hazarską szkołę dla dziewcząt w Kabulu, w którym 8 maja zginęło 68 osób – głównie uczennice. Z kolei w maju roku ubiegłego IS-Ch uderzyło w hazarską klinikę położniczą, zabijając 24 osoby, w tym niemowlęta, matki i położne.

Pomoc humanitarna w Afganistanie. Europa zrobiła dużo, ale wciąż może zrobić więcej. Wywiad z Janiną Ochojską

Talibowie przejęli Afganistan, wywołując kolejny kryzys humanitarny w kraju. Wywiad z Europosłanką i założycielką Polskiej Akcji Humanitarnej, Janiną Ochojską.

Ewakuacja z Kabulu trwa

Choć krótko po wybuchach koło lotniska doszło jeszcze do kilku startów samolotów ewakuujących z Afganistanu cudzoziemców oraz Afgańczyków współpracujących z zachodnimi instytucjami i organizacjami, to jednak potem na kilka godzin operację wstrzymano.

Nad ranem jednak samoloty znów zaczęły startować. Jednak o tym, że to już koniec ich operacji ewakuacyjnej poinformowały Niemcy. Niemiecka minister obrony wyjaśniała, że dalsze prowadzenie operacji ewakuacyjnej uniemożliwiła coraz bardziej niebezpieczna sytuacja w Afganistanie. „Ataki terrorystyczne w Kabulu pokazały, że przedłużenie naszej misji nie było możliwe” – stwierdziła Annegret Kramp-Karrenbauer.

Talibowie już zrealizowali ponadto swoją zapowiedź i od środy (25 sierpnia) niemal nie przepuszczają na lotnisko obywateli afgańskich, a jedynie cudzoziemców. Łącznie Niemcy zdołały wywieźć z Afganistanu 5347 osób pochodzących z 45 krajów świata. Zdecydowaną większość z nich stanowili Afgańczycy, których było przeszło 4 tys., oraz Niemcy – ponad 500 osób.

Natomiast zakończenie jeszcze dziś operacji ewakuacyjnej zapowiedziała Wielka Brytania. „Przechodzimy już do finalnego etapu naszej akcji. Nie będziemy już nikogo więcej zabierać na lotnisko” – zapowiedział brytyjski minister obrony Ben Wallace.

Sytuacja w Afganistanie: Wywiad z afgańskim aktywistą Idreesem Syawashem

Dziś Afgańczycy nie myślą o niczym innym jak o emigracji. Obawiają się, że sytuacja w Afganistanie będzie jeszcze gorsza – mówi Idrees Syawash, afgański działacz społeczny, dziennikarz i rowerzysta, który przemierzał Afganistan na rowerze z misją szerzenia alfabetyzacji i edukacji. …

Koniec operacji ewakuacyjnej jeszcze dziś?

Reuters nieoficjalnie informuje natomiast, że cała operacja ewakuacji cywilne może się zakończyć jeszcze dziś (27 sierpnia), tak aby do 31 sierpnia zdążyli Afganistan opuścić także wszyscy zagraniczni żołnierze.

Według ustaleń agencji do wywiezienia z Kabulu zostało jeszcze ok. 1,5 tys. Amerykanów, 400 Brytyjczyków i 200 Niemców, a także nieustalona liczba obywateli Francji. Francuskie władze nie wykluczają jednak, że wywożenie cywilów z Afganistanu będą kontynuować także w weekend.

„Atak terrorystyczny nie może zakłócić naszych operacji, będziemy je prowadzić do ostatniej możliwej sekundy” – oświadczył francuski minister ds. europejskich Clément Beaune.