Afganistan: Protesty przeciw ingerencji Pakistanu w afgańskie sprawy. Talibowie otworzyli w Kabulu ogień

Antypakistański protest w Kabulu, źródło: Twitter/Habib Khan (@HabibKhanT)

Antypakistański protest w Kabulu, źródło: Twitter/Habib Khan (@HabibKhanT)

W kilku miastach Afganistanu na ulice wyszli ludzie sprzeciwiający się ingerencji Pakistanu w afgańskie sprawy. Przekonywali, że władze w Islamabadzie po cichu wspierają talibów i pomagają im m.in. w walce z ruchem oporu w Dolinie Pandższiru. W Kabulu, aby rozpędzić manifestantów, talibowie strzelali w powietrze.

 

Antypakistańskie protesty trwają w Afganistanie od wczoraj (6 września). Na wieść o tym, że talibowie wkroczyli do stolicy prowincji Pandższir  – miasta Bazarak – na ulice Kabulu, Heratu czy Mazar-i-Szarif wyszły dziesiątki protestujących osób.

Talibowie strzelali w powietrze

Dziś (7 września) protesty ponownie odbyły się m.in. w Kabulu, mieście Czarikar, czyli stolicy graniczącej ze stolicą prowincji Parwan czy w położonym na północy Balch. W proteście w stolicy wzięło udział prawie 100 osób, w tym wiele kobiet. Uczestnicy manifestacji trzymali transparenty i plakaty z antypakistańskimi hasłami.

Gdy jednak manifestanci usiłowali zbliżyć się do ambasady Pakistanu w Kabulu, talibowie demonstracje rozpędzili, a w tym celu m.in. zaczęli strzelać w powietrze. Pobili też część demonstrantów oraz dziennikarzy, a filmującej wszystko ekipie telewizyjnej zabrali kamerę.

Wcześniej zaś grupę zmierzających na manifestację kobiet talibowie zamknęli na jednym z podziemnych parkingów, aby nie dopuścić ich do udziału w pikiecie przy pakistańskiej placówce dyplomatycznej.

Afganistan: Talibowie rozpędzają protesty kobiet. Zapowiadają też, że nie będzie kobiet w rządzie

Islamscy fundamentaliści, którzy przejęli kontrolę nad Afganistanem, podczas swoich poprzednich rządów zabronili kobietom uczyć się i pracować poza domem.

Część Afgańczyków wściekła na Pakistan

Coraz więcej osób w Afganistanie oskarża Pakistan o to, że to ten kraj stoi za błyskawiczną lipcowo-sierpniową ofensywą talibów i obaleniem prozachodnich władz pod wodzą prezydenta Aszrafa Ghaniego.

Niechęć do Pakistanu wzrosła po tym jak walczący z talibami w Dolinie Pandższiru – ostatnim niekontrolowanym przez islamskich fundamentalistów rejonie Afganistanu – bojownicy Narodowego Frontu Oporu (NRF) oskarżyli Pakistańczyków, że wsparli z powietrza oddziały talibów. Nie ma jednak na takie działania Islamabadu dowodów z niezależnych źródeł.

Do Kabulu w ubiegłym tygodniu przybył natomiast dyrektor generalny najważniejszego pakistańskiej agencji wywiadowczej – ISI – Faiz Hamid. Oficjalnie powodem jego wizyty były „konsultacje z pakistańskim ambasadorem w Afganistanie”, ale mało kto w to uwierzył.

Jedni podejrzewali, że najważniejszy pakistański szpieg przybył na rozmowy z talibami, aby wpłynąć na rozmowy o utworzeniu nowego afgańskiego rządu. Inni twierdzili, że Pakistańczyk mediuje miedzy zwaśnionymi talibskimi frakcjami. Jeszcze inni zaś byli przekonani, że Hamid osobiście dowodzi operacją zajęcia Doliny Pandższiru.

ONZ zwołuje pilną konferencję humanitarną dla Afganistanu

Jej celem ma być zapobieżenie katastrofie humanitarnej w opanowanym przez talibów kraju.

Pakistański wywiad od lat blisko talibów

Eksperci nie byli w ocenie wizyty szefa pakistańskiego wywiadu w Afganistanie zgodni. Jedni uważali, że rzeczywiści Pakistan chce jak to tylko najbardziej możliwe umodelować przyszyły Afganistan zgodnie ze swoimi interesami.

Inni zaś twierdzili, że Pakistańczycy po prostu obawiają się destabilizacji sytuacji, bo sami mają też w swoim kraju radykalnych religijnie Pasztunów czy Beludżów, a część z pakistańskich talibów opuściła afgańskie więzienia dzięki zwycięstwu ich pobratymców.

Jest jednak pewne, że ISI od lat ma dobre kontakty wśród talibów afgańskich, choć relacje między Pakistańczykami a Afgańczykami z południa nie zawsze były różowe. Dzisiejszy numer 2 wśród afgańskich talibów – mułła Abdul Ghani Baradar – spędził w pakistańskim więzieniu osiem lat, gdy zbiegł tam przez opanowującymi Afganistan w 2001 r. Amerykanami.

Niechęć do Pakistanu rośnie wśród części Afgańczyków także dlatego, że granica pakistańsko-afgańska pozostaje zamknięta, a na przejściach granicznych, jak choćby w mieście Spin Boldak, gromadzą się tłumy podobne do tych, które niedawno otaczały lotnisko w Kabulu.

Radosław Sikorski: Wydarzenia w Afganistanie powinny skłonić UE do głębszej refleksji nad autonomią strategiczną [WYWIAD]

„Wielu Afgańczyków uważa wyprowadzenie sił przez USA za duży błąd. Amerykańskie oddziały obecne są w wielu krajach świata, a z Afganistanu zostały teraz wycofane zupełnie”, mówi eurodeputowany Radosław Sikorski.

Nowe otwarcie UE i Pakistanu?

Swoje dobre kontakty z przyszłym talibskim rządem Afganistanu Pakistan zapewne będzie chciał także wykorzystać na arenie międzynarodowej, na przykład jako pośrednik między władzami w Kabulu, a Europą.

Pakistańskie władze, które dotąd raczej słuchały do Unii Europejskiej czy jej państw członkowskich słów krytyki (za złe traktowanie mniejszości czy łamanie praw człowieka), teraz pomagały w ewakuacji z Afganistanu Europejczyków, w tym 294 Holendrów, 273 Duńczyków, 216 Włochów oraz 201 Belgów.

„Gorące podziękowania i wyrazy głębokiego szacunku” składała podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Islamabadzie minister spraw zagranicznych Holandii Sigrid Kaag. Dzień później w pakistańskiej stolicy był z kolei szef dyplomacji brytyjskiej Dominic Raab, który mówił o Pakistanie jako „żywotnym partnerze Wielkiej Brytanii”.

Pakistan, oprócz dobrych kontaktów z talibami, ma jednak jeszcze jeden – być może najważniejszy – atut. Kiedyś w końcu swoją granicę z Afganistanem (choćby z powodów ekonomicznych) będzie musiał otworzyć. A wtedy niemal na pewno ruszy przez nią wielu uchodźców.

I to władze w Islamabadzie zdecydują czy ludzie ci zostaną w Azji Środkowej i Południowej czy też popłyną dalej – na przykład do Europy – aby szukać nowego miejsca do życia. To dlatego szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas obiecał już Pakistanowi zarówno pomoc finansową, jak i wsparcie w „zarządzaniu sytuacją na granicy”.