Afganistan: Ponad 1 tys. rządowych żołnierzy uciekło przed talibami do Tadżykistanu

Afgańska armia rządowa wycofuje się przed ofensywą talibów, źródło: Wikipediam fot. Futuretrillionaire (CC BY-SA 2.0)

Afgańska armia rządowa wycofuje się przed ofensywą talibów, źródło: Wikipedia fot. Futuretrillionaire (CC BY-SA 2.0)

Wraz z wycofywaniem się z Afganistanu wojsk zachodniej koalicji (głównie z USA i innych państw NATO), talibowie przejmują kontrolę nad kolejnymi obszarami na północy kraju. Rządowe wojska cofają się zaś przed nimi. Pentagon nie wyklucza więc spowolnienie wyjazdu amerykańskich żołnierzy.

 

Talibowie, którzy przejęli już kontrolę nad kilkudziesięcioma powiatami w północnych prowincjach Kunduz, Balch i Farjab, w ostatnich dniach pojawili się także w północno-wschodniej prowincji Badchszan, zamieszkanej głównie przez ludność afgańskich Tadżyków, a także ludność kirgiską i uzbecką.

Wojska rządowe uciekają przed talibami

Ofensywa talibów przebiega gładko, ponieważ afgańskie wojska rządowe po prostu się przed nimi wycofują, a do potyczek zbrojnych dochodzi sporadycznie. Dziś (5 lipca) tadżycki Państwowy Komitet Bezpieczeństwa Narodowego poinformował, że 1037 afgańskich żołnierzy zbiegło przed talibami na terytorium Tadżykistanu.

Oddziały talibów miały bowiem przejąć kontrolę na sześcioma z 27 badachszańskich powiatów. Badchszan to ważna prowincja Afganistanu z punktu widzenia regionalnego bezpieczeństwa, bo graniczy nie tylko z Pakistanem, ale przede wszystkim – na odcinku aż 910 kilometrów – z Tadżykistanem oraz przez tzw. Korytarz Wachański na długości 76 kilometrów z Chinami.

To jednak granica afgańsko-tadżycka jest w tym przypadku kluczowa. Tymczasem to talibowie kontrolują już kilka afgańskich posterunków granicznych w tym rejonie. Otoczeni afgańscy żołnierze rządowi nie mieli wyjścia i wycofali się tam gdzie mogli, czyli do Tadżykistanu.

Wszystko odbyło się w porozumieniu między władzami w Kabulu i Duszanbe, ale wywołało fatalny efekt wizerunkowy bo ponad 1 tys. afgańskich żołnierzy stał się de facto uchodźcami w Tadżykistanie. Ponadto tadżyckim władzom wcale nie jest na rękę jeśli ich śladem zaczną uciekać zagranicę kolejni Afgańczycy.

Prezydent Tadżykistanu Emomali Rachmon rozmawiał już o wydarzeniach w regionie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Według komunikatu prasowego Kremla Putin „potwierdził gotowość udzielenia Tadżykistanowi niezbędnej pomocy, zarówno ze strony samej Rosji, jak i kierowanej przez nią organizacji obronnej – Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym – w związku z niełatwą sytuacją na granicy tadżycko-afgańskiej.”

Afganistan: Rząd upadnie pół roku po wycofaniu się wojsk USA?

Ujawniona przez amerykańskie media analiza wywiadowcza ma wróżyć prozachodniemu rządowi w Kabulu upadek najpóźniej wiosną przyszłego roku.

Rząd afgański zapowiada kontrofensywę

Tymczasem rząd Afganistanu przekonuje, że wciąż kontroluje sytuację w kraju i zapowiada przeprowadzenie kontrofensywy. Rządowi żołnierze mają się bowiem cofać w sposób zaplanowany, aby się przegrupować i przeprowadzić kontruderzenie na talibów. „Nie spodziewaliśmy się tak szybkiego uderzenia talibów, ale jesteśmy spokojni o naszą kontrofensywę” – mówił doradca afgańskiego prezydenta ds. bezpieczeństwa Hamdullah Mohib.

Kłopot w tym, że w afgańskiej armii mnożą się dezercje, a talibowie przejęli już kilka baz wojskowych wraz z ich wyposażeniem i bronią przekazaną afgańskiej armii przez USA. Ponadto część rządowych oddziałów miała się w ogóle talibom poddać i przejść na ich stronę. Zwiadowcy talibów byli zaś już widziani na przedpolach ważnych miast na północy kraju – Mazar-i-Szarif oraz Kunduzu.

Teoretycznie powinny się toczyć rozmowy między talibami a stroną rządową na temat traktatu pokojowego, który zakończy trwającą od lat 90. XX wieku afgańską wojnę domową, ale idą one bardzo opornie, a do tego kilka ostatnich rund negocjacyjnych zostało odwołanych, a obie strony wzajemnie oskarżają się o pozorowanie chęci do zawarcia ugody.

Afganistan: Międzynarodowa koalicja wycofuje się. Talibowie zajmują kolejne tereny

Eksperci od początku jednak podejrzewali, że talibowie będą chcieli wykorzystać wycofywanie się Amerykanów, aby zająć kolejne części afgańskiego terytorium.

Trwa operacja wycofania zachodnich wojsk

Tymczasem zapowiedzianie w kwietniu wycofywanie się z Afganistanu oddziałów amerykańskich i natowskich – które miało się zakończyć do 11 września – idzie nawet szybciej niż się spodziewali obserwatorzy. Zachodni żołnierze, bez fanfar i uroczystych pożegnań, wyjeżdżają w coraz większej liczbie.

W ostatni piątek opuszczona została nawet największa zachodnia baza w Afganistanie – lotniczy kompleks Bagram leżący około 60 kilometrów na północ od Kabulu. Baza, która została wybudowana jeszcze w latach 80. XX wieku przez stacjonującą wówczas w Afganistanie Armię Czerwoną, została przez Amerykanów w XXI w. rozbudowana i zmodernizowana.

To Bagram stanowiło przez ostatnich 20 lat centrum międzynarodowej operacji wojskowej w Afganistanie. To tu także od sześciu lat mieściło się dowództwo Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Opuszczenie tej bazy, którą przejęły już wojska afgańskie, uznano za symboliczny koniec operacji w Afganistanie.

Do kraju wracają już z afgańskiej misji także polscy żołnierze, a Wielka Brytania operację wycofania swoich wojskowych nawet już zakończyła. Wczoraj (4 lipca) Afganistan opuścili ostatni brytyjscy żołnierze. Z Afganistanu wyjechali już także wszyscy wojskowi z Niemiec.

Niemcy opuściły Afganistan. Sytuacja w zakresie bezpieczeństwa pogorszyła się

Kontyngent Niemiec był drugim co do wielkości po Stanach Zjednoczonych.

USA opóźnią wyjście z Afganistanu?

Tymczasem amerykański Departament Obrony poinformował, że w obliczu nasilającej się ofensywy talibów opóźni wycofanie się wszystkich sił amerykańskich z Afganistanu. Ich wyjście było warunkiem rozpoczęcia negocjacji talibów z rządem w Kabulu, ale wobec działań zbrojnych talibów Amerykanie mogą się zdecydować jeszcze na nich uderzyć. Dowódca sił USA w Afganistanie gen. Scott Miller nie wykluczył ataków lotniczych na talibów

Docelowo jednak w Afganistanie ma pozostać jedynie 650 żołnierzy amerykańskich, którzy zajmować się mają wyłącznie ochroną amerykańskich obiektów w tym kraju, a przede wszystkim placówek dyplomatycznych.