Afganistan: Pierwsze protesty uliczne przeciw rządom talibów. Coraz trudniej dotrzeć na lotnisko w Kabulu

Protest przeciw talibom w Dżalalabadzie, źródło: Twitter/Saad Mohseni (@saadmohseni)

Protest przeciw talibom w Dżalalabadzie, źródło: Twitter/Saad Mohseni (@saadmohseni)

Co najmniej trzy osoby zginęły po proteście przeciw przejęciu przez talibów władzy w położonym na wschodzie Afganistanu mieście Dżalalabad. Protestowano też w kilku innych miastach tej części kraju. Tymczasem talibowie blokują dojazd do lotniska osobom, które mają być ewakuowane.

 

Wschód Afganistanu zawsze był najmniej przychylny talibom. Zamieszkują go głównie Tadżycy. W historii często byli oni skonfliktowani z wywodzącymi się z południa Pasztunami, z których rekrutuje się większość talibów.

Islamistycznym rebeliantom wciąż nie udało się m.in. opanować górzystej prowincji Padższir, gdzie w tzw. Dolinie Pandższiru reaktywował się już Sojusz Północny, czyli grupa zbrojna, która toczyła walki z talibami także podczas ich poprzednich rządów w Afganistanie w latach 1996-2001.

Natomiast w zajętych przez talibów wschodnich prowincjach Nangharkar, Kunar i Chost dochodzi do wystąpień przeciw fundamentalistom. Zrywane są ich białe sztandary, a na ich miejsce ludzie wieszają czarno-czerwono-zielone afgańskie flagi państwowe. Talibowie manifestacje brutalnie rozpędzają.

Wczoraj (18 sierpnia) podczas manifestacji w stolicy Nangharkaru – Dżalalabadzie – otworzono nawet do manifestantów ogień. Zginęły co najmniej trzy osoby. Demonstracja nie były jednak bardzo liczne i w opinii obserwatorów nie były w stanie zagrozić władzy talibów w opanowanych już wschodnich prowincjach. Natomiast skala możliwości działania Sojuszu Północnego jest obecnie trudna do oceny.

Afganistan: Talibowie obiecują pokój, a ich najważniejsi przywódcy wracają do kraju

Talibowie zorganizowali pierwszą po zajęciu Kabulu konferencję prasową. Obiecywali na niej, że nie będą mścić się za pracownikach obalonego rządu oraz respektować prawa kobiet.

Talibowie blokują dojazd na lotnisko w Kabulu

Wojskowe samoloty ewakuują cudzoziemców oraz tych Afgańczyków, którzy współpracowali z placówkami dyplomatycznymi, międzynarodowymi organizacjami czy zagranicznymi kontyngentami wojskowymi, np. jako tłumacze czy kierowcy. Obawiają się oni bowiem, że staną się obiektem represji ze strony talibów. Na międzynarodowe lotnisko w Kabulu jest jednak coraz trudniej się dostać.

Na drodze dojazdowej do lotniska rozstawiono już talibskie posterunki. Pojawiają się informacje, że talibowie wbrew wcześniejszym zapowiedziom blokują dostęp do portu lotniczego Afgańczykom, a przepuszczają tylko cudzoziemców. Kłopoty z dojazdem mają nawet te osoby, które znajdują się na listach ewakuacyjnych.

Na lotnisko nie dotarła ponoć między innymi grupa około 40 osób, która miała wylecieć jednym z polskich samolotów. Dotąd udało się już ewakuować z Kabulu około 5 tys. osób. „Dziś problemem jest dotarcie na lotnisko i przedarcie się przez kordon talibów na płytę lotniska. Po pozytywnej weryfikacji osoby, które dotrą, będziemy w stanie zabezpieczyć i przewieźć do Europy” – mówił rano w Polskim Radiu 24 wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz.

Chiny liczą na przyjazne relacje z talibami po objęciu przez nich władzy w Afganistanie

Zagrożeniem dla dobrych stosunków może być jednak sytuacja w przygranicznym Sinciangu.

Talibowie rozpędzają ludzi spod lotniska

Wczoraj talibowie rozpędzili także tłum koczujący pod lotniskiem. Były tam zarówno osoby znajdujące się na listach ewakuacyjnych, jak i ludzie, którzy wykupili bilety na regularne komercyjne rejsy za granicę, ale nie zdążyli wylecieć, bo armia USA zamknęła starty dla cywilnych maszyn. Loty mają zostać wznowione po zakończeniu wojskowej ewakuacji.

Pod lotnisko przyjechały także tysiące osób, które liczą, że uda im się dostać do jakiegokolwiek samolotu, choć nie mają biletu czy nawet ważnej wizy. Po Kabulu rozeszła się bowiem plotka, że organizacje humanitarne będą zabierać wszystkich, bez względu na posiadane przez nich dokumenty.

Według nieoficjalnych informacji talibowie, rozpędzając wczoraj ludzi spod lotniska, bili ich pałkami i kolbami karabinów, a także strzelali w powietrze. 17 osób miało zostać rannych, w tym część w wyniku stratowania ich przez uciekający tłum.

Stoltenberg o wyprowadzeniu wojsk z Afganistanu: "Byliśmy świadomi ryzyka"

Szef NATO wyjaśnił, że alternatywą dla wyjścia z Afganistanu było zwiększenie obecności natowskich sił w regionie i wydłużenie misji w nieskończoność.

Polska prowadzi ewakuację via Uzbekistan

Tymczasem z Kabulu odleciał wczoraj drugi już polski samolot wojskowy z ewakuowanymi osobami. Maszyny lecą do Taszkientu w Uzbekistanie, skąd do Warszawy pasażerów zabierają już cywilne samoloty PLL LOT.

„W kolejnych dniach również możemy się spodziewać takich lotów, ponieważ został utworzony most powietrzny pomiędzy Warszawą a Kabulem, a to znaczy, że między Uzbekistanem a Kabulem latają samoloty wojskowe, z Uzbekistanu do Warszawy samoloty cywilne przewożą osoby ewakuowane. Te działania będziemy prowadzili tak długo, jak długo będzie taka potrzeba – aż wszystkie osoby, które pomagały Polskiemu Kontyngentowi Wojskowemu albo dyplomatom zostaną bezpiecznie zabrane” – powiedział Wirtualnej Polsce szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Z kolei prezydent Andrzej Duda podpisał rozporządzenie o wysłaniu do Afganistanu tymczasowego 100-osobowego polskiego kontyngentu wojskowego, który do 16 września ma zabezpieczać ewakuację z Kabulu obywateli polskich, a także Afgańczyków.

Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez „Dziennik Gazetę Prawną” USA miały poprosić kraje sojusznicze o pomoc w wywiezieniu części swoich afgańskich współpracowników, a także o przyjęcie do siebie części uchodźców z Afganistanu. Polska miałaby zająć się 3 tys. osób. Jak dotąd rząd w Warszawie nie potwierdził jednak tych informacji.