Afganistan: Kolejne protesty w obronie państwowej flagi. ONZ ostrzega przed klęską głodu

Protest przeciw talibom w Afganistanie, źródło: Twitter/Julian Röpcke (@JulianRoepcke)

Protest przeciw talibom w Afganistanie, źródło: Twitter/Julian Röpcke (@JulianRoepcke)

Część mieszkańców Afganistanu od trzech dni organizuje protesty uliczne przeciw rządom talibów oraz w obronie państwowej afgańskiej flagi. Do manifestacji doszło nawet w Kabulu. Tymczasem talibowie zaczynają polować na dziennikarzy, a ONZ ostrzega przed głodem w Afganistanie.

 

Wczoraj (19 sierpnia) w Afganistanie przypadał Dzień Niepodległości, upamiętniający uzyskanie niezależności od Wielkiej Brytanii w 1919 r. To dzień, w którym szczególną rolę odgrywa czarno-czerwono-zielona afgańska flaga państwowa, która nawiązuje do tej z okresu tuż po uzyskaniu 102 lata temu niepodległości.

Ale talibowie, którzy zdobywając 15 sierpnia Kabul przypieczętowali swoją dominację w Afganistanie, szykują się do ponownego ogłoszenia Islamskiego Emiratu Afganistanu i przywrócenia biało-czarnej flagi, która obowiązywała już w latach 1996-2001. To wówczas talibowie pierwszy raz rządzili krajem.

Trzy dni temu manifestanci w miastach na wschodzie Afganistanu – m.in. w Dżalalabadzie, Asadabadzie, Choście – zaczęli zrywać sztandary talibów i ponownie wieszać flagi afgańskie. W pierwszym z tych miast otwarto do nich ogień i zginęły co najmniej trzy osoby. W innych protestujących ludzi bito pałkami i kolbami karabinów.

Ale wczoraj protesty w związku z historyczną rocznicą rozszerzyły się także na inne miasta, a na ulice wyszli nawet mieszkańcy Kabulu. Talibowie ponownie strzelali, aby rozproszyć demonstrację, ale według nieoficjalnych doniesień tym razem już tylko w powietrze.

Natomiast we wschodnich prowincjach Nangharkar i Chost ogłoszona została całodobowa godzina policyjna, zaś w Asadabadzie w prowincji Kunar znów miało zginąć kilka osób, ale tym razem w wyniku stratowania, gdy tłum zaczął uciekać przed uzbrojonymi talibami.

Afganistan: Pierwsze protesty uliczne przeciw rządom talibów. Coraz trudniej dotrzeć na lotnisko w Kabulu

Co najmniej trzy osoby zginęły po proteście przeciw przejęciu przez talibów władzy w położonym na wschodzie Afganistanu mieście Dżalalabad.

Talibowie polują na dziennikarzy i aktywistów

Mnożą się również doniesienia o tym, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, iż nie będzie żadnej zemsty na osobach pracujących dla obalonych władz lub dziennikarzach i działaczach społecznych, oddziały talibów pukają do domów takich osób i aresztują je.

Niemiecka telewizja Deutsche Welle poinformowała, że poszukiwano m.in. pracującego dla niej afgańskiego dziennikarza. Ten jednak już wcześniej schronił się w Niemczech, a jego najbliższa rodzina także została w ostatnich dniach ewakuowana.

Talibowie jednak weszli do domów członków jego dalszej rodziny. Gdy nie znaleźli dziennikarza, zabili jednego jego krewnego, a innego ciężko ranili. Przeszukane miały zostać również domy trzech innych osób, które współpracowały z Kabulu z Deutsche Welle.

„Zabicie przez talibów członka rodziny jednego z naszych redaktorów jest niewyobrażalnie tragiczne i pokazuje, w jak wielkim niebezpieczeństwie znajdują się wszyscy nasi pracownicy i ich rodziny w Afganistanie. Talibowie najwyraźniej prowadzą już zorganizowane poszukiwania dziennikarzy w Kabulu, a także na prowincji. Kończy nam się czas!” – zaapelował do niemieckich władz dyrektor generalny Deutsche Welle Peter Limbourg.

Również przygotowany dla ONZ raport Norweskiego Centrum Analiz Globalnych (RHIPTO) pokazuje, że w Afganistanie trwa regularne polowanie na dziennikarzy, aktywistów społecznych i urzędników poprzednich władz. „Na celowniku nowych władz znalazło się wiele osób” – powiedział BBC kierujący grupą badawczą Christian Nellemann.

„Wydane zostały już pisemne wezwania, aby wszystkie takie osoby ujawniły się i oddały w ręce talibów, a jeśli tego nie zrobią, to aresztowani i osądzeni zostaną członkowie ich rodzin” – dodał norweski analityk.

Stoltenberg o wyprowadzeniu wojsk z Afganistanu: "Byliśmy świadomi ryzyka"

Szef NATO wyjaśnił, że alternatywą dla wyjścia z Afganistanu było zwiększenie obecności natowskich sił w regionie i wydłużenie misji w nieskończoność.

Państwowy skarbiec Afganistanu pusty

Pogarsza się także sytuacja gospodarcza Afganistanu. Co prawda w wielu miejscach na powrót otworzyły się sklepy czy restauracje, ale ludzi na ulicach miast jest wyraźnie mniej, a brakuje przede wszystkim kobiet.

Rośnie również inflacja, a ceny podstawowych produktów żywnościowych czy leków wzrosły w niektórych miejscach kraju nawet czterokrotnie. Na wartości sukcesywnie traci także afgani, czyli lokalna waluta, a Afganistan może się szybko pogrążyć w hiperinflacji.

Talibowie, choć kontrolują już większość kraju militarnie, nie mają na razie kontroli nad jego finansami. Afgańskie rezerwy walutowe, warte prawie 9,5 mld dolarów, znajdują się poza ich zasięgiem, bo albo są zdeponowane na zagranicznych kontach albo opierają się o amerykańskie rządowe obligacje.

Państwowe dolary w gotówce zostały natomiast w dużej mierze wywiezione, aby nie wpadły w ręce talibów. „W systemie amerykańskiej Rezerwy Federalnej jest zamrożone prawie 7 mld dolarów z afgańskich rezerw” – ujawnił zbiegły z kraju prezes afgańskiego banku centralnego – Da Afghanistan Bank – Adżal Ahmady.

Również afgańskie państwowe złoto – 22 tony warte ok. 1,25 mld dolarów – znajduje się na terenie USA. W skarbcach w Kabulu mogą być sztabki o wartości jedynie 160 mln dolarów. Jak szacuje Ahmady, talibowie mają więc dostęp do mniej niż 0,5 proc. państwowych rezerw. A co gorsza, Międzynarodowy Fundusz Walutowy zapowiedział wstrzymanie wypłat kolejnych transz kredytu stabilizacyjnego dla Afganistanu.

Chiny liczą na przyjazne relacje z talibami po objęciu przez nich władzy w Afganistanie

Zagrożeniem dla dobrych stosunków może być jednak sytuacja w przygranicznym Sinciangu.

Afgańczykom grozi głód

W Afganistanie rośnie także liczba tzw. uchodźców wewnętrznych, którzy w obawie przed talibami opuścili swoje domy, ale pozostali w kraju. Taki osób ma być już ponad 1 mln. Jednak według szacunków Światowego Programu Żywnościowego (WFP) głód może niebawem zagrażać nawet 14 mln Afgańczyków.

„Kraj zmaga się z poważną suszą, drugą w ciągu trzech ostatnich lat, a także ze społecznymi i gospodarczymi skutkami COVID-19. Przejęcie władzy przez talibów zmieniło sytuację w Afganistanie z tragicznej na katastrofalną” – powiedziała w rozmowie z amerykańskim portalem Axios dyrektor WFP Ellen McGroarty.

Jak dodała, „susza spowodowała, że plony były o 40 proc. niższe, co miało z kolei niszczący wpływ na hodowane zwierzęta” Teraz sytuacja uchodźcza jeszcze sprawę pogorszyła. McGroarty wezwała więc świat do pomocy Afgańczykom.

„Naprawdę, wyścig o jedzenie już się rozpoczął. Aktywnie kontaktujemy się z nowymi władzami, aby móc bez przeszkód prowadzić pomoc humanitarną” – powiedziała, a potrzeby bieżące humanitarne oceniła na co najmniej 200 mln dolarów.