19 lat od zamachu na World Trade Center. Rocznica w cieniu pandemii

Moment uderzenia samolotu w drugą z wież WTC w Nowym Jorku 11 września 2001 r., źródło: Wikipedia, fot. Robert (CC BY-SA 2.0)

Moment uderzenia samolotu w drugą z wież WTC w Nowym Jorku 11 września 2001 r., źródło: Wikipedia, fot. Robert (CC BY-SA 2.0)

Mija 19 lat od zamachu terrorystycznego na kompleks biurowców World Trade Center w Nowym Jorku. Celem ataku terrorystów z Al-Kaidy był także Pentagon w Waszyngtonie. Tegoroczne obchody rocznicy zamachu odbędą się jednak w cieniu pandemii koronawirusa.

 

 

W sumie w terrorystycznym ataku sprzed 19 lat zginęło prawie 3 tys. osób, a rannych zostało prawie 6,3 tys. Najwięcej ofiar i poszkodowanych było w Nowym Jorku, po tym gdy dwa uprowadzone przez zamachowców samoloty pasażerskie wbiły się w bliźniacze wieżowce kompleksu biznesowego World Trade Center. Budynki krótko potem całkowicie się zawaliły.

Trzeci samolot spadł na waszyngtońską siedzibę Departamentu Obrony USA, czyli słynny Pentagon. Natomiast pasażerowie czwartej maszyny stoczyli na pokładzie z porywaczami heroiczną walkę próbując odzyskać kontrolę nad samolotem. Niestety maszyna rozbiła się na polach nieopodał Shanksville w Pensylwanii.

Bohaterscy pasażerowie lotu United Airlines nr 93 swojego życia nie uratowali, ale nie dopuścili też, aby maszyna z nimi na pokładzie uderzyła w czwarty cel i zabiła kolejnych ludzi na ziemi. Przypuszcza się, że owym celem miały być Biały Dom albo Kapitol, w którym mieści się Kongres USA. Lot nr 93 na pewno kierował się na Waszyngton.

Francja: "Charlie Hebdo" znów opublikuje karykatury Mahometa

Znany z mocno lewicowej publicystyki satyryczny francuski tygodnik „Charlie Hebdo” zapowiedział ponowną publikację budzących wielkie kontrowersje wśród wielu muzułmanów karykatur proroka Mahometa. Ponad pięć lat temu redakcja padła z podobnego powodu ofiarą ataku islamskich terrorystów.

 

Redakcja „Charlie Hebdo” najnowszą okładkę swojego …

Uroczystości po raz pierwszy bez apelu poległych

Główne uroczystości rocznicowe, jak co roku odbędą się na Dolnym Manhattanie w Nowym Jorku. Spotkają się tam jak zawsze rodziny ofiar, ale po raz pierwszy nie będzie odczytania nazwisk wszystkich, którzy zginęli w zamachu na WTC – pracowników biurowców, policjantów czy strażaków.

Skrócenie upamiętniającej ofiary ceremonii związane jest z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2, która szczególnie mocno uderzyła w USA, a wśród najbardziej dotkniętych nią miast jest właśnie Nowy Jork. Dlatego uczestnicy ceremonii będą musieli zachować bezpieczny dystans między sobą, a do ich dyspozycji będą płyny dezynfekujące do rąk.

By uhonorować ofiary we wszystkich nowojorskich kościołach i świątyniach dzwony zabrzmią dokładnie o 8:46 lokalnego czasu, czyli w chwili, gdy pierwszy samolot uderzył w jedną z wież WTC. Natomiast po zmroku niebo nad Dolnym Manhattanem rozświetlą dwa słupy świetlne symbolizujące bliźniacze wieże.

Uroczystości odbędą się także w Pentagonie. Od dwóch dni przed siedzibą Departamentu Obrony wyświetlany jest po zmroku symboliczny słup światła. Natomiast w Shanksville odbędą się uroczystości z udziałem prezydenta Donalda Trumpa.

Jego kontrkandydat w listopadowych wyborach prezydenckich, reprezentujący Partię Demokratyczną Joe Biden będzie na uroczystościach w Nowym Jorku. Biały Dom reprezentował będzie tam wiceprezydent Mike Pence.

Dania bardziej obawia się wojny w Arktyce niż terroryzmu

Duński wywiad oficjalnie uznał potencjalny konflikt mocarstw światowych o zasoby znajdujące się w rejonie Arktyki za większe zagrożenie dla kraju niż ataki terrorystyczne. Obawy dotyczą przede wszystkim znajdującej się pod duńskim zarządem Grenlandii.

 

Duńska Wojskowa Służba Wywiadowcza (FE) opublikowała swój doroczny …

Dwie dekady „wojny z terroryzmem”

Wydarzenie sprzed 19 lat odcisnęło piętno na USA. Był to nie tylko największy zamach terrorystyczny w historii tego kraju, ale także porażka tamtejszych służb bezpieczeństwa, które przeoczyły bądź zignorowały wiele znaków ostrzegawczych.

Dlatego po ataku na WTC przyjęto w USA zestaw ustaw nazwanych Patriot Act, które miały m.in. dać służbom kontrwywiadowczym dodatkowe uprawnienia pozwalające w założeniu skuteczniej zapobiegać przyszłym zamachom.

Przepisy te były jednak od początku mocno krytykowane jako zbyt daleko idące i groźne dla swobód obywatelskich zwykłych Amerykanów, a przyszłość pokazała, że dochodziło do ich nadużywania w sprawach niezwiązanych z terroryzmem. Patriot Act wygasł dopiero w czerwcu 2015 r.

USA zaangażowały się też na fali „walki z terroryzmem” w dwie wojny – w Afganistanie oraz Iraku. Pierwsza z nich była bezpośrednim skutkiem zamachów z 11 września 2001 r. To na terenie Afganistanu schronienie znalazł przywódca Al-Kaidy Osama bin Landen, uważany za główny mózg ataku na Nowy Jork i Waszyngton.

Rządzący wówczas w Afganistanie radykalni talibowie nie wydali swojego gościa Amerykanom, a ci krótko potem najechali ich kraj. Późniejsza o dwa lata wojna w Iraku miała też wiele innych przyczyn, ale jedną z oficjalnych była właśnie walka z islamskim terroryzmem.

Czy Niemcom zagraża prawicowy terroryzm?

Czy niemieccy preppersi, czyli ludzie przygotowujący się na nadejście wielkiego kataklizmu, to prawicowi terroryści? Tak podejrzewa policja, która zaczęła przyglądać się członkom tego ruchu.

Decyzja w tej sprawie zapadła kilka dni temu na szczeblu ministrów spraw wewnętrznych niemieckich landów. Funkcjonariusze policji …

Ultraprawica dziś groźniejsza niż Al-Kaida?

W oba te konflikty USA w jakimś stopniu są zaangażowane do dziś, a administracja Trumpa (bardziej z powodów politycznych niż wojskowych) usiłuje zdecydowanie się z nich wycofać, ale wciąż nie jest to do końca możliwe.

Al-Kaida została jednak bardzo mocno osłabiona i dziś jest aktywna głównie w słabo funkcjonujących państwach afrykańskich bądź bliskowschodnich. Sam Osama bin Laden został zaś w 2011 wytropiony i zabity przez amerykańskich komandosów w Pakistanie.

W wyniku wojny w Iraku oraz późniejszej wojny w Syrii powstała natomiast inna sunnicka organizacja terrorystyczna – Państwo Islamskie. Ta jednak działała w inny sposób niż Al-Kaida, bowiem skupiała się przede wszystkim na próbie stworzenie prawdziwego kalifatu na iracko-syryjskim pograniczu. Ataki terrorystyczne organizowała zaś głównie w świecie islamskim lub w Europie.

W tym sensie USA osiągnęły jeden ze swoich strategicznych celów. Nie tylko zakończyły zwycięstwem wojnę z terroryzmem, co przeniosły ją dalej od amerykańskiego terytorium. Dziś dużo groźniejszym od sterowanego z zagranicy islamskiego terroryzmu jest wewnętrzny terroryzm ze strony np. białych suprematystów.

Podczas gdy od zamachów na WTC w kolejnych atakach – jak policzyła amerykańska Liga Przeciw Zniesławieniom – fundamentaliści islamscy zabili w USA 107 osób, biali suprematyści  i inni ultraprawicowcy mają na koncie 137 zabójstw.

Również wycieki do mediów dokumentów z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego pokazują, że amerykańskie służby kontrwywiadowcze uważają obecnie skrajnie prawicowy terroryzm za większe zagrożenie niż fundamentalizm islamski. Ale Biały Dom i sam prezydent Trump są oficjalnie odmiennego zdania.

Koronawirus: Państwo Islamskie wzywa bojowników, aby "unikali Europy"

Islamistyczna organizacja terrorystyczna przestraszyła się pandemii koronawirusa, a w szczególności sytuacji w Europie. Nakazała swoim bojownikom, aby trzymali się z dala od Starego Kontynentu.

 

Państwo Islamskie (ISIS) stoi za większością najpoważniejszych ataków terrorystycznych w Europie w ostatnich latach, w tym zamachów …

Pandemia zbiera większe żniwo niż terroryzm

Ataki na World Trade Center miały jeszcze wiele innych negatywnych i widocznych dopiero w długim okresie negatywnych skutków. Po tamtych zamachach wiele osób borykało się w Nowym Jorku z problemami zdrowotnymi, np. z chorobami płuc wywołanymi przez pył z walących się budynków.

Szerszym problemem, odczuwalnym także w innych częściach USA, były kłopoty psychiczne niektórych Amerykanów, którzy cierpieli z powodu silnego stresu, depresji czy stanów lękowych. Wzrosło także spożycie alkoholu i nikotyny. Niektóre branże – np. branża lotnicza – przeżyły też kryzys.

Dziś jednak pamięć o wydarzeniach sprzed 19 lat zaciera pandemia koronawirusa. W USA stwierdzono od początku pandemii najwięcej infekcji na świecie – ponad 6,5 mln. Zmarło też tam też ponad 196 tys. osób – również najwięcej na świecie.

W szczytowym momencie epidemii w USA, w kwietniu i na początku maja, dziennie umierało z powodu koronawirusa niemal tyle samo osób co w ataku na WTC. Przez wiele tygodni rekordy biły stan i miasto Nowy Jork.