OPINIA: Polska wschodnią forpocztą UE?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Analiza zamieszczona poniżej przedstawia opinie autora i redakcja EurActiv.pl nie ponosi za nie odpowiedzialności.

Złożoność sytuacji, uwarunkowanej drastycznym pogorszeniem stosunków pomiędzy opozycją a władzą, nie pozwoliła dopasować Ukrainy do formatu Programu Partnerstwa Wschodniego. Protesty na Ukrainie wyszły poza granice i możliwości tego Programu. UE uznała, że polskiej mediacji nie wystarczy do rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Dyplomatyczna misja Coxa-Kwaśniewskiego została odwołana. Polski rząd zaczął mocno krytykować Ukrainę. Natomiast przedstawiciele UE zaczęli preferować bezpośredni dialog z ukraińskim rządem i opozycją. Zatem mediacyjne usługi Polski odeszły na drugi plan, tak samo jak rola „głównego adwokata” Ukrainy. W UE doszli do wniosku o konieczności rewizji formatu Partnerstwa Wschodniego w stosunku do Ukrainy.

W przededniu zebrania ministrów spraw zagranicznych państw UE na posiedzeniu Rady UE 10 lutego br. okazało się, że trzynaście państw członkowskich przygotowało do omówienia projekt reformy Programu Partnerstwo Wschodnie. Na podstawie doniesień medialnych w dokumencie zatytułowanym „20 tez Partnerstwa Wschodniego po Wilnie” odnotowuje się konieczność współpracy z Kijowem w szerokim spektrum politycznym oraz prowadzenia polityki zgodnie z rozwojem sytuacji na Ukrainie. W projekcie nowego programu proponowano, oprócz podpisania umów stowarzyszeniowych z UE, omówić tak zwany „Pakiet europejski”, w którym chodzi o swobodę przemieszczania się i wizy dla obywateli Ukrainy, wymianach studenckich, programach dwustronnych oraz rozszerzeniu udziału w unijnych programach społecznych. Jednocześnie w UE proponują kontynuować negocjacje z Rosją na temat procesów integracyjnych w Europie. W projekcie programu zaznacza się niedopuszczalność stosowania środków nacisku wobec państw „Partnerstwa Wschodniego”.    

Jak wiadomo, 10 lutego ministrowie spraw zagranicznych UE omówili kwestię Ukrainy. Niczego zasadniczo nowego Ukraina nie usłyszała. Jednak szczególnie interesujące jest oświadczenie szef MSZ Luksemburga Jeana Asselborna. Wyraźnie stwierdził, że UE nie posiada narzędzi niezbędnych do rozwiązania sytuacji kryzysowej na Ukrainie, ale może przyczynić się do nawiązania dialogu między politycznymi przeciwnikami w tym kraju. Do podobnego zaangażowania UE w proces rozwiązania kryzysu politycznego na Ukrainie także wezwał Thorbjørn Jagland, sekretarz generalny Rady Europy. We wnioskach Rady odnotowuje się, że UE jest gotowa do "dalszych wysiłków w negocjacjach ze społecznością międzynarodową i międzynarodowymi instytucjami finansowymi, aby pomóc Ukrainie i znaleźć wyjście z jej trudnej sytuacji gospodarczej". Ale jedynie w przypadku, gdy Ukraina rozpocznie reformy.

Takie stanowisko UE również wyraził minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski. Powiedział, że „dla Ukrainy są już ogromne zasoby w MFW, Europejskim Banku Inwestycyjnym, Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju oraz wsparcie makroekonomiczne z Komisji Europejskiej. Ale Ukraina musi zainicjować reformy. Dla niezreformowanej ukraińskiej gospodarki nie będzie pieniędzy”.

Premier Polski Donald Tusk również nie ominął finansowego składnika stosunków UE-Ukraina. Powiedział, że UE nie jest gotowa do zaoferowania znacznych funduszy dla Ukrainy. Zauważył również, że teraz pomoc finansowa dla Kijowa nie jest najważniejsza. „Najważniejsze jest to, żeby zarówno władze i opozycja zdały sobie sprawę, że rosnący konflikt i anarchia życia politycznego w dużym stopniu utrudnia świadczenie rozsądnej i skutecznej pomocy”, – zauważył Tusk.

Istnieje wiele poglądów odnośnie perspektyw eurointegracji Ukrainy i roli Polski w przyszłości Programu Partnerstwa Wschodniego. Wszystkie skupiają się wokół interesów geopolitycznych trójstronnego formatu stosunków UE-Ukraina-Rosja. Co więcej, wykluczenie z procesu negocjacyjnego co najmniej jednego z dwóch strategicznych partnerów – UE lub Rosji, prowadzi do pogorszenia sytuacji na Ukrainie. Coraz więcej ekspertów uważa, że niezadowalające dla Ukrainy wyniki szczytu w Wilnie są skutkiem błędów popełnionych przez państwa członkowskie UE. Przed rozpoczęciem ukraińskiego kryzysu społeczno-politycznego w Europie dominował pogląd, że główną przeszkodą w uzyskaniu członkostwa stowarzyszonego była niechęć ukraińskich władz do spełnienia wszystkich warunków UE. Nieco później europejscy urzędnicy w końcu musieli przyznać, że UE nie doceniła roli i możliwości Rosji w zbliżeniu Ukrainy z UE.

Jak wiadomo, premier Donald Tusk niedawno odbył tournée po Europie i spotkał się z przywódcami państw UE w celu opracowania programu wsparcia Ukrainy oraz wspólnego stanowiska Unii co do sytuacji w kraju. Opowiedział, że udało mu się osiągnąć to, że państwa UE opracują "mniej więcej" wspólne stanowisko odnośnie sytuacji na Ukrainie. Jednak biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi jego polskich i europejskich kolegów, wspólna pozycja i tak nie zostanie osiągnięta.

Polska nadal aktywnie oferuje UE swoje usługi. Jednak przywódcy UE wydają się ignorować inicjatywy Polski. Zadeklarowana przez UE rewizja Partnerstwa Wschodniego, sprowokowana przez wydarzenia na Ukrainie, nie nabrała jeszcze konkretnego kształtu. Perspektywy Programu, jak również możliwości stowarzyszenia się Ukrainy z UE, jeszcze nie są jasne, tak jak rola Polski w tym procesie. W każdym razie UE zbyt ogólnikowo mówi o tym i skupia swoje wysiłki na świadczeniu usług pośrednictwa między ukraińska władzą a opozycją. Jednocześnie Ukraina po raz kolejny potwierdza niezmienność kursu na integrację europejską, która nie może być zrealizowana bez udziału Polski.