ZEA i Bahrajn zawarły pokój z Izraelem. Kto następny?

Przedstawiciele Bahrajnu, Izraela, USA i ZEA po podpisaniu w ogrodzie Białego Domu porozumień, źródło: Twitter/The White House (@whitehouse)

Przedstawiciele Bahrajnu, Izraela, USA i ZEA po podpisaniu w ogrodzie Białego Domu porozumień, źródło: Twitter/The White House (@whitehouse)

Szefowie dyplomacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Bahrajnu podpisali w Waszyngtonie umowy o normalizacji wzajemnych stosunków z Izraelem. Palestyńczycy uznali to za zdradę, Iran oprotestował, a świat zastanawia się kto jeszcze porozumie się z Izraelem.

 

 

Podczas wczorajszej (15 września) wieczornej ceremonii w Waszyngtonie minister spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich książę Abdullah bin Zajed al-Nahjan oraz minister spraw zagranicznych Bahrajnu Abdullatif al-Zajani złożyli wspólnie z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu podpisy na umowach ustanawiających wzajemne relacje dyplomatyczne.

Swój podpis pod tymi porozumienia złożył też patronujący ich wynegocjowaniu prezydent USA Donald Trump. Wszystkie cztery państwa podpisały też trzeci dokument dotyczący regionalnej współpracy i nazwany „Układami Abrahama” („Abraham Accords”).

Umowy te przewidują m.in. otwarcie ambasad oraz rozwój współpracy gospodarczej i turystycznej. Izrael ma wstrzymać swoje plany osadnicze na terenach Zachodniego Brzegu Jordanu. ZEA liczą natomiast, że zawarte przez nie porozumienie umożliwi zakup amerykańskich myśliwców F-35.

Historyczny pierwszy lot z Izraela do ZEA po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych

W poniedziałek z lotniska w Tel-Awiwie wystartował pierwszy lot pasażerski do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, będący symbolicznym zakończeniem napięć między Izraelem a ZEA. Na pokładzie znalazły się delegacje USA i Izraela.

Trump: To nowe otwarcie dla Bliskiego Wschodu

Podpisując wczorajsze porozumienia z Izraelem ZEA i Bahrajn stały się dopiero trzecim i czwartym krajem arabskim, który zawarł taką umowę. Wcześniej zrobiły to Egipt i Jordania, Pierwsze z tych państw w 1979 r., a drugie w 1994 r.

W obu tamtych przypadkach też doszło do tego przy mediacji Waszyngtonu. Tym razem w imieniu Białego Domu negocjacje prowadził przede wszystkim doradca Trumpa (a prywatnie jego zięć) Jared Kushner, który uznawany jest za architekta bliskowschodniej polityki obecnej amerykańskiej administracji.

Po ceremonii Trump wygłosił przemówienie z balkonu Białego Domu. „Te porozumienia zmienią bieg historii. Tok krok, dzięki któremu ludzie różnych religii i różnego pochodzenia żyć będą razem w pokoju i dobrobycie. To nowe otwarcie dla Bliskiego Wschodu” – mówił prezydent USA.

Iran: Nawiązując stosunki z Izraelem, ZEA “na zawsze okryły się hańbą”

We wtorkowym przemówieniu duchowy przywódca Iranu ostro potępił decyzję Emiratów o nawiązaniu relacji dyplomatycznych z Izraelem, a także działania mediacyjne USA w regionie. ZEA odpierają oskarżenia.

Palestyńczycy mówią o zdradzie ich sprawy

Ale porozumienie między Izraelem na dwoma państwami arabskimi z Zatoki Perskiej wywołało oburzenie wśród Palestyńczyków. Już wczoraj, jeszcze przed ceremonią podpisania umów, doszło do protestów m.in. w Strefie Gazy.

Dotąd bowiem państwa arabskie w akcie solidarności uzależniały normalizację relacji z Izraelem od uregulowania kwestii palestyńskiej. Teraz Palestyńczycy poczuli się zdradzeni, bo choć Abu Zabi i Manama wynegocjowały, że izraelski plan aneksji Zachodniego Brzegu zostanie zamrożony, to jednak Jerozolima w każdej chwili może de facto swoje plany odmrozić.

„Porozumienia pokojowe między Izraelem a Bahrajnem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi nie przyniosą pokoju w regionie” – stwierdził prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas.

„Pokoju nie będzie dopóki USA i Izrael nie zgodzą się na powstanie państwa palestyńskiego z jego stolicą Wschodnią Jerozolimą i rozwiązanie problemu uchodźców palestyńskich” – dodał palestyński prezydent.

Radykalny Hamas, który kontroluje Strefę Gazy wypowiadał się jeszcze ostrzej. „To haniebna zdrada ze strony państw arabskich. A ze strony Izraela to akt agresji. To wszystko wyrządza wielką szkodę sprawie palestyńskiej” – mówił rzecznik Hamasu Ismail Radwan.

Arabia Saudyjska na razie nie nawiąże stosunków dyplomatycznych z Izraelem

Po tym jak oficjalne relacje z Izraelem nawiązały Zjednoczone Emiraty Arabskie, pojawiły się pytania o to, czy Arabia Saudyjska nie będzie następna. Akuszerem porozumienia Jerozolimy i Abu Zabi są bowiem USA, a jednym z celów wzmocnienie antyirańskiej osi w regionie.

 

O …

Iran protestuje, Hamas odpala pociski

Zaprotestował również, już po raz kolejny, Iran. Oficjalnie Teheran również uznał, że ZEA i Bahrajn „zdradziły Palestyńczyków”, ale obawy Irańczyków budzi przede wszystkim zacieśnianie się w regionie Bliskiego Wschodu wymierzonej w nich osi. Oprócz sojuszu z USA Izraelczyków, Emiratczyków i Bahrańczyków połączyła też bez wątpienia niechęć wobec Iranu.

„To niewyobrażalny akt zdrady wobec sprawy palestyńskiej. To wielka hańba. Państwa, które się jej dopuściły poniosą tego konsekwencje” – grzmiał rzecznik irańskiego rządu Ali Rabiei. Ale w praktyce Iran może w obecnej sytuacji tylko innym państwom w regionie wygrażać.

Tymczasem Hamas od słów przeszedł do czynów. Krótko po ceremonii w Waszyngtonie ze Strefy Gazy w kierunku Izraela wystrzelono dwa pociski ziemia-ziemia. Jeden z nich został przechwycony przez izraelski system antyrakietowy „Żelazna Kopuła”, ale drugi trafił w centrum handlowe w mieście Aszdod raniąc dwie osoby.

W odpowiedzi izraelskie lotnictwo przeprowadziło dziś nad ranem naloty na cele w Strefie Gazy. Hamas poinformował, że uderzono w trzy cele, w tym w bazę szkoleniową tej organizacji. Nie podano jednak informacji o ofiarach.

Hamas wystrzelił więc w kierunku Izraela kilkanaście kolejnych rakiet, z których większość również przechwyciła „Żelazna Kopuła”. Inne miały zaś spaść na niezamieszkane tereny. Tym razem nie było ofiar po stronie izraelskiej.

Bahrajn jako kolejne państwo arabskie uznał Izrael

Poinformował o tym na Twitterze prezydent Stanów Zjednoczonych. Bahrajn poszedł w ślady Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które nawiązały relacje dyplomatyczne z Izraelem w sierpniu.

Kto następny?

Donald Trump tuż po wczorajszej ceremonii w Waszyngtonie mówił o tym, że możliwe są kolejne porozumienia państw arabskich z Izraelem. Stwierdził, że „jest ich pięć lub sześć”. Choć nie wymienił nazwy żadnego z nich, przypuszcza się, że mogą się obecnie toczyć tajne rozmowy między Izraelem a Arabią Saudyjską i Omanem, zwłaszcza, że oba państwa utrzymują z Tel Awiwem nieoficjalne relacje. Netanjahu bywał w Omanie, aby rozmawiać z o rozwiązaniu konfliktu izraelsko-palestyńskiego, zaś wywiad Arabii Saudyjskiej utrzymuje relacje z służbami Izraela.

Oficjalnie jednak Saudowie zaprzeczają jakoby dążyli do jakiegokolwiek porozumienia z Tel Awiwem. Jako kraj będący strażnikiem świętych miejsc islamu (np. Mekki) i pretendent do regionalnego przewodnictwa wśród sunnitów, Arabia Saudyjska zachowuje na razie powściągliwość.

„Nasze królestwo stoi u boku narodu palestyńskiego i wspiera wszelkie wysiłki zmierzające do znalezienia sprawiedliwego i kompleksowego rozwiązania kwestii palestyńskiej, które umożliwi narodowi palestyńskiemu ustanowienie niezależnego państwa w granicach z 1967 r. i ze stolicą we Wschodniej Jerozolimie” – głosi oświadczenie saudyjskich władz.

Podkreśla się jednak, że Rijad nie krytykuje w żaden sposób porozumień jakie zawarły z Izraelem ZEA oraz Bahrajn, choć Saudowie są najważniejszymi regionalnymi sojusznikami tych dwóch arabskich krajów. A to oznacza, że choć Arabia Saudyjska zachowuje się powściągliwie, to zapewne dała Abu Zabi i Manamie zielone światło do podpisywania umów z Jerozolimą.

Porozumienie Izraela i ZEA: Francja wzywa do wznowienia rozmów pokojowych na Bliskim Wschodzie

Jaki stosunek do porozumienia Izraela oraz ZEA ma Unia Europejska? W ślad ZEA pójdą kolejne kraje Zatoki Perskiej?

Rijad otwiera swoją przestrzeń powietrzną

Rijad otworzył już też dwa lata temu swoją przestrzeń powietrzną dla lotów do i z Izraela. Jako pierwsze zgodę na taki przelot otrzymały indyjskie linie lotnicze Air India, które uruchomiły regularne połączenie między Mumbajem a Tel Awiwem.

Dotąd jednak saudyjska przestrzeń powietrzna była zamknięta dla samolotów izraelskich linii El Al, co sprawiało, że ten przewoźnik musiał w drodze do Bombaju okrążać cały Półwysep Arabski, co wydłużało lot o ponad godzinę.

Ale pod koniec sierpnia Saudowie zgodzili się na pierwszy, historyczny przelot izraelskiego samolotu pasażerskiego nad ich krajem. Specjalny rejs linii El Al wiózł z Tel Awiwu do Abu Zabi delegacje rządowe Izraela oraz USA. Na kadłubie Boeinga 737 wymalowano słowo „Pokój”.

Donald Trump przekonuje jednak, że porozumienie między Izraelem a Arabią Saudyjską jest możliwe. „Stanie się to we właściwym czasie” – powiedział wczoraj amerykański prezydent. Możliwe też, że dojdzie do jakichś porozumień między Izraelem, a kolejnymi arabskimi państwami z Afryki Północnej. Wskazuje się tu m.in. na rządzone przez reformatorów Maroko czy Tunezję.

W przeszłości doszło już bowiem do normalizacji stosunków między Izraelem a Mauretanią, która zawarła układ pokojowy z Izraelczykami w 1990 r. Ale w obliczu braku postępów w izraelsko-palestyńskim procesie pokojowym oraz pod naciskiem mauretańskich islamistów, rząd w Nawakszut wypowiedział układ z Izraelem w 2010 r.